Anna Walentynowicz, która wzięła w Gdańsku udział w zamkniętym pokazie najnowszego filmu Volkera Schlondorffa – "Strajk - bohaterka z Gdańska", nie jest jeszcze pewna, czy zdecyduje się wytoczyć reżyserowi sprawę sądową.
Walentynowicz protestuje przeciwko swojej filmowej biografii od czasu, gdy poznała scenariusz filmu. Bohaterkę sierpniowego strajku oburzyły sceny z pijanymi stoczniowcami i opozycjonistami, wypijającymi morze wódki na konspiracyjnych spotkaniach.Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Wojciech Janiszewski 28.08.2006 09:34
Tyle szkody co Anna Walentynowicz nie zrobili Solidarności wszyscy agenci SB razem wzięci.
Andrzej Zaranek 28.08.2006 08:30
Anna Walentynowicz od dawna protestuje przeciwko wszystkiemu co nie jest jej wizją (bo nie obiektywną prawdą), przeciwko wszystkim, którzy ośmielają się mieć odmienne od jej poglądów zdanie. Podobnie czyni A. Gwiazda i p. Wyszkowski (ot, choćby list w obronie A. Macierewicza). Tym razem pani Walentynowicz ingeruje w proces twórczy, w niezbywalne prawo twórcy do własnej wizji świata.
Kolejne trzęsienie ziemi we Włoszech
(odsłon: +669)