Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

20877 miejsce

Wałbrzych. Podczas operacji pacjenta w szpitalu brakło prądu

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2006-07-21 08:22

– Zespół operacyjny świecił telefonem komórkowym, żeby coś zobaczyć. Reanimowali go. Robili, co w ich mocy. Nie mam do nich pretensji, że im się nie udało – płacze żona zmarłego.

Rodzina Bronisława Zuba z Piławy Górnej ma za to pretensje do lekarzy z wałbrzyskiego szpitala, którzy mężczyznę widzieli wcześniej.
– Bo nie zajęli się mężem, tylko w krytycznym stanie odesłali go z powrotem do Dzierżoniowa – opowiada pani Maria. Dokładnie nie wiadomo, co stało się panu Bronisławowi feralnego dnia. – Przyszedł do domu z zakrwawioną głową. Mówił, że ktoś go pobił. Wtedy upadł i stracił przytomność – wspomina żona. – W domu czuł się bardzo źle. Wezwaliśmy karetkę pogotowia.

fot. Karina Trojok/APPAmbulans zawiózł go do szpitala w Dzierżoniowie. – Miał bardzo poważne obrażenia głowy. Wysłaliśmy chorego, pod opieką neurologa, na tomograf i konsultację neurochirurgiczną do szpitala w Wałbrzychu – opowiada Zbigniew Grubka, dyrektor dzierżoniowskiego szpitala. – Tomograf wykazał, że ma popękaną czaszkę, wgniecione kości. Powinien zostać na oddziale neurochirurgicznym w Wałbrzychu. Przecież to oddział specjalistyczny! Tymczasem chorego odesłano z powrotem do nas, z zaleceniem „leczenia zachowawczego”. To jakiś horror! Jego stan tak się pogarszał, że jeden z moich lekarzy zdecydował się na operację – opowiada.

Była godz. 22.36, operacja trwała od godziny, gdy nagle w całym szpitalu zrobiło się ciemno. Nie działały też telefony. – Szpital ma zasilanie z dwóch transformatorów. Mamy podpisaną umowę z zakładem energetycznym, że w razie awarii prądu włącza się drugi transformator i daje energię. Co miesiąc płacę za to 700 zł. Tymczasem transformator się nie włączył – mówi dyrektor Grubka. – Mamy jeszcze ręczny agregat, wezwaliśmy elektryka, ale zanim przyszedł, w szpitalu znów był prąd. Poprosiłem zakład energetyczny o wyjaśnienie i czekam na odpowiedź.
Zasilania nie było dokładnie przez 18 minut. W tym czasie zespół operacyjny reanimował chorego. Niestety, bez skutku. Sprawę bada prokuratura w Dzierżoniowie.

Roman Szełemej, dyrektor szpitala im. Sokołowskiego w Wałbrzychu, tłumaczy, że chorego badał lekarz z drugim stopniem specjalizacji. Ze wstępnych ustaleń przeprowadzonych w Wałbrzychu wynika, że stan pacjenta po urazie był tak ciężki, że od początku rokował niekorzystnie. Niezależnie od tego, czy byłby operowany, czy nie.

Jacek Mołczan, zastępca dyrektora do spraw technicznych wałbrzyskiego oddziału EnergiaPro: – Powołaliśmy zespół, który ma ustalić, co było powodem wyłączenia prądu – zapowiedział.
Rodzina pana Bronisława jest w szoku.
– Mieliśmy ojca, a mamy pogrzeb – płaczą Jerzy i Anna, dzieci zmarłego.
Edyta Golisz,Agnieszka Bielawska-Pękala
D.P.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.