Kult świętego Walentego szybko szerzył się w Europie. Dotarł też do Polski, a za nim relikwie świętego. Ale Walenty może być też... diabłem! Zatem święty, czy demon?
Dawniej osoby dotknięte epilepsją, podagrą i innymi chorobami umysłowymi a nierzadko też ich rodziny, w wigilię dnia św. Walentego zachowywały ścisły post, aby tą ofiarą ubłagać świętego.
W Niemczech data 14 lutego uważana była za pechową, złowróżbną, feralną, przynoszącą nieszczęścia. Święty Walenty został obwołany patronem epileptyków, wskutek ludowej, błędnej etymologii, od słowa fallen, czyli ‘padać’, wywodzącej jego imię. Stąd padaczkę - także w innych krajach - zwano chorobą świętego Walentego, albo wielką chorobą.
Trzeba jednak wyraźnie stwierdzić, że i w tym przypadku doszło do swoistego nadużycia imienia Walentego i pomylenia różnych postaci. Patronem epileptyków powinien być bowiem, wspomniany już św. Walenty z Recji (obecnie Ratien), żyjący w V wieku i posiadający ponoć moc uzdrawiania z padaczki i z innych chorób. Obaj święci byli często przedstawiani przez ikonografów w identycznych strojach biskupich, często też obaj mieli u swych stóp chore albo ułomne, kalekie dziecko. Zachowały się zapiski, jakoby Walenty z Ratien również miał mieć swój grób przy Via Flaminia w Rzymie.
Kiedyś we wsiach mazowieckich w wigilię św. Walentego obowiązywał ścisły zakaz szycia. Ukłucie się igłą powodowało bowiem niechybne a rychłe zapadnięcie na niechcianą i nieuleczalną padaczkę. Trudno dziś racjonalizować pierwotne znaczenie przesądu.
„Ponieważ jednak chorych na padaczkę kościół uważał za opętanych przez diabła i leczył egzorcyzmami, fantazja ludowa z czasem pomieszała osoby sprawcy i uzdrowiciela choroby, a Walek już od poł. XVI w. stał się u ludu polskiego synonimem diabła” .
„Epilepsję lud pospolicie nazywał chorobą świętego Walentego. Chorobę tę utożsamiano często w średniowieczu z opętaniem przez diabła. Dlatego też Walenty - w formie Walek, Walanty - stał się synonimem złego ducha” . Ludowe przekonania o piekielnym demonie zwanym Walenty, Walanty, Walek przetrwały w dziś już nie używanym powiedzeniu: Walenty bez pięty! Diabeł bowiem - co wiadomo - zamiast jednej stopy miał pozbawione pięty końskie albo capie kopyto.