Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

21573 miejsce

Wakacyjne wojaże po gminie Gomunice

Stare, XIX-wieczne osiedle robotnicze, ruiny młyna, grobowiec i przydomowy zamek. To tylko nieliczne z atrakcji, które spotkałem podczas swojej podróży po gminie Gomunice w powiecie radomszczańskim.

Przydomowy zamek na miarę XXI wieku. / Fot. Tomasz MazurGdy jechałem od Radomska trasą nr 91, tuż na pograniczu gmin Dobryszyce i Gomunice, po prawej stronie, dość niespodziewanie ujrzałem zamek. Doskonale zachowane mury z kamienia, wieża, chociaż brakuje fosy i proporcje budowli są delikatnie zachwiane. Dlaczego? Ktoś bowiem postanowił zamiast zwyczajnego ogrodzenia, wybudować mur w formie zamku. Kilka metrów dalej zwykły ogródek, drzewa i dom. Ekstrawagancja, ktoś inny powie szaleństwo, może nawet kicz. A dla mnie rewelacyjny pomysł, na miarę XXI wieku!

Kletnia, kraina klekotu...

Kaplica rodziny Kamockich z Kocierzów na cmentarzu w Kletni. / Fot. Tomasz MazurInteresująco zaczął się dzisiejszy wypad. Najwyższy czas ruszyć dalej w kierunku Gomunic. Najpierw jednak obowiązkowy postój w Kletni. Wszystko za sprawą zabytkowej kaplicy rodziny Kamockich z Kocierzów na cmentarzu parafialnym. Zbudowana z czerwonej cegły w stylu neogotyckim, wewnątrz znajdują się katakumby. W tym czasie ksiądz, tuż obok rozmawia z lekko roztrzęsionym staruszkiem. Widać zdenerwowanie na obu twarzach. Choć bardzo ciekawi mnie szersza historia kaplicy, nie będę przeszkadzał. Sprawy duszpasterskie są o wiele ważniejsze.

Na chwilę natomiast chciałbym zatrzymać się nad nazwą miejscowości Kletnia. Zdaniem mieszkańców wywodzi się ona od odgłosów wydawanych przez bociany – czyli klekotu. W dawnych czasach było ich tutaj mnóstwo. Ptaki budowały gniazda na dachach domów, stając się dodatkowym członkiem rodziny. Według podań ludowych chroniły przed pożarami, a przede wszystkim zapewniały dodatni przyrost naturalny. Zatem, gdy chcesz mieć potomstwo, zbuduj gniazdo... bocianowi.

Familoki, czyli co nam zostało z tamtych lat...

Dworek w Gomuniach. / Fot. Tomasz MazurPo chwili jestem już w Gomunicach. Przejazd kolejowy, skręt w prawo, długa prosta, po lewej stronie okazały kościół, zaś na końcu ulicy dworek. Jak określają "go" napotkani przechodnie – pałacyk. Dobrze zachowany, jedynie dach należałoby nieco uszczelnić. Teren posesji ogrodzony wysokim murem, dalej nie wchodzę, teren prywatny. Całość stanowi pozostałość po dawnej fabryce mebli. W wieku XIX, aż do czasów drugiej wojny światowej intensywnie rozwijał się na tych terenach przemysł meblarski. Sprzyjały temu: dostęp do surowca oraz doskonałe połączenia komunikacyjne za sprawą przebiegającej przez Gomunice linii kolejowej Warszawa – Wiedeń.

Familoki w Wojciechowie. / Fot. Tomasz MazurDo dziś zachowały się także robotnicze domki wielorodzinne, tzw. familoki. To był mój główny punkt podróży do Gomunic. Uwiecznić na fotografii te jakże cenne zabytki. Przypadkiem napotkany starszy pan opowiada mi ciekawą historię tego miejsca: Schyłek XIX wieku; z Wojciechowa (woj. lubelskie) zostaje przeniesiona tutaj fabryka mebli. Zakład w swoim czasie zatrudniał nawet 700 pracowników. Mieszkali w familokach, dziesięciu drewnianych domkach. Przy każdym znajdował się ogródek, tak ludzie wypoczywali. Niestety nadszedł czas wojny, Niemcy zbombardowali fabrykę. Po jakimś czasie w tym miejscu powstała kolejna, produkująca ceraty.

Po dłuższej rozmowie, starszy pan oznajmia, że dziś mieszka w Warszawie, tylko dzieciństwo spędził w Wojciechowie. Z sentymentem wraca do tamtych czasów. Gdzieś w domowych archiwach posiada jeszcze zdjęcia starych familoków. Wtedy były jeszcze zadbane, pełne życia i uroku. Dziś nadal ktoś w nich mieszka, ale to już inne pokolenia, stare familoki przechodzą powoli do lamusa. Familoki w Wojciechowie. / Fot. Tomasz MazurW gruncie rzeczy nie ma się co dziwić. Dachy przeciekają, drewno nie wytrzymuje obciążenia nadmiernych drgań przejeżdżających samochodów, widać początki remontów. Jeszcze kilka lat i familoki w Wojciechowie to będzie tylko legenda. Dworzec kolejowy w Gomunicach. / Fot. Tomasz MazurPodobnie, jak dworzec kolejowy w Gomunicach. Dawniej ważne miejsce na mapie kolejowej, dziś powoli chylący się ku upadkowi. Dwa tory, jeden w kierunku Piotrkowa Trybunalskiego, drugi wiedzie na południe, do Częstochowy. Na murku siedzi chłopak. Rozmyśla, przyjedzie, czy nie przyjedzie? A mnie nasunęła się refleksja, gdyby to była Włoszczowa...

Chrzanowice, dom Jacka Krzynówka

Boisko w Chrzanowicach. / Fot. Tomasz MazurNie będę jednak tracił czasu na zbędne rozmyślania, Jacek Krzynówek czeka. Nie, nie pomyliłem się, może lekko tylko wyolbrzymiłem. Gomunice na razie zostawiam, skręcam w kierunku Gorzędowa, najpierw Hucisko, potem Pudzików. Tutaj gdzieniegdzie spotkać można chałupy z początku dwudziestego wieku, choć powoli stają się rzadkością. Następnie cel podróży – Chrzanowice. Ktoś spyta, a gdzie Jacek Krzynówek? Już wyjaśniam. To właśnie w Chrzanowicach wielokrotny reprezentant kraju, piłkarz RKS-u Radomsko, Rakowa Częstochowa, GKS-u Bełchatów oraz klubów niemieckich (obecnie VfL Wolfsburg), zaczynał swoją karierę. Tutaj szarżował po lewej flance, dośrodkowywał i wreszcie zdobywał piękne bramki. Boisko na skraju wioski, tuż przy lesie. Dziś ogrodzone, piętnaście drewnianych ławek, ot całe trybuny, klubowy budynek. Mieszkańcy z sentymentem wracają do czasów, gdy Jacek Krzynówek bronił lokalnych barw klubowych. Z szacunkiem o nim mówią. Niezwykle ambitny, życzliwy, pomocny (często organizuje akcje charytatywne), niczym nie różni się od Jacka sprzed lat.

Czas relaksu - Fryszerka

Ośrodek wypoczynkowy "Fryszerka". / Fot. Tomasz MazurWracam do Gomunic tą samą trasą, po czym udaję się do Fryszerki. Tuż przy skręcie z głównej trasy widzę wypadek. Zderzenie dwóch vanów, jeden niemal kompletnie rozbity, urwane przednie koła. Drugi wbił się na metr w przydrożny znak. Całe szczęście bez ofiar. Jak to bywa w takich sytuacjach, wystarczyła chwila nieuwagi jednego z kierowców. W tym miejscu należy szczególnie uważać, tuż za wzniesieniem, droga do Fryszerki. Rozpędzony samochód może mieć duże problemy z wyhamowaniem, jeśli akurat przed nim znajdzie się inny, skręcający z drogi głównej pojazd. Lekko zniesmaczony jadę do jednego z ostatnich punktów dzisiejszej wyprawy. Droga wiedzie przez las, około dwóch kilometrów od trasy nr 91. Tuż przy rozwidleniu, należy pamiętać, aby skręcić w lewo, bo w przeciwnym wypadku dojedziemy do Piaszczyc.

Fryszerka, duży zbiornik wodny, otoczony lasem, miejsce wypoczynku mieszkańców Radomska i okolicznych wiosek. Pomimo, że już lipiec, turystów niewielu, pewnie pogoda odstrasza (było dość zimno) i dzień tygodnia niewłaściwy. Tuż za mostem widzę biało-czarny budynek. Stary młyn w miejscowości Fryszerka. / Fot. Tomasz MazurNa wpół drewniany i murowany, to pozostałość po młynie. Doskonale prosperował w wieku XIX, niemal do połowy wieku XX. Wspólnie z młynami w miejscowościach Ruda i Wójcik, tworzyły prawdziwą kolebkę młynarską. Jednak po wojnie te obszary nacjonalizowano, co wiązało się z upadkiem młynów i emigracją ludności. Obok młyna przepływa stróżka, która wpadając do lasu, tworzy sadzawkę, świetnie nadającą się do mrocznych horrorów.

Przydrożne krzyże w Piaszczycach. / Fot. Tomasz MazurNa koniec dnia, na chwilę zaglądam do Piaszczyc. Z różnych źródeł udało mi się ustalić, że można tu spotkać ruiny dworu. Posiadłość ogromna, zza bramy widzę spichlerze, nadal wykorzystywane gospodarczo, tętniące życiem. Wszyscy zabiegani, trudno z kimkolwiek zamienić słowo, coś sfotografować. Zatrzymuję się tylko na chwilę przy rozwidleniu dróg, dostrzegam trzy krzyże. Schowane gdzieś w zaroślach, wydaje się, jakby wyrastały z liści. Podobnie, jak w całym powiecie radomszczańskim, także w gminie Gomunice stanowią istotny element krajobrazu. Skłaniają do zadumy i refleksji...

Dziś mały jubileusz, bo to już piąta wyprawa z serii "ziemia radomszczańska z bliska". Zatem czas na lampkę szampana...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

sławek z wojciechowa
  • sławek z wojciechowa
  • 04.12.2011 15:20

kolego wiecej jest fotografi zwojciechowem izakładem cefol

Komentarz został ukrytyrozwiń
ilona bez
  • ilona bez
  • 09.09.2011 13:02

wszystko swietnie opisane wychowalam sie w wojciechowie bardzo ciekawe opisy

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ciekawe :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawie tu Panie Tomku. Dlatego daję bez zastanowienia plusik.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Myślę Mirosławo, że w weekend postaram się o kolejny "wypad" :0)...plany już mam sprecyzowane:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

duży plus;) super Tomaszu!

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ zdecydowany. Celowe działanie w terenie, a następnie opracowanie zebranych informacji. Rzetelna praca. Konsekwentna realizacja cyklu przedstawiającego łódzki region. To wymaga samodyscypliny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

...a zatem - "na zdrowie"! ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ za przedstawienie niezbyt znanych pod względem turystycznym, a ciekawych miejsc (szczególnie ten dworek w Gomuniach).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.