Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

20813 miejsce

Wałęsę czeka wszczepienie defibrylatora serca

  • Źródło: Dziennik Bałtycki
  • Data dodania: 2007-09-04 11:16

Choroba wieńcowa znacznie nadwyrężyła serce byłego prezydenta. Przyczyniły się do tego: przemęczenie, brak snu, nieustanne napięcie, stres, od których nie sposób uwolnić się, będąc jednym z graczy na scenie politycznej.

Były prezydent Lech Wałęsa / Fot. A. WarżawaZa około dwa tygodnie, były prezydent Lech Wałęsa będzie musiał poddać się zabiegowi wszczepienia kardiowertera-defibrylatora w Klinice Kardiologii i Elektroterapii Serca Akademii Medycznej w Gdańsku. Kłopoty z sercem b. prezydent ma od wielu lat. Postępująca choroba wieńcowa znacznie nadwyrężyła mu serce. Przemęczenie, brak odpowiedniej dawki snu, nieustanne napięcie nerwowe, stres, od których nie sposób uwolnić się choć na chwilę, będąc jednym z graczy na scenie politycznej, jeszcze ten proces przyspieszyły. Kilka razy zdarzało mu się zasłabnąć.

W trakcie kampanii prezydenckiej w 2000 roku spędził kilka dni w Szpitalu Marynarki Wojennej w Gdańsku-Oliwie. Był tak osłabiony, że media zaczęły spekulować o wycofaniu się b. prezydenta z wyborów. Nie najlepiej czuł się też Lech Wałęsa przed obchodami 25-lecia "Solidarności". Obawiano się nawet, że sercowy incydent może zakłócić mu przebieg tych uroczystości.

Na szczęście nie skończyło się to zawałem serca, ale w październiku ub. roku pacjent musiał już poddać się zabiegowi poszerzenia tętnic wieńcowych. Przez zwężone naczynia krew z trudem docierała do mięśnia sercowego. Serce cierpiało z powodu niedotlenienia.

I znów, ze względu na napięty harmonogram, między jedną a drugą podróżą, Lech Wałęsa znalazł chwilę, by poddać się zabiegowi tzw. angioplastyki wieńcowej w... Mediolanie. Włoscy kardiolodzy założyli mu wówczas stenty - coś w rodzaju parasolek, które mają zapobiec powtórnemu zwężeniu chorych tętnic.
Serce nadal jednak Wałęsie dokuczało. Musiał więc znowu poddać się badaniom.

Pierwszą turę badań w klinice b. prezydent przeszedł w sierpniu, w Klinice Kardiologii i Elektroterapii Serca AMG. Wykazały one, że serce Wałęsy potrzebuje anioła stróża w postaci kardiowertera-defibrylatora. To mądre urządzenie rozpoznaje napad arytmii i wyładowywuje energię. Chory odczuwa lekki wstrząs i wraca do życia. Normalnych rozmiarów aparat do defibrylacji należy do standardowego wyposażenia karetek reanimacyjnych.

- Tego rodzaju urządzenie wszczepia się nie tylko chorym, którzy przeżyli incydent nagłego zatrzymania krążenia, ale również pacjentom, którym to grozi - tłumaczy dr Maciej Kempa, szef Pracowni Elektrofizjologii w Klinice Kardiologii i Elektroterapii AMG. - Najczęściej - wskutek choroby wieńcowej.

Uszkadza ona serce, obniża jego kurczliwość - a to podstawowy czynnik ryzyka zaburzeń rytmu serca. Serce przyspiesza, galopuje, bije tak szybko, że może skończyć się to zatrzymaniem krążenia.

- Defibrylator nie zmniejsza ryzyka wystąpienia arytmii, ale ma ją przerwać, gdyby się pojawiła - wyjaśnia dr Kempa. Bez takiego "ochroniarza" b. prezydentowi grozi tzw. nagła śmierć sercowa.
W zależności od tego, jakiej ochrony potrzebuje serce, wszczepia się różne rodzaje defibrylatorów. Lech Wałęsa musi jeszcze poddać się m. in. echokardiografii, by kardiolodzy mogli dobrać mu odpowiedni model defibrylatora. Najprostszy defibrylator kosztuje ok. 10 tys. złotych, najbardziej skomplikowany - cztery razy więcej.

Zabieg wszczepienia defibrylatora przeprowadzą pacjentowi kardiolodzy z kliniki kierowanej przez prof. dr hab. Grzegorza Raczaka, którzy mają w tym względzie największe doświadczenie.
Nie ma się czego bać, z defibrylatorami żyje na świecie kilkaset tysięcy ludzi. Choćby wiceprezydent Stanów Zjednoczonych Dick Cheney. Podobnie, jak Cheney i Wałęsa otrzyma kardiowerter-defibrylator - "na wszelki wypadek".

Co urządzenie to zmieni w życiu Lecha Wałęsy?

- Praktycznie nic - twierdzi dr Maciej Kempa. Serce prezydenta będzie bezpieczne. Lech Wałęsa musi tylko unikać elektrowni, spawarek, transformatorów. Mogłoby mu zaszkodzić tylko wysokie napięcie.


Każdy płaci swoją cenę
Rozmowa z Lechem Wałęsą, byłym prezydentem RP

- Jak zareagował pan na wiadomość, że prezydent Lech Kaczyński trafił z wysoką gorączką i problemami gastrycznymi do szpitala?
- Dawno mówiłem, że tak to się musi skończyć - prędzej lub później. Takiej ilości kombinacji, rozchwiań to nikt nie wytrzyma. No i Kaczyński zaczął płacić zdrowiem swoją cenę. Oczywiście trzeba się litować. Wiem, co mówię, bo sam też nie jestem zdrowy.

- Polityka to niezdrowy zawód. Ciągły stres, przemęczenie, nieregularny tryb życia...
- Ale ja walczyłem od lat z komuną, z całym Związkiem Radzieckim! To mnie bardzo dużo kosztowało. Oczywiście, kiedy już się sytuacja ustabilizowała, było dużo lżej. Chociaż też przyjmowanie dwudziestu delegacji dziennie i pilnowanie, by nie zrobić błędu, nie pomylić np. pastora z księdzem katolickim też nie należało do łatwych.

- Doszły do nas sygnały, że czeka pana kolejny zabieg kardiologiczny w gdańskiej Akademii Medycznej...
- Ja już jestem po zabiegu. Ponad tydzień mam dwie rurki w sercu. Teraz lekarze kombinują, by to jeszcze jakoś dodatkowo zabezpieczyć i coś tam dla mnie szykują.

- Czyżby ostatnie wydarzenia wpłynęły także na pańskie kłopoty zdrowotne?
- Nie. Zawsze powtarzam, że na złym dobro powstanie.

- Przed dwoma laty zamiast w Gdańsku przeszedł pan na zabieg w Mediolanie, polegający na poszerzeniu tętnic wieńcowych za pomocą cienkiej rurki zwanej stentem... Teraz zaufał pan gdańskim lekarzom.
- Wtedy to było inaczej. Odmówiłem wyjazdu na wykłady do Mediolanu, tłumacząc się sercem. Włosi zaproponowali mi wówczas i wykład, i zabieg u siebie. No i zgodziłem się. Przez miesiąc po zabiegu czułem się bardzo dobrze, jak siedemnastolatek. Bardzo się cieszyłem. Ale potem okazało się, że nie mam już siedemnastu lat. W AMG zajęła się mną grupa bardzo młodych i zdolnych lekarzy. To są najlepsi fachowcy. Zresztą w mojej sytuacji przy obecnych rządach o szpitalu i więziennictwie zawsze będę mówić dobrze.

- Obecnie rządzący politycy w ostatnim czasie nie zawsze dobrze mówili o strajkujących lekarzach...
- (Śmiech) Niech się boją...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.