Facebook Google+ Twitter

Walentynki. Święto zakochanych

Ja mam dziś święto zakochanych. Mojej ukochanej i moim wspaniałym dzieciom składam najserdeczniejsze życzenia zdrowia i wszystkiego najlepszego. Składam codziennie.

"Walentynki. Coroczne święto zakochanych przypadające 14 lutego. Nazwa pochodzi od św. Walentego (..) Do Polski obchody walentynkowe trafiły w latach 90. XX wieku z kultury francuskiej i krajów anglosaskich, a także wraz z kultem świętego Walentego z Bawarii i Tyrolu.” - tyle Wikipedia.

Miłość to cel każdego chyba człowieka. Miłość najgorętsza i najbardziej szczera, najbardziej naiwna, albo podniecenie, rozpoczyna się już w dzieciństwie. Do nauczycielki, do opiekunki. Wówczas rozpala najbardziej, smakuje jak każdy zakazany owoc. Wówczas są pierwsze rozczarowania. Wówczas się wierzy jeszcze w miłość czystą i dozgonną. Właśnie do pierwszych porażek.

Te pierwsze porażki, wieloletnie zmiany przedmiotów pożądania, powodują, że odczulamy się trochę na miłość. Stajemy się gruboskórni, blokujemy się na zawody. Dalej jednak tkwi w nas marzenie o tej jedynej, najukochańszej duszy. Jak wiara w Boga i życie wieczne. Jest ono niestety tak iluzoryczne i mistyczne właśnie, jak ta religia. Ból rozczarowania, ból odtrącenia jest nie do zniesienia.

Nikt nie chce być sam i życia spędzać bez miłości. Niestety często niweczymy miłość. Psujemy współżycie mężczyzny z kobietą. A to alkohol, a to chęć dowartościowania się, a to egoizm, rozłąka. Ludzie są próżni i często z własnej głupoty psują miłość. Zdrada przekreśla na wieki marzenie o wiecznej i czystej rozkoszy. Taka miłość może przerodzić się w nienawiść i chęć zabójstwa.

W miłości często pomagają pieniądze. Albo przynajmniej w relacjach partnerskich. Biednym nie chce się nawet kochać. Bogaci mają optymistyczne spojrzenie na życie i erotykę. Oczywiście im dalej, tym coraz mniej gry wstępnej, czułych pocałunków. Zostaje czysta prokreacja. Żal. Im jesteśmy starsi, tym coraz mniej wierzymy w miłość. Zwłaszcza jak ta pierwsza odejdzie, czy umrze.

Mam mimo wszystko to szczęście, że nie jestem kawalerem, homoseksualistą, transwestytą, pedofilem. Że mam żonę i śliczne dzieci. Że mam pracę i widoki na przyszłość. Że mam nadzieję na szczęście. Na starość coraz bardziej wierzymy w Boga i życie pozagrobowe. Naprawiamy swoje grzechy i marzymy o nowej szansy. Czy to ze strachu, czy to z nadziei – nie wiem.
Prymitywne zdrady, kłamstwa i oszustwa, izolacja fizyczna i ucieczki duchowe zniechęcają do partnera i budzą niesmak do niego. Wzniecają odrazę, nienawiść i chęć zemsty. Na szczęście mnie to nie dotyczy. Ja mam dziś święto zakochanych. Mojej ukochanej i moim wspaniałym dzieciom składam najserdeczniejsze życzenia zdrowia i wszystkiego najlepszego. Składam codziennie.

Socjolog.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

re
  • re
  • 15.02.2011 09:42

"Mam mimo wszystko to szczęście, że nie jestem kawalerem, homoseksualistą, transwestytą, pedofilem."-skąd założenie,że kawalerowie,homoseksualiści czy pedofile sa nieszczęśliwi?

Komentarz został ukrytyrozwiń
bożena
  • bożena
  • 14.02.2011 21:21

bardzo dziękuję za śliczne życzenia i wszystko miłe co nas spotyka, kocham ciebie żona

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.