Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

32898 miejsce

Wałęsa nr II pilnie poszukiwany

Zmiana demokracji ludowej na przedstawicielską dokonała się na "prośbę" 10 milionowej Solidarności nr I. Do wykonania kolejnego kroku i zmiany demokracji przedstawicielskiej na demokrację szwajcarską potrzebna jest nam Solidarność nr II

Czasy współczesne to okres wyjątkowego postępu technicznego i ekonomicznego. Tymczasem w polityce zatrzymaliśmy się na poziomie dyktatury wzorującej się na rządach alfa. W warunkach demokracji przedstawicielskiej obywatele mają prawo co cztery lata odwołać aktualnie sprawującego władzę dyktatora i dać mandat innemu. Wady demokracji przedstawicielskiej wynikają z danego nam przez naturę prawa do egoizmu oraz odziedziczonej przez niektórych z nas od alfa „chorobie władzy”. Zmiana charakteru człowieka i ograniczenie tych cech to wyjątkowo trudny i powolny proces. Kościół katolicki próbuje od ponad dwu tysiącleci ograniczyć nasz egoizm nakazując: „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego”, niestety z niewielkim skutkiem. Szwajcarzy wypracowali system polityczny, który skutecznie ogranicza znaczenie egoizmu i „choroby władzy” w budowaniu dobra wspólnego w społeczeństwach. Stosują system, który skutecznie blokuje egoistyczne decyzje polityków i grup interesów.

Demokracja przedstawicielska to wyjątkowo wadliwy system polityczny


Dla rządzących priorytetową sprawą nie jest dobro obywateli lecz ich dobro osobiste
tj. zaspokojenie swoich ambicji sprawowania władzy. Całą swoją inteligencję, możliwości medialne, techniczne i militarne wykorzystuje, by zdobyć władzę a raz zdobytej nie oddać nigdy. W tym aspekcie demokracja i dyktatura zachowują się analogicznie. W obydwu systemach rządzący każą obywatelom słono płacić za sprawowanie władzy. By władza była stabilna musi dobrze opłacać swoich „rycerzy” i urzędników.

W warunkach PD rządzący nie mogą podejmować decyzji rozsądnych lecz niepopularnych
. Ugrupowanie, które chce wygrać wybory i sprawować władzę musi mieć najwyższe notowania w powszechnym sondażu popularności. Musi kupować głosy wyborców „cukierkami”. W swoim programie nie może umieszczać racjonalnych lecz niepopularnych postulatów lecz wyłącznie „słodkie” dla wyborców. NIE MOŻE powiedzieć np. „Przez ostatnie 26 lat nadmiernie się zadłużyliśmy. Obsługa tego długu nadmiernie obciąża nasz budżet. Musimy „zacisnąć pasa” tj. ograniczyć nasze wydatki socjalne i zredukować ten dług.” MUSI w swoim programie umieszczać wyłącznie populistyczne postulaty jak np. : „Gdy na nas zagłosujecie dostaniecie na każde dziecko w rodzinie dodatek 500+. Nie będziecie musieli pracować tak jak każą Wam obecnie do 67 roku życia. Emeryt kończący 75 lat dostanie leki za darmo. itp.”

W warunkach PD niemożliwe jest zawieranie kompromisów politycznych.
Jesteśmy indywidualistami. Każdy z nas ma różne potrzeby i oczekiwania. „Jeszcze się taki nie narodził który by wszystkim dogodził”. W tych warunkach dla dobra wspólnego niezbędne jest poszukiwanie rozwiązań kompromisowych. W warunkach demokracji przedstawicielskiej jest to praktycznie niemożliwe. Przywódcy ugrupowań politycznych w PD odziedziczyli swoiste cechy charakteru alfa naszych praprzodków. Są bezkompromisowymi twardzielami. Są pewni który wariant decyzji jest najlepszy dla obywateli. Nie ma szans na ustalanie i podejmowanie kompromisowych rozwiązań z politycznymi konkurentami.

Rządy PD prowadzą do katastrofy ekonomicznej.
Rządzący ze względu na przymus bycia popularnym nie respektują podstawowego prawa ekonomii - wydawaj mniej niż zarabiasz. Wymiany co 4 - 8 lat dobrze opłacanych posad administracji i „kupowanie” poparcia społecznego dużo kosztuje . W efekcie w naszej ojczyźnie od ponad 26 lat, niezależnie jaka grupa sprawuje władzę, co roku nasze zadłużenie publiczne rośnie oficjalnie o ok. 60 mld. zł. Jak oceniają wnikliwi ekonomiści w rzeczywistości dużo więcej. Jak informuje http://www.dlugpubliczny.org.pl/ w grudniu 2016 roku nasze zadłużenie przekracza 3245 mld. zł. tj. ponad 85 tys. zł. na obywatela. Nie mamy szans na dobre jutro.

W warunkach PD obywatele mają dyskomfort psychiczny.
Żyją w warunkach permanentnej „wojny na górze”. Politycy stosują rzymską zasadę: divide et impera. Dzielą ludzi na trzy grupy.
Swoich zwolenników, których premiują
Swoich przeciwników, których zwalczają
Niezdecydowanych, których „kupują”
Publiczne media są na „garnuszku” sprawujących aktualnie władzę. Swoich przeciwników przedstawiają w czarnych barwach a zwolenników wychwalają. Stanowi to dyskomfort psychiczny. Obywatele czują się tak jak dzieci skłóconych, rozwodzących się rodziców. W tych warunkach często dochodzi do sporów i„wojen na dole”.

Demokracja szwajcarska wyjątkowo racjonalny system polityczny


Szwajcaria to światowy wyjątek. W ich demokracji obywatele sami decydują o swoich sprawach. Co cztery lata wybierają nie tak jak w demokracji przedstawicielskiej swoich włodarzy lecz tylko swoich doradców i konsultantów politycznych. Cztery największe grupy wybranych tj. ok. 90% Zgromadzenia Federacji Szwajcarii tworzy "magiczny rząd" tj. Federalną Radę Szwajcarii. W Zgromadzeniu NIE MA OPOZYCJI. Opozycją dla "magicznej koalicji rządowej" są obywatele. Rada Federacji nic nie narzuca obywatelom – ona tylko PROPONUJE im ustalone między sobą KOMPROMISOWE rozwiązania. Rada pracuje analogicznie jak konklawe przy wyborze papieża. Tak długo siedzą i dyskutują aż osiągną kompromis i jednym głosem przedstawią je do "podpisania" władzy zwierzchniej. Szwajcarski publicysta Hans Tschani porównał szwajcarską demokrację do bezpiecznego pojazdu "w którym pedały gazu i hamulca zainstalowano nie tylko dla kierowcy ale także dla pasażera".

Każda ważna propozycja Rady przed jej uprawomocnieniem MUSI uzyskać akceptację obywateli w referendum obligatoryjnym. Jeśli min. 50 tys. obywateli Szwajcarii ma jakiekolwiek wątpliwości do każdej innej proponowanej przez "magiczny rząd" decyzji przeprowadza się referendum fakultatywne na ten temat. Większość biorących udział w referendum decyduje czy ją zaakceptować czy nie.

100 tys. obywateli ma prawo inicjatywy ustawodawczej w każdej sprawie nawet całkowitej zmiany Konstytucji Federacji. O przyjęciu bądź odrzuceniu decydują obywatele w powszechnym referendum zwykłą większością głosów. Blokadą egoistycznych inicjatyw "ciemnego ludu" przed jej zatwierdzeniem przez obywateli jest opinia "magicznego rządu" na ten temat. Cztery największe ugrupowania polityczne jednoznacznie przekonują obywateli czy proponowane rozwiązanie jest korzystne dla Szwajcarii czy nie.

Wymownym przykładem na to, że "magiczny rząd" może skutecznie przekonać obywateli do rozsądnych lecz niepopularnych rozwiązań jest przypadek uchwalenia w 2001 roku ustawy pt. "Hamulec zadłużenia publicznego". Jej istotnym efektem była konieczność "zaciskanie pasa" przez obywateli tj. radykalne ograniczenie wydatków socjalnych. Autorzy tej ustawy tak przekonywająco uzasadnili ją, że w referendum za ustawą było ok. 80% głosujących. W efekcie wprowadzenia jej w życie w przeciągu kilku lat Szwajcaria zmniejszyła dług publiczny z 55% do 35% w stosunku do PKB.

Demokracja szwajcarska ma jedną wadę. Decyzje państwowe podejmowane są powoli. Długo się nad nimi dyskutuje. Pozwala się wszystkim zainteresowanym przedstawić swoje racje za i przeciw. Kompromis tego wymaga. Jest to zgodne z fundamentalną zasadą krawiecką: "Siedem razy mierz a raz tnij".

Czy możemy być drugą Szwajcarią?


Z inicjatywy ambasady Szwajcarii w Polsce ukazała się publikacja promująca ich system polityczny pt. „Szwajcarska demokracja modelem dla XXI wieku” wyd. Semper 2011 r. Na spotkaniu zorganizowanym przez Forum Obywatelskiego Rozwoju w 2016 roku ambasador Szwajcarii w Polsce Andrej Motyl powiedział: "Gdyby Polacy zamiast w spory wkładali energię w budowanie zgody i wspólnej przyszłości, Polska byłaby jednym z najpotężniejszych krajów świata. Szwajcarscy politycy też potrafią się kłócić, ale przed wyborami. Po wyborach zasiadają do okrągłego stołu rozmawiają i współpracują, żeby budować dobro wspólne."

Nasza ponad 1000 letnia historia to rządy, polskich a często zagranicznych, twardzieli alfa. Nigdy władcy nie konsultowali swoich decyzji z "ciemnym ludem". Prości obywatele mieli wybór albo grzecznie podporządkowywać się władcy albo "stawiać kosy na sztorc" i walczyć o wolność. Ten model polityki mamy wszyscy zapisany w genach. Z takim bagażem historycznym propozycja Szwajcarów nie interesuje ani polityków ani obywateli. Czy mamy szansę zmienić system polityczny w naszej ojczyźnie na proponowany przez Szwajcarów?

Demokracja szwajcarska to system polityczny dopracowany i dostosowany w szczegółach do warunków historycznych, geograficznych i mentalności Szwajcarów . Niemożliwe jest adaptowanie jej "żywcem" do Polski. Można to zrobić wyłącznie małymi krokami. Mamy prawo to zrobić. Art. 4 pkt 1 Konstytucji RP mówi jednoznacznie: Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do narodu. Na wstępie powinniśmy "poprosić" naszych reprezentantów o nowelizację zapisów Art. 125 pkt 2 i 3 Konstytucji oraz obowiązujących ustaw które uniemożliwiają nam narodowi realnie korzystać z tego prawa.

Zmiana demokracji ludowej na przedstawicielską dokonała się na "prośbę" 10 milionowej Solidarności nr I. Do wykonania kolejnego kroku i zmiany demokracji przedstawicielskiej na demokrację szwajcarską potrzebna jest nam równie liczna Solidarność nr II. Wałęsa nr II pilnie poszukiwany.




Wybrane dla Ciebie:


Tagi:


Komentarze (14):

Sortuj komentarze:

Taki Walesa co to ma gromade dzieci juz sie nie zdarzy co najwyzej taki co ma pare i nie placi alimentow...

Komentarz został ukrytyrozwiń

chodziło mi o to:

https://www.google.pl/search?q=referndum+partet+z%C5%82ota&oq=referndum+partet+z%C5%82ota&aqs=chrome..69i57j0.7734j0j4&sourceid=chrome&ie=UTF-8

Komentarz został ukrytyrozwiń

Odpowiedzi, których udzielili, są jeszcze bardziej kuriozalne, niż sam wynik badania.
Brak podstawowej wiedzy. Zupełnie podstawowej!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nawet jeśli chodzi o specjalistów, "mózgownice" bywają wyłączone.
Przykład ten już podawałem, ale warto go, myślę, przytoczyć jeszcze raz, ponieważ jest to coś po prostu dla mnie niebywałego!
Pani Marto, proszę zerknąć tutaj:

http://www.bmj.com/content/349/bmj.g7257

Na zupełnie elementarne pytanie, ba, pytanie nie tyle szczegółowe, co raczej ogólne, sprawdzające rozumienie procesów zachodzących w otaczającym nas świecie, pytanie, na które odpowiedz można wydedukować, jeśli posiada się wiedzę ogólną, a przynajmniej na tym poziomie, którego spodziewamy się po specjaliście - nie odpowiedział poprawnie żaden lekarz z pięćdziesięciu badanych. Żaden!
O czym to świadczy..?

Lekarz ( jakikolwiek inny specjalista) wykonujący instrukcje jest elementem systemu, jest prawnie po bezpiecznej stronie, jest przez ten system chroniony.
Tylko czy instrukcje są poprawne..?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Do pewnego stopnia jesteśmy bezwolni. Próba zaimplementowania określonego poglądu rzadko kończy się odłożeniem na mentalną półkę, oznaczoną: "do sprawdzenia". Jeszcze rzadziej kończy się faktycznym i rzetelnym sprawdzeniem.
Możemy sobie wmawiać, że myślimy niezależnie, ale obawiam się, że przy braku "czynnego oporu" naszej mózgownicy, są to tylko pobożne życzenia. Kwalifikujemy często od razu, bez niuansowania, zgodnie z tym, co nam się wydaje. I to jest norma.
Odejście od niej wymaga wysiłku.
W dziedzinie, w której jesteśmy specjalistami, mamy podstawy do sądu. Ale w pozostałych..? Robią to za nas.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Twierdzisz, że media mogą sprzedać każdy pogląd? Nie wątpię, że próbują i nie lekceważę ich możliwości, ale mimo wszystko zbyt szanuję swoich rodaków, żeby uważać ich za bezwolne marionetki w rękach mediów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mario, moje dzieci mieszkają w Szwajcarii. Należą do tzw. klasy średniej, wiodą spokojne i dostatnie życie, ich praca jest godziwie wynagradzana, czują się bezpieczni, a takie wydarzenia jak macierzyństwo czy choroba nie są klęską finansową dla rodziny. W urzędach obywatel jest klientem, a nie pokornym petentem. Ludzie nie skaczą sobie do gardeł, choć kraj jest zlepkiem różnojęzycznych kantonów. Można? Można.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mario, czy możesz mi powiedzieć o którym ostatnim referendum związanym z parytetem złota myślisz. Bo chyba coś przegapiłam.

Co do etyki i moralności, to ostatnio zawiodłam się czytając na portalu regionalnym (małopaolska) komentarze o pewnej akcji ratowniczej dla 66 letniej kobiety, do której lekarz ratunkowy wezwał helikopter. Kobieta zmarła na zawał już w szpitalu. Komentarze oburzonych, że akcja taka to marnotrawstwo, a w ogóle to sama sobie winna, że mieszka na wsi.
Czego więc oczekiwać na tematy tak ważne jakie wymieniłaś.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetny tekst i na główną stronę z nim.

Wokół parytetu złota toczy się ciągła wojna, o której świadczy niedawne referendum w Szwajcarii.Jest to spór niezakończony.

Miało być: Także ciążenie ku permisywizmowi moralnemu oddaje bezwład mas i ucieczkę od odpowiedzialności i trudnych pytań.

Miałam na myśli referenda dotyczące aborcji, eutanazji, związków homoseksualnych.

Uważam, że społeczeństwo, które nie potrafi wypracować wspólnego stanowiska etycznego ucieka od odpowiedzialności do półśrodków, od bytu etycznego do zmysłowego chaosu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

świetny tekst. Oby ktoś z decydentów go przeczytał. Ale łatwo gdy mieszkańców 8 milionów z czego 2 to na zagranicznych paszportach. Druga sprawa do@ Marii Cz. parytet złota, to już dawne passé. więc chyba rynki finansowe do niego już nie tęsknią, aczkolwiek gwarantował stabilność, to nie pozwalał na takie skoki zysków. Ostatniego zdania kompletnie nie rozumiem co autorka miała na myśli.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.