Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

107232 miejsce

Walka o diety radnych w Węgorzewie walką z wiatrakami?

Na sesji w Węgorzewie rozgorzała walka o obniżenie diet radnych Rady Miasta. Rozgorzała przez jednego radnego, który był "za", reszta była "przeciw". I pozostało tak jak było dotąd.

W końcu grudnia zeszłego roku miało miejsce w powiecie węgorzewskim "decydujące starcie" budżetowe. Na sesjach rad poszczególnych gmin spotkały się wszystkie rady, aby ustalić swoje budżety na 2012 rok. Przez dwa miesiące trudzili się radni nad tym problemem, jaki ma być budżet po stronie przychodów i wydatków oraz ile i na co przeznaczyć wydatki w nowym roku. Mówiono o konieczności nieuniknionych cięć w wydatkach. Usiłowano milczeć o cięciach na swoje diety. Był jeden taki, który włożył kij w mrowisko. Ale o tym potem.

Po sesji gminy Węgorzewo radni dyskutowali z głęboką troską: "Musieliśmy zrobić kilka bolesnych cięć w budżecie, a nieorganizowanie sylwestra na placu Wolności to tylko preludium tych cięć. Wiem, jak ważna dla wielu osób jest ta impreza, ale nie mamy innego wyjścia" – opowiadał z bólem serca przewodniczący komisji gospodarczej, czytamy w wegorzewo.wm.pl. Ten sam przewodniczący mówi, że wydatki budżetu będą uszczuplone (w porównaniu do ubiegłego roku), aż o około dziesięć milionów złotych.

Przekonywał o konieczności nastawienia się na realizację tylko "tych wcześniej zaplanowanych inwestycji" oraz, że komisja gospodarcza rady zaproponuje dla przykładu, odłożenie na dalszą przyszłość "planu budowy ekomariny".

Dokładnie po miesiącu od tamtych słynnych z troską odbywających się posiedzeń plenarnych sesji rad w gminach, w tym także rady miejskiej, w środę 25 stycznia 2012, odbyła się pierwsza w tym roku, sesja Rady Miasta w Węgorzewie. Powrócono m.in. do punktu obrad sprzed miesiąca. Był nim nabrzmiały problem diet radnych. W grudniu, kiedy nikomu nie był w głowie ten temat, wszak wszyscy zamartwiali się nad cięciami w wydatkach, nagle wyskoczył niczym przysłowiowy Filip z konopi radny Roman Chrząszcz, proponując obniżenie diet. Szybko i skutecznie pomysł obalono. Zapowiedziano, że wniosek powróci się do sprawy na sesji w styczniu.

Podstawowym argumentem przeciw obniżce diet było w grudniu to, że z punktu widzenia prawa "nie można obniżyć diet, bo ich wysokość określona jest w obowiązującej uchwale z 2008 roku" – pisze wegorzewo.wm.pl. W dodatku nie ma podstaw do cięć diet, gdyż w budżecie nie ma takiej pozycji jak "dieta radnych". Jak, więc zabrać się do sprawy? I co zrobić żeby zmienić wysokość diet? - Oto hamletowskie poważne pytanie. Każdy wyborca odpowie prosto: Zmienić obowiązującą uchwałę o dietach. Nie, nie – to nie takie proste – mówią radni. Prawo jest prawem – trzeba je przestrzegać zamiast zmieniać. W styczniu do listy grudniowych przeszkód dołączono kolejne.

Przewodniczący komisji gospodarczej, radny Janusz Urban pouczył Wysoką Radę, iż wedle grudniowych obietnic, obniżka diet radnych miała znaleźć się w porządku obrad styczniowej Sesji, ale się nie znalazła. Dlaczego? Bo zgodnie z prawem, musi minimum trzech radnych lub komisja, przygotować wniosek o obniżenie diet, czyli należy przedłożyć projekt uchwały w tej sprawie. A takiego projektu nie ma w planie Sesji.

W zasadzie sprawę pogrzebał radny Roman Chrząszcz – ten, który w grudniu wsadził kij w mrowisko. Miał miesiąc czasu na merytoryczne przygotowanie się do styczniowej Sesji. Skoro teraz nie ma punktu obniżki diet w porządku obrad – oznacza to, że z winy radnego Chrząszcza. Po prostu radny nie dotrzymał słowa, czy coś takiego!? A radny Chrząszcz, broni się bezradny, że poruszył temat diet "na środowej sesji", lecz nikt go nie słuchał. Twierdzi szczerze i bezradnie: "ogólnie mówiąc, nie miałem poparcia" – podaje wegorzewo.wm.pl.

Koniec końców, temat możemy uznać za zamknięty – powiada troskliwy o budżet miasta pomysłodawca obniżenia diet. I jeszcze dodaje, że dalsza walka w tej sprawie to by była "walka z wiatrakami..." A kwestię wysokości i spożytkowania diet pozostawia sumieniu każdego radnego. Zaznacza, że wielu wpłaca te pieniądze na różne cele społeczne, zależne od sytuacji i potrzebujących. Ja na przykład – mówi radny Roman Chrząszcz - po feriach zimowych kupię piłki i rozdam je po szkołach.

Radni Węgorzewa postąpili podobnie jak robią to parlamentarzyści. Czy ktoś słyszał o obcinaniu diet poselskich lub senatorskich przez naszych przedstawicieli w Sejmie albo w Senacie? Ale chętnie tną wojsku, kulturze, oświacie, nauce. Bo to ich nie boli. Nicolas Sébastien Roch Chamfort, francuski literat i aforysta z końca XVIII wieku, uważany przez współczesnych za następcę Woltera, mawiał, że najbogatszym ze wszystkich ludzi jest człowiek oszczędny. A najbiedniejszym jest skąpiec.

Stanisław Cybruch

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.