Pozycja materiału w rankingach:
Tysiąc słuchaczy dwuletnich studiów uzupełniających Szkoły Głównej Handlowej otrzymało informację, że zapisało się na niewłaściwe przedmioty. Zdane egzaminy mogą więc uznać za nieważne. Wszystko z powodu zamieszania w internetowym systemie rejestracji.
Problem dotyczy tych osób, które po studiach licencjackich kontynuowały naukę na dwuletnich uzupełniających studiach magisterskich. Każdy przedmiot ma określoną liczbę punktów. Łącznie podczas dwóch lat kształcenia należy ich zdobyć 120. Studenci sami dobierają sobie zajęcia tak, aby w każdym semestrze uzyskać 30 punktów. Zobacz także:
Artykuły
(736)
Galerie
(33)
Średnia ocen
(4.28)
Wiek: 24 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: Kontakt: mariuszmichalak@o2.pl
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Łukôsz Kòsedowsczi 11.06.2010 20:21
poczytałem trochę uchwały senatu sgh i mogę stwierdzić, że (o ile dobrze rozumiem zaistniałą sytuację) studenci nie są bez winy... wydaje mi się bowiem, że każdy powinien znać regulamin studiów, na które się zapisywał, a w regulaminie studiów sgh stoi jak byk:
"Studenta obowiązuje znajomość swojego indywidualnego planu studiów. Plan indywidualny zawiera zestaw przedmiotów obowiązkowych i wybranych przez studenta zgodnie z postanowieniami niniejszego regulaminu" i dalej "Studenta obowiązuje plan studiów i program nauczania zawarty w Informatorze SGH, dla danego stopnia i formy studiów uchwalony na rok akademicki, w którym rozpoczął on studia [...]"
kolejny przepis:
jak ktoś się nie zainteresował tą "oficjalną" listą przedmiotów w informatorze i korzystał tylko z internetu, to cóż... ignorantia iuris nocet...
nie wiem tylko na czym polegała ta zmiana "decyzji" dotyczącej listy przedmiotów... tak czy owak studentów obowiązuje to, co było w informatorze w momencie zakończenia rejestracji na przedmioty...
Mariusz Michalak 10.06.2010 18:06
Zgadzam się, że dużo zależy od wydziału oraz dopasowania liczby miejsc do potrzeb. Można by narzekać w nieskończoność. Ale niekiedy są takie chore sytuacje, że to system zadecyduje do jakiego wykładowcy będziesz uczęszczał na zajęcia. Ten sam przedmiot prowadzony jest w kliku grupach przez różnych profesorów. U tych bardziej popularnych wśród studentów szybko znikają miejsca, a Ci którzy nie zdążyli z rejestracją muszą szukać swego szczęścia u innych, bo przecież są wolne miejsca w innych grupach i nikt nie będzie tworzył jednej mega dużej grupy z profesorem X skoro u Y są jeszcze wolne miejscówki.
Łukôsz Kòsedowsczi 10.06.2010 17:58
wiesz, pozostaje jeszcze problem niedopasowania przez uczelnię ilości miejsc na dany przedmiot z ilością chętnych... na moim wydziale (WPiA) przypominam sobie sytuację z jednym przedmiotem, na który liczba chętnych bodajże dwukrotnie przekroczyła liczbę miejsc. efekt - stworzono dodatkową, drugą grupę wykładową... nie da się ukryć, że od podejścia uczelni też dużo zależy...
a wracając do zasady "kto pierwszy ten lepszy", to bez wątpienia bardziej cywilizowane jest nastawienie sobie budzika na godzinę rozpoczęcia rejestracji niż wstawanie o trzeciej, czwartej nad ranem, żeby zająć dobre miejsce w kolejce (a znałem takich "wariatów" ;))
Mariusz Michalak 10.06.2010 17:40
Być może na UAM to wszystko sprawniej funkcjonuje. Nie wiem, bo nie mam porównania ani danych technicznych.
Co do dyżurów osoby odpowiedzialnej za USOS to nie wiem do końca jak z tym jest. Na pewno na większości wydziałów jest taka funkcja. Tylko jeżeli zgłoszę się do takiej osoby i powiem, że przez 2 minuty znikły mi wszystkie wolne miejsca, a chciałbym się dopisać to zostaje uruchomiona cała procedura ze składaniem podań itd.
Oczywiście, że wolę zapisy przez Internet, ale jak w chwilę po rejestracji potrafią zniknąć wszystkie wolne miejsca to czasami nie pozostaje nic innego jak czekanie pod pokojem wykładowcy czy osoby odpowiedzialnej za USOS.
Łukôsz Kòsedowsczi 10.06.2010 17:29
na moim UAM też od kilku lat funkcjonuje usos i trochę mnie dziwią Wasze narzekania na ten system - ja nigdy nie miałem żadnych problemów z zapisaniem się na przedmioty. owszem bywało, że w chwili otwarcia rejestracji na przedmioty system miał problemy z udźwignięciem setek/tysięcy logowań, ale to już chyba wina serwerów, a nie samego usosa... poza tym - nie wiem, jak na Waszych uczelniach - ale u mnie w okresach rejestracji przez kilkanaście godzin dziennie zawsze była pod telefonem osoba odpowiedzialna za usos na uczelni - jeżeli ktoś miał jakieś problemy, to dzwonił.
a tak na marginesie - jeżeli jest przedmiot, na który chętnych jest więcej niż dostępnych miejsc, to naprawdę wolicie kilkugodzinne koczowanie przed pokojem, w którym są przyjmowane zapisy od internetu? ja nie...
na temat: sytuacja na sgh skandaliczna, podzielam zdanie Urszuli, że studenci nie powinni być jedynymi, którzy poniosą konsekwencje całej sytuacji.
Urszula Agata Marczewska 10.06.2010 13:14
A co do sytuacji na SGH - totalna porażka. Nie wyobrażam sobie, by konsekwencje mieli ponieść wyłącznie studenci.
Urszula Agata Marczewska 10.06.2010 13:13
Ja załapałam się tylko na jeden rok USOSu na UJ. To była jakaś totalna masakra. System mało przejrzysty, często się wywalał, a zapisanie się w nim na zajęcia to naprawdę kwestia dobrego łącza i szczęścia. Mnie udało się zapisać na wszystko na co chciałam chodzić, ale... :)
Mariusz Michalak 10.06.2010 10:57
Zgadza się Mateuszu. USOS powstał w 2000 roku na Wydziale Matematyki, Informatyki i Mechaniki Uniwersytetu Warszawskiego. Niektóre elementy pisane są przez samych studentów w ramach prac zaliczeniowych i dyplomowych. Z tego "genialnego" systemu korzysta wiele polskich uczelni jak np: krakowski UJ, UMK w Toruniu czy Politechnika Rzeszowska.
Mateusz Max Maksiak 10.06.2010 10:30
mariusz takich pprzypadkow jest wiele tylko chlopaki i dziewczyby z sghu wreszcie powiedzieli o tym glosno i dobitnie bo mieli dosyc. Wspomniany przez ciebie usos na UW to nie tylko zmora ale i informatyczna porazka napisana przez jesli sie nie myle studentow uniwwrsytetu. Masz racje ze po chwili nie ma miejsc a znalezienie w usosie zapisow na lektoraty graniczy niekiedy z codem. Brawo, ze wreszcie ktos to opisal. Uznanie.
Mariusz Michalak 10.06.2010 10:11
Na Uniwersytecie Warszawskim również obowiązuje system internetowej rejestracji USOS. Krótko mówiąc jest to zmora studentów. O takich przypadkach jak w SGH nie słyszałem. Ale kolorowo też nie jest. Za klika dni również będę musiał się rejestrować na zajęcia na przyszły rok. W praktyce wygląda to tak, że trzeba spędzić nad tym kilka godzin i nie zawsze się udaje. Nierzadko system sie zawiesza i głupieje. Bywa tak, że w dwie minuty po otwarciu rejestracji wszystkie wolne miejsca na dany przedmiot np: 120 jest już zajęta. Aby zarejestrować się na te zajęcia na których nam naprawdę zależy potrzeba dużo szczęścia i szybkiego połączenia z Internetem
Jeśli się już nie uda to trzeba składać podanie o dopisanie do listy osób na dany przedmiot. A tutaj już zależy na jaką osobę trafimy i czy nas dopisze czy nie.
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +3615)