Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

64498 miejsce

Walentynkowe klimaty w Teatrze Polskim

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2011-02-13 17:05

Wieczór piosenek Brassensa pozwolił uczestnikom muzycznej uczty zapomnieć o prozie życia. Tuż przed walentynkami, ten spektakl mógł wprowadzić zakochane pary w świat doświadczonego kochanka i miłośnika piękna pod każdą ludzką postacią.

Trójka aktorów śpiewających w Teatrze Polskim piosenki Gergesa Brassensa / Fot. Andrzej RybczyńskiW balladach i romansach, humorystycznych miniaturach i żartach francuskiego piosenkarza, przebija wielka tęsknota za prawdziwą miłością, a zarazem rozczarowanie, jakie często staje się udziałem zakochanego człowieka. Georges Brassens* wykazuje niebywałą pogodę ducha, godząc się z tym faktem, jako jeszcze jedną naturalną przypadłością, jaka spotyka ludzi od narodzin, aż do śmierci. W wydaniu scenicznym ten wywód jest o wiele prostszy, bo jest przekazany wprost piosenką. A w tym Brassens był prawdziwym mistrzem. Scenarzysta i aktorzy poszli tymi samymi tropami, jakie on przed laty wytyczył.

Dwie solistki z gitarzystą i bardem (Wojciechem Czerwińskim) uosabiającym postać Brassensa, stworzyły na scenie kameralnej Teatru Polskiego niepowtarzalny klimat. Nie wiem, jak bywało na innych przedstawieniach, ale trzy bisy aktorów świadczą o świetnej zabawie wykonawców i całego audytorium zgromadzonego w skromnej sali z bardzo prostą scenografią. Wielka, kolorowa fotografia jednej z paryskich kafejek z okrągłymi stołami i giętymi krzesłami jest przedłużona w stronę widzów za pomocą podobnych krzeseł, na których siedzą dwie śpiewające dziewczyny i porte parole autora piosenek - Wojciech Czerwiński. Nie jest to wielki i wspaniały głos na miarę Andreasa Bocelli, czy legendarnego Wysockiego, a już na pewno nie przypominał on Georgesa Brassensa... I całe szczęście! Bowiem wcielanie się w postać tej miary musiałoby się skończyć artystyczną porażką. Tymczasem doskonale akompaniujący sobie na gitarze śpiewający aktor zaproponował widzom fragmenty zwierzeń legendy piosenki francuskiej z taką interpretacją, która porwała warszawską publiczność. Włączyła się ona do wysłuchiwanych z uwagą utworów muzycznych, klaszcząc rytmicznie refren i żywo reagując na żarty, gagi i prowokacje płynące od aktorów ze sceny.

Być może jakiś wpływ na ten świąteczny nastrój miała bliskość popularnych walentynek, ale główną zasługę trzeba przyznać rewelacyjnemu zespołowi aktorów. Ich wzajemne porozumienie, lekkość, polot wykonania piosenek Brassensa w niczym nie naruszyły znaczenia oryginału. Widzowie i słuchacze mieli możliwość wcześniej zapoznać się z nim w wielu audycjach Polskiego Radia popularyzujących piosenkę francuską. Tym razem tego ambitnego zadania podjął się zespół aktorski Teatru Polskiego. Dziewczyny ubrane w gustowne sukienki nie stroniły od słów uznawanych za nieparlamentarne. Autor scenariusza, Filip Łobodziński, posunął tę granicę na samą krawędź tak zwanej przyzwoitości. Brassens był bezkompromisowy w wyrażaniu swoich myśli i odczuć.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Fanom Brassensa polecam rewelacyjną płytę "Zespołu Reprezentacyjnego" pt. "Kumple to grunt"!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czuję się zachęcona. Mam nadzieję, że będę mogła kiedyś obejrzeć ten spektakl w Krakowie. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.02.2011 10:20

Francuzi mają tej klasy piosenkarzy i pieśniarzy o wiele więcej, niż cała zjednoczona Europa. Piosenka francuska wyznaczyła pułap nieosiągalny dla wielu artystów i nie mam tu na myśli popularności, ani wielkości sprzedaży krążków z nagraniami. Nawet najlepsze tłumaczenie nie zastąpi oryginału, to truizm - wiem, ale słuchając brzmienia każdej francuskiej piosenki w innym języku mam wrażenie, że to jest erzatz. A jednak aktorom Teatru Polskiego udało się nadać tym piosenkom oryginalne piętno własnej osobowości. Doceniam to i polecam uwadze miłośników tej kultury, muzyki i tej piosenki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dla Georgesa Brassensa warto nauczyć się francuskiego. Prawie każda jego piosenka, to mały traktat filozoficzny. Niepowtarzalna jest też jego język, bardzo potoczny, a jednocześnie bardzo liryczny. Cudów dokonał Wojciech Młynarski, przekładając niektóre teksty na język polski. I chyba do tej pory tylko Młynarski potrafił interpretować teksty mistrza, wydobywają całe ich przesłanie.
Kiedy zmarł Brassens, bardzo poważne gazety napisały: Grassens a casse sa pipe (Brassens złamał fajkę). To było bardzo wzruszające...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rzeczywiście ciekawy tekst
Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Interesująca recenzja. Trzeba by się wybrać. Ps. Ta fotka nr 1(tej trójki) jest super :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dobra relacja, jak bym tam był. 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.