Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3412 miejsce

Wakacyjne wyjazdy do pracy w USA - uwaga na pułapki!

Co roku tysiące polskich studentów wyjeżdża za Ocean z marzeniami, a wraca ze złymi doświadczeniami. Dlaczego tak wielu z nich oddaje się w niewolę amerykańskim pracodawcom, którzy czują się bezkarni? Zanim zaplanujesz studencki wyjazd do Ameryki, poznaj kilka prawd, które mogą oszczędzić rozczarowań.

Czy ktoś kiedyś zadawał sobie pytanie jak wielu studentów z Polski przyjeżdża do USA w ramach programów Work&Travel*, po to aby pracować na campach*? O ile odpowiedź można znaleźć, podpierając się odpowiednimi statystykami, to informacji o warunkach, w jakich pracują nie poznamy już tak łatwo. Niestety, bardzo często są to warunki niehumanitarne – wielu pracodawców wyzyskuje Polaków i nie stara się nawet stworzyć pozorów, że jest inaczej.

Wszystko odbywa się według schematu: amerykański pracodawca przyjeżdża do Polski na targi pracy i wybiera potencjalnych pracowników. Poczynione zostają oczywiście pewne ustalenia pomiędzy nimi dotyczące charakteru pracy, warunków i płacy – niestety, przeważnie fikcyjne.

American dream i brutalna rzeczywistość

Marzenia o Ameryce często kończą się rozczarowaniem. / Fot. AKPAPolski student po raz pierwszy wyjeżdżający do USA, zderza się z nową, zaskakującą rzeczywistością, a niepewność i uczucie zagubienia, to pierwszy krok do stania się ofiarą. Zaczyna się od mobbingu i segregacji ze względu na miejsce pochodzenia. Towarzyszą temu przeważnie znaczne rozbieżności między płacą zapisaną w kontrakcie, a rzeczywistymi wypłatami. Jeśli ktoś protestuje, amerykański pracodawca - często z dużym opóźnieniem - wypłaca należne mu pieniądze lub zwalnia. Mało kto jednak protestuje. Polscy studenci zapożyczają się, by pojechać do USA, przywykli też do realiów na rodzimym rynku pracy, dlatego wolą zarobić mniej niż stracić pracę i szukać nowej.

Zwłaszcza, że fundusze jakimi dysponują po przyjeździe nie pozwalają na pozostawanie bez pracy dłużej niż kilka, kilkanaście dni. Zwolnienie z pracy wiąże się z otrzymaniem tzw. wilczego biletu – pracodawca podaje w agencji wyimaginowany powód zwolnienia, stawiający pracownika w jak najgorszym świetle. Student może mieć nawet anulowaną wizę. Wraca wtedy do Polski z pustymi kieszeniami i bagażem wypchanym złymi doświadczeniami.

Work&Travel - prawa tylko dla amerykańskiego pracodawcy

Wielu czytelników pewnie spotkało osoby, które uciekły z campu, gdyż warunki, w jakich przyszło im pracować były tragiczne. Czasem zamiast do obiecanego przez pracodawcę pokoju, studenci trafiają do pomieszczeń o standardzie stodoły czy komórki, gdzie gnieżdżą się z innymi marzycielami o godnym zarobku.

Ze względu na skalę zjawiska warto zastanowić się, jak pomóc najbardziej ambitnym i pracowitym Polakom. Nie tylko Polonia amerykańska ma moralny obowiązek coś z tym zrobić, ale i nasz rząd, który zezwala na funkcjonowanie agencji Work&Travel w Polsce, które działają na zasadzie spółek świadczących usługi pośrednictwa.

Najprostszym rozwiązaniem wydaje się zmiana prawa regulującego ten program, zarówno polskiego, jak i amerykańskiego, która zapewniłaby ochronę praw pracownika w takim samym stopniu jak pracodawcy. Obecnie pracodawca nie ponosi żadnych konsekwencji nawet jeśli w przypadku zwolnienia udowodni mu się winę. Nie jest to sprawa prosta, bo Stany Zjednoczone są jednym z najbardziej zbiurokratyzowanych krajów na świecie. Uczelnie w Polsce powinny nawiązać o wiele bardziej ścisłą współpracę z konsulami w USA, by pomóc naszym rodakom w wypadku łamania ich praw, a także zapobiegać takim sytuacjom.

Zanim wyjedziesz, pomyśl

Szczególnie nie polecam programu, jaki znajduje się w ofercie Camp America! Mimo atrakcyjnej ceny sprawa nie jest warta uwagi. Jest to organizacja niekompetentna, pozostawia studentów na lodzie, mimo że wielokrotnie zapewniają, iż w przypadku problemów z pracodawcą będą starali się sprawę rozwiązać i pomóc. Niestety tego nie robią. W wypadku kiedy pracodawca odmawia rekomendacji dla innego potencjalnego pracodawcy student nie tylko zostaje na lodzie, ale także bez powrotnego biletu lotniczego! Bo wszystko polega na tym, że teoretycznie pracodawca zapewnia bilet powrotny, ale w wypadku rozwiązania umowy bilet przepada, o czym zdążyło się przekonać wiele osób. Dodatkowo anulowana wiza jest w odpowiedni sposób odnotowana w amerykańskim systemie wizowym i w dość skuteczny sposób utrudnia ponowne uzyskanie wizy.

Niech ten tekst stanie się przestrogą dla tych, którzy liczą, że pracując w Stanach Zjednoczonych odrobią pieniądze zainwestowane w sam program i odłożą jeszcze parę dolarów dla siebie. USA to nie raj! Skończyć można bez pieniędzy lub pracując na budowie za parę dolarów. W tym miejscu pozwolę sobie posłużyć się pewną brutalną "prawdą", którą usłyszałem od jednego z Polaków, kiedy znalazłem się w podobnej sytuacji, jak tu opisywane: "Kiedyś Amerykanie sprowadzali sobie niewolników z Afryki, dziś sami do nich przyjeżdżają z Europy". Dla większości pracodawców W&T w USA student jest tanią siłą roboczą, a zjawisko mobbingu* jest chlebem powszednim, co jest bardzo przykre, gdyż ci ludzie są "wyprani" z moralności wobec drugiego człowieka.

Gdzie i jak szukać pomocy

Polski student może szukać pomocy w konsulacie w Nowym Jorku lub w Los Angeles - informację o łamaniu prawa powinno zgłosić się do działu prawnego. Polskie konsulaty w USA mają obowiązek pomagać obywatelom znajdującym się w trudnej sytuacji. Pracodawcy w USA podlegają prawu federalnemu, jeśli warunki umowy nie są respektowane, dochodzenie może wszcząć także Department of Labor, który można znaleźć w każdym większym mieście.

W większości stanów pracodawca nie może zwolnić pracownika bez powodu tzn. “without due cause” z wyjątkiem stanu Nevada. Inne rozwiązania z jakich można skorzystać, to usługi radców prawnych, którzy mogą zająć się takim problemem na tak zwanych zasadach “contingency fee”. Wtedy prawnik dostanie swoje honorarium w wypadku kiedy sprawę wygra. W wypadku zaistnienia pierwszych oznak nieprawidłowości radzę sporządzać kopie dokumentów, nagrywać, fotografować, filmować wszystkie nieprawidłowości, które będą mogły być dowodem!

Problem z pewnością będzie narastał, w miarę jak rosnąć będzie świadomość bezkarności amerykańskich pracodawców. Naszym obowiązkiem jest lobbowanie na rzecz zmiany tego chorego układu, bo nikt inny nie będzie walczył o naszych rodaków. Celowo nie opisałem konkretnych przypadków i osób z dwóch powodów:
osoby, które udzielały mi informacji chciały pozostać anonimowe, a dokładne opisanie któregoś przypadku może narazić na ich ujawnienie; sytuacje zaistniałe w wielu przypadkach były podobne i powtarzalne. Tekst oparłem więc na bazie własnych doświadczeń.

Lista polskich instytucji, do których można zwracać się z o pomoc:

Embassy of the Republic of Poland
2640 16th Street, NW
Washington, DC 20009
tel. (202) 234-3800
fax (202) 328-6271
ww.polandembassy.org
e-mail: information@ioip.com

Permanent Mission of the Republic of Poland to the United Nations
9 East 66th Street
New York, New York 10021
tel. (212) 744-2506
fax (212) 517-6771
www.un.int/poland

Office of the Trade Commissioner of Poland
675 Third Avenue, 19th Floor
New York, New York 10017
tel. (212) 370-5300
fax (212) 818-9623
www.brhusa.com
e-mail: brhusa@brhusa.com

Polish Cultural Institute
350 Fifth Avenue, Suite 4621
New York, New York 10118
tel. (212) 239-7300
fax (212) 230-7577
www.polishculture-nyc.org
e-mail: mail@polishculture-nyc.org

Consulate General of the Republic of Poland in Los Angeles
2400 Wilshire Boulevard, Suite 555
Los Angeles, California 90025
tel. (310) 442-8500
fax (310) 442-8515
www.polishconsulatela.com
e-mail: consulplla@consulplla.org

Consulate General of the Republic of Poland in Chicago
1520 North Lake Shore Drive
Chicago, Illinois 60610
tel. (312) 337-8166
fax (312) 337-7841
www.polishconsulatechicago.org
e-mail: promotion@polishconsulatechicago.org

Consulate of the Republic of Poland in Anchorage (AK)
Honorary Consul, Stanisław Borucki
7550 Old Seward Hwy, Suite 101
Anchorage, AK 99518
tel.: (001-907) 344-47-22
fax: (001-907) 344-75-25
e-mail: stanb@kirbyalaska.com

***

*Mobbing - celowe, systematyczne, powtarzające się przez dłuższy czas, zachowania naruszające godność osobistą pracownika.
* Camp - amerykański obóz dla dzieci i młodzieży na którym można dostać prace w charakterze opiekuna, instruktora lub pracownika fizycznego.
* Work&Travel - zwykle tylko work; praca zazwyczaj fizyczna najczęściej w hotelach, restauracjach, drukarniach, kempingach, festynach.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

Dobrze, dużo, i ku przestrodze.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 19.07.2007 16:07

Podałem uzysadnienie w swoim komentarzu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hm... jakby tu skomentować ten agresywny, nie pozostawiający cienia optymizmu wywód na temat czyjegoś doświadczenia? Niepowodzenia? W dużym stopniu rację przyznaję osobie, która wypowiedziała się powyżej – artykuł generalizuje subiektywne doświadczenie kilku osób, wspomina jedynie o kilku opiniach osób które wyjechały, opiniach osób którym najwyraźniej się nie udało. Trzeba by w tym miejscu również dodać zastanowienie... – czy kiedykolwiek, gdziekolwiek istniało coś, co zadowoliłoby każdego?? Czegoś takiego po prostu nie ma! Jednemu się podoba, innemu mniej. Jeden zadowolony, w pamięci zachowa niesamowite wspomnienia, inny nie poprzestanie nawet na przykrym wspominaniu swoich przeżyć – pójdzie dalej – odstraszając ludzi, którym mogłoby się to spodobać. Zupełnie niepotrzebnie. Artykuł pisze ogólnikowo, nie wspomina o konkretach, sytuacjach w których można by się odnieść do własnych reakcji i sądów. Sama wyjeżdżałam do Stanów dwukrotnie – ze wspomnianym przez autora Camp America. Wrażenia? Świetne wakacje!!! Oderwanie od codzienności, obowiązków i chwilowy odpoczynek od nauki. Uciążliwa praca na campie? Jasne że praca! Nikt nie wspominał o leżeniu do góry brzuchem i obsłudze hotelowej. Kwestia nastawienia i czerpania z życia tego co pozytywne, jakiegoś takiego dystansu do rzeczywistości! A przy tym polecam porządną dawkę poczucia humoru :-)
Dla mnie było to niezapomniane przeżycie. Podobne opinie słyszę od znajomych. Polecam :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 19.07.2007 13:04

Autor artykułu kategorycznie założył, że wyjazd do USA bez względu na przyjętą opcję jest "pułapką". Postawioną na początku artykułu tezę stara się w dalszej części uzasadnić, czyni to jednak bez dziennikarskiej wrażliwości, bo nie zadaje sobie trudu, aby przytoczyć jakiekolwiek fakty czy dane statystyczne. Nie dowiadujemy się, na czym opiera swoje informacje. Raczej nie jest to tylko jego jednostkowe doświadczenie, bo opisuje różne warianty wyjazdów, często znacznie różniące się od siebie. A trudno sobie wyobrazić, aby poznał je wszystkie, mając tak negatywny stosunek do tej opcji spędzenia wakacji studenckich.

Artykuł roi się od przekłamań, stereotypów i informacji wyssanych z palca. Jest ich tak dużo, że właściwie trudno z nimi polemizować, bo trzeba by było napisać drugi, równie obszerny artykuł rzeczowo opisujący dobre i nieco gorsze strony takich wyjazdów.

Byłem czterokrotnym uczestnikiem wyjazdów z Camp America. Doświadczenie to odmieniło moje życie, rozszerzyło horyzonty, pozwoliło nabrać dystansu do siebie, szacunku do pracy i połknąć bakcyla wypraw i dalekich podróży. Nie zawsze było łatwo, ale zawsze było warto. Polecam niezmiennie!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niestety mam wrazenie, ze autor nigdy nie bral udzialu w programie typu work&travel - jesli nawet to artukul jest tak napisany jakby wyjazd do USA bylby najgorszym zlem jakie moze sie wydarzyc. Jesli komus nie 'wyszlo' (w tym przypadku autorowi tego tekstu), to nie mozna uogolniac i przestzegac wszystkich przed wyjazdem. Osobiscie jestem wlasnie w Nowym Jorku i uwazam, ze decyjza o spedzeniu wkacji w USA byla jedna z lepszych jakich podjalem w zyciu. Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor opowiada o doświadczeniu kilku procent uczestników programów Work and Travel i Camp America w taki sposób, jakby dotyczyło to wszystkich. Jest to dziennikarskie nadużycie. Autor nie zna (jak widać) statystyk satysfakcji klienta tych programów, a wypowiada się tak, jakby je znał. Gdyby tak było, jak twierdzi autor, dawno nikt już by nie jeździł do USA. Jednak te programy są w Polsce niezmiennie od kilkunastu lat a ich reklama opiera sie głównie na poczcie pantoflowej - tj. znajomi polecają znajomym. Ja byłem na programie Camp America SIEDEM razy i jeździłbym dalej gdyby nie to że musiałem iść do pracy w Polsce i takiego długiego urlopu już nie dostanę;-) Tak czy inaczej, artykuł nierzetelny, niepotrzebnie odstrasza studentów od naprawdę fajnego doświadczenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hmm... Plus, ale nie wiem czy zaliczy!?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przeczytajcie uważnie 2 razy kolegę! +

Komentarz został ukrytyrozwiń

No cóż ten artykuł skomentowałbym tylko jednym zdaniem - oto jest i ubóstwiana przez wielu polaków Ameryka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W Anglii to sprawa jest dużo prostsza, gdyż obowiązuje tam prawo Unijne i łatwo jest wrócić - mam na myśli nie tak ogromną odległość jak w przypadku Stanów Zjednoczonych. Przypadki z Włoch mówią jednak, że Polacy jadą tam kompletnie nie przygotowani, bez znajomości języka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.