Madonna jest oskarżana o próbę wykorzystania święta 15 sierpnia do swoich brudnych celów. Czy tylko jej jednej można to zarzucić?
Zobacz także:
Artykuły
(40)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(2.53)
Wiek: 110 | Miejscowość: Helsinki | Kraj: Polska
O mnie: O każdej rzeczy na świecie można napisać tyle samo dobrego, co złego.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Autor usunął profil 11.07.2009 16:58
Kłania się lotne formułowanie myśli....proszę :]
Leszek Lubicki 11.07.2009 12:46
A co ma wspólnego charakter p. Cejrowskiego z wychodzeniem "z ciemności zapomnienia"? Kłania się czytanie ze zrozumieniem. Dziękuję.
Autor usunął profil 11.07.2009 09:55
Co do Cejrowskiego . Co mają wspólnego książki podróżnicze z ordynarnym charakterem ?
Autor usunął profil 11.07.2009 09:54
A propos tłumów na Jasnej Górze.
Jedna z wiodących firm produkujących prezerwatywy wykonała badania rynku.
Okazało się, że sprzedaż ich wyrobów osiąga apogeum w Częstochowie, podczas pielgrzymek...ale to pewnie propaganda...:]
Jerzy Kłaczyński 11.07.2009 09:45
Zgadzam się z Panem Pawłem, że przeciwnicy występu Madonny sami robią jej reklamę. Prawdą jest również to, że termin koncertu został ustalony już bardzo dawno temu i przesunięcie go nawet o 1 dzień nie jest możliwe , z uwagi na kalendarz występów artystki. Nie można też obwiniać artystki za grzechy przez nią nie popełnione., to tylko u nas to święto kościelne jest tak obchodzone. W niektórych krajach nawet bardzo katolickich, np Włochy takie święta są obchodzone w najbliższą niedzielę. Nasi puryści robią niepotrzebną reklamę takim występom.
Leszek Lubicki 11.07.2009 08:22
..."z ciemności zapomnienia odezwał się równie oburzony głos Wojciecha Cejrowskiego". Autor widać nie słucha obecnie Trójki, albo nie lubi książek podróżniczych.
Paweł Ilecki 11.07.2009 07:50
Do Beaty. Z tymi "tłumami" na pielgrzymkach, to chyba nie tak do końca, skoro czytałem ostatnio, iż wiele diecezji reklamuje swe pielgrzymki na bilboardach i innych mediach. Chyba nie z powodu nadmiaru chętnych.
Paweł Ilecki 11.07.2009 07:46
Mam wrażenie, że rzeczywistość tych arcyważnych wydarzeń jest nieco inna. Po pierwsze, termin koncertu w Warszawie ustalono już dawno, zimą jeszcze bodajże, a wynika on z grafiku trasy koncertowej Madonny w Europie. Wtedy nikt nie protestował, bo politycy, nawet ci mocno mikrej kondycji, mieli na głowie wybory.
Po drugie, sprawą zajął się radny mazowieckiego Sejmiku, pan Brudzyński, który mi się już z czymś podobnym kojarzy, ale nie pamietam z czym. Rozkręcenie protestu, założenie fundacji, skrzyknięcie grupy osób i umedialnienie sprawy, to lepsza reklama, niż tysiąc bilboardów. A wybory samorządowe niedaleko. Spróbujmy więc, odrzucić na chwilę ideowo-religijny wymiar, a rozważyć ten przyziemny, polityczny - kto sobie robi reklamę. Bo Madonna chyba jej nie potrzebuje.