Pozycja materiału w rankingach:
Co roku tysiące polskich studentów wyjeżdża za Ocean z marzeniami, a wraca ze złymi doświadczeniami. Dlaczego tak wielu z nich oddaje się w niewolę amerykańskim pracodawcom, którzy czują się bezkarni? Zanim zaplanujesz studencki wyjazd do Ameryki, poznaj kilka prawd, które mogą oszczędzić rozczarowań.
Polski student po raz pierwszy wyjeżdżający do USA, zderza się z nową, zaskakującą rzeczywistością, a niepewność i uczucie zagubienia, to pierwszy krok do stania się ofiarą. Zaczyna się od mobbingu i segregacji ze względu na miejsce pochodzenia. Towarzyszą temu przeważnie znaczne rozbieżności między płacą zapisaną w kontrakcie, a rzeczywistymi wypłatami. Jeśli ktoś protestuje, amerykański pracodawca - często z dużym opóźnieniem - wypłaca należne mu pieniądze lub zwalnia. Mało kto jednak protestuje. Polscy studenci zapożyczają się, by pojechać do USA, przywykli też do realiów na rodzimym rynku pracy, dlatego wolą zarobić mniej niż stracić pracę i szukać nowej.Zobacz także:
Artykuły
(3)
Galerie
(1)
Średnia ocen
(3.40)
Wiek: 30 | Miejscowość: Skierniewice | Kraj: Polska
O mnie: Jestem absolwentem dziennikarstwa. W branży medialnej pracuję jednak od kilku lat. Interesuje się fotografią.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Autor usunął profil 19.07.2007 16:07
Podałem uzysadnienie w swoim komentarzu.
Weronika Cokolik 19.07.2007 14:44
Hm... jakby tu skomentować ten agresywny, nie pozostawiający cienia optymizmu wywód na temat czyjegoś doświadczenia? Niepowodzenia? W dużym stopniu rację przyznaję osobie, która wypowiedziała się powyżej – artykuł generalizuje subiektywne doświadczenie kilku osób, wspomina jedynie o kilku opiniach osób które wyjechały, opiniach osób którym najwyraźniej się nie udało. Trzeba by w tym miejscu również dodać zastanowienie... – czy kiedykolwiek, gdziekolwiek istniało coś, co zadowoliłoby każdego?? Czegoś takiego po prostu nie ma! Jednemu się podoba, innemu mniej. Jeden zadowolony, w pamięci zachowa niesamowite wspomnienia, inny nie poprzestanie nawet na przykrym wspominaniu swoich przeżyć – pójdzie dalej – odstraszając ludzi, którym mogłoby się to spodobać. Zupełnie niepotrzebnie. Artykuł pisze ogólnikowo, nie wspomina o konkretach, sytuacjach w których można by się odnieść do własnych reakcji i sądów. Sama wyjeżdżałam do Stanów dwukrotnie – ze wspomnianym przez autora Camp America. Wrażenia? Świetne wakacje!!! Oderwanie od codzienności, obowiązków i chwilowy odpoczynek od nauki. Uciążliwa praca na campie? Jasne że praca! Nikt nie wspominał o leżeniu do góry brzuchem i obsłudze hotelowej. Kwestia nastawienia i czerpania z życia tego co pozytywne, jakiegoś takiego dystansu do rzeczywistości! A przy tym polecam porządną dawkę poczucia humoru :-)
Dla mnie było to niezapomniane przeżycie. Podobne opinie słyszę od znajomych. Polecam :-)
Autor usunął profil 19.07.2007 13:04
Autor artykułu kategorycznie założył, że wyjazd do USA bez względu na przyjętą opcję jest "pułapką". Postawioną na początku artykułu tezę stara się w dalszej części uzasadnić, czyni to jednak bez dziennikarskiej wrażliwości, bo nie zadaje sobie trudu, aby przytoczyć jakiekolwiek fakty czy dane statystyczne. Nie dowiadujemy się, na czym opiera swoje informacje. Raczej nie jest to tylko jego jednostkowe doświadczenie, bo opisuje różne warianty wyjazdów, często znacznie różniące się od siebie. A trudno sobie wyobrazić, aby poznał je wszystkie, mając tak negatywny stosunek do tej opcji spędzenia wakacji studenckich.
Artykuł roi się od przekłamań, stereotypów i informacji wyssanych z palca. Jest ich tak dużo, że właściwie trudno z nimi polemizować, bo trzeba by było napisać drugi, równie obszerny artykuł rzeczowo opisujący dobre i nieco gorsze strony takich wyjazdów.
Byłem czterokrotnym uczestnikiem wyjazdów z Camp America. Doświadczenie to odmieniło moje życie, rozszerzyło horyzonty, pozwoliło nabrać dystansu do siebie, szacunku do pracy i połknąć bakcyla wypraw i dalekich podróży. Nie zawsze było łatwo, ale zawsze było warto. Polecam niezmiennie!
adam jush 16.07.2007 21:22
Niestety mam wrazenie, ze autor nigdy nie bral udzialu w programie typu work&travel - jesli nawet to artukul jest tak napisany jakby wyjazd do USA bylby najgorszym zlem jakie moze sie wydarzyc. Jesli komus nie 'wyszlo' (w tym przypadku autorowi tego tekstu), to nie mozna uogolniac i przestzegac wszystkich przed wyjazdem. Osobiscie jestem wlasnie w Nowym Jorku i uwazam, ze decyjza o spedzeniu wkacji w USA byla jedna z lepszych jakich podjalem w zyciu. Pozdrawiam!
Michał P 16.07.2007 16:48
Autor opowiada o doświadczeniu kilku procent uczestników programów Work and Travel i Camp America w taki sposób, jakby dotyczyło to wszystkich. Jest to dziennikarskie nadużycie. Autor nie zna (jak widać) statystyk satysfakcji klienta tych programów, a wypowiada się tak, jakby je znał. Gdyby tak było, jak twierdzi autor, dawno nikt już by nie jeździł do USA. Jednak te programy są w Polsce niezmiennie od kilkunastu lat a ich reklama opiera sie głównie na poczcie pantoflowej - tj. znajomi polecają znajomym. Ja byłem na programie Camp America SIEDEM razy i jeździłbym dalej gdyby nie to że musiałem iść do pracy w Polsce i takiego długiego urlopu już nie dostanę;-) Tak czy inaczej, artykuł nierzetelny, niepotrzebnie odstrasza studentów od naprawdę fajnego doświadczenia.
Marek Szolc 11.07.2007 23:07
No cóż ten artykuł skomentowałbym tylko jednym zdaniem - oto jest i ubóstwiana przez wielu polaków Ameryka.
Tomasz Słowiński 11.07.2007 23:01
W Anglii to sprawa jest dużo prostsza, gdyż obowiązuje tam prawo Unijne i łatwo jest wrócić - mam na myśli nie tak ogromną odległość jak w przypadku Stanów Zjednoczonych. Przypadki z Włoch mówią jednak, że Polacy jadą tam kompletnie nie przygotowani, bez znajomości języka.
Galopem po Laosie, cz. 3 – okolice Luang Prabang
(odsłon: +524)