Pozycja materiału w rankingach:
Współautorzy:
Barbara Podgórska
Już w przyszłą niedzielę walentynki, dzień zakochanych fetowany na całym świecie, szaleństwo kartek, telefonów, SMS-ów i suplik zanoszonych do świętego Walentego przez rzesze spragnionych miłości. Jest tylko drobny szkopuł...
Ów święty prawdopodobnie nigdy nie istniał. Podobnie jak święty Mikołaj, święty Krzysztof, święta Barbara, święta Katarzyna, święty Jerzy i tłumy innych świętych skreślonych z oficjalnego wykazu watykańskiego w 1969 roku przez papieża Pawła VI. Wszyscy ci święci są skreśleni, ale zarazem funkcjonują jako kulty lokalne na co kościół zezwala.Zobacz także:
Artykuły
(845)
Galerie
(235)
Średnia ocen
(4.08)
Wiek: 61 | Miejscowość: Ruda Śląska | Kraj: Polska
O mnie: www.podgorscy.info
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Hersz Grycman 23.07.2011 22:45
Przypisywanie różnym świętym szerzenie kultu Jezusa jako osoby boskiej przed rokiem 325 jest anachronizmem: Jezus został ogłoszony drugą osobą boską w 325 na Soborze w Nicei (niejednogłośnie), wcześniej oddawanie Mu czci boskiej było grzechem przeciwko I przykazaniu (i pewnie dalej jest ...).
Ryszard Jan Zagórski 13.02.2010 12:41
Ratomirze, jestem podobnego zdania.
Inne podejście do Walentego... link
Adam Podgórski 09.02.2010 09:18
Drogi Marku! O tym jeszcze będzie, bo zamierzam Was zanudzac aż do Walentego. Pyrsk! Ku chwale Rudy Śląskiej!
Ratomir Wilkowski 08.02.2010 13:33
Nie "bozkow" tylko bostw jesli juz... Szanujmy wlasna tradycje i kulture bo z pewnoscia nikt nie zrobi tego za nas...
Marek Jurkiewicz 08.02.2010 12:39
Ci wszyscy "święci" to pozostałość z czasów pogańskich, kiedy to czczono niezliczoną liczbę bożków, a każdy miał inną "specjalność". Zeby lepiej dopasować religię monoteistyczną do potrzeb nowych wyznawców, stworzono takich bożków drugiego i trzeciego stopnia, choć oficjalnie bez boskiej mocy, to jednak to do nich miały być kierowane modlitwy. Tworzenie świętych było bardzo proste - wystarczy najpierw pomyśleć, od czego święty jest "potrzebny", a później stworzyć odpowiedni życiorys, najlepiej podpięty do osoby rzeczywiście istniejącej, ale niekoniecznie świętej, ważne żeby było imię i nazwisko. Takie życiorysy tworzy się również współcześnie.
Obecność w tym gronie patrona zakochanych wydaje się być czymś zupełnie naturalna, typowa dla religii politeistycznych. Zastąpienie młodzieńca z łukiem i "miłosnymi" strzałami (ciekawe, że nie tylko Eros i Kupidyn byli tak uzbrojeni, bo również hinduski bóg Kama) biskupem-męczennikiem, było wbrew pozorom całkiem niezłym posunięciem marketingowym. Nowa marka, nowa jakość - to już nie jest roznegliżowany młodzieniec strzelający dookoła tymi strzałami i tym samym doprowadzający do cudzołóstw i rozbicia małżeństw, a dojrzały mężczyzna, można by rzec "patriarcha", który nad młodymi, ale świadomymi swojego wyboru ludźmi czuwa i udziela im niejako ojcowskiego błogosławieństwa.
Moim ulubionym świętym jest jednak święty Krzysztof, pochodzący ponoć z plemienia Kynocefalów i początkowo przedstawiany na ikonach z głową psa lub szakala: http://en.wikipedia.org/wiki/File:Christopher_icon.jpg
No wypisz wymaluj Anubis! Chociaż na innych ikonach bardziej pod Setha podpada ;-)