Facebook Google+ Twitter

Walka z pijaństwem w dawnym Krakowie

Ciężkie kufle i dzbany nie omijały magistrów i scholarów. W 1512 r. rektor Akademii Krakowskiej skazał za pijaństwo na grzywnę jednego z mistrzów, innym razem skazano magistra za to, że pił z chłopami po karczmach, zamiast zajmować się swymi obowiązkami. Tak to w pięknym Krakowie od wieków walczono z pijaństwem.

Nie odbiegnę za bardzo od prawdy, jeśli napiszę, że tradycje w walce z nadmiernym spożywaniem trunków alkoholowych są świetnym przykładem tego, że historia obejmuje nie tylko wojny i posunięcia na szali politycznej, ale również zachowania życia społecznego, które często uważamy za temat tabu lub historię drugiej kategorii. Ona to wbrew pozorom stanowi wyjaśnienie do wielu dziwnych i nietypowych zachowań nie tylko ludu pospolitego, ale i warstw rządzących.

Zanim przejdziemy chwiejnie stawianymi krakowskimi śladami, musimy przynajmniej po części poznać, skąd mocny alkohol wziął się w Krakowie. Tutaj kluczem okazują się Arabowie, którzy w IX w. za wzorem Chińczyków wyrabiali arak z ryżu, w XI w. natomiast zaczęli uzyskiwać z wina mocny trunek, który nazwali mianem alkoholu. Łacińska nazwa alkoholu (Aqua Vita et ultima consolatio) w tłumaczeniu oznaczała tyle co woda życia i ostatnia pociecha, co zapewne radowało wielu spragnionych zarówno życia jak i pociechy. W XIV w. kardynał (!) Jan Witalis du Four zachwycał się alkoholem, uznając go za najskuteczniejszy środek na wszystkie dolegliwości, jako że sami Arabowie stwierdzili, iż jest on niezwykle użyteczny w medycynie.

Skąd jednak Ci pełni nadziei ludzie mogli wiedzieć, że w całkiem niedalekiej przyszłości ta woda życia (czyli alkohol, silniejszy od swojego poprzednika, zwanego po prostu mocnym trunkiem, który wielu szkód na ciele i umyśle nie powodował) stanie się wodą zatrucia umysłowego? Ano nie mogli, jednak ich potomkowie mieli okazję się o tym rychło przekonać.

Historia chyba też musiała być w którymś momencie pijana, bo nie zanotowano dokładnie, kiedy fala alkoholu zaczęła zbierać swoje żniwo. Wiemy, że w średniowiecznym Krakowie wyrabiano piwo z jęczmienia lub pszenicy, które było spożywane przez mieszczan, jak i przez szlachtę. Browarów w Krakowie istniało wtedy (czasy panowania Kazimierza Wielkiego) ok. 25. Cech piwowarów i karczmarzy krakowskich istniał od 1423 r. Obok piwa ważnym produktem handlu stanowiło wino; węgierskie, czeskie, morawskie, reńskie, francuskie, hiszpańskie i dalmatyńskie. Piwo jak i alkohole stanowiły nieodłączny element biesiad królewskich, natomiast jeśli przyjrzymy się ogółowi, to z całą pewnością możemy powiedzieć, że ówcześni Polacy nie stanowili już wtedy wyjątku pod względem nadmiaru picia jak i obżarstwa. Stanisław ze Skalmierza, jeden ze średniowiecznych rektorów Akademii Krakowskiej, pisał, iż "z powodu złych nałogów nie osiągają (ludzie) 100 lat życia, bardzo niewielu osiąga 60 lat, a nawet niewielu 40 lat życia".

W XV w. (za Kazimierza Jagiellończyka) w Krakowie studiowało sporo Węgrów i Niemców. Wchłaniano wtedy nieprzeliczone ilości tzw. węgrzyna. Mieszanka kulturowa a wraz z nią duża mieszanka różnych alkoholi sprawiały, że Kraków obfitował często w burdy i zamieszki. Czuwaniem w takim przypadkach nad obyczajami krakowskimi zajmowała się Rada Miejska. Jej członkowie zajmowali karali i wytykali przepisy, mających na celu ukrócenie hucznych zabaw, m.in. w poniedziałki, aby usunąć okazję do zabaw połączonych z trunkami.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Temat ciekawy i pouczajacy! Niestety, 'skopany przez autora'. Zbyt duzo bledow - roznego rodzaju! Tekst niespojny, chaotyczny i zbyt ogolny. Plynne czytanie - utrudnione (skroty myslowe). Szkoda!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń
żak krakowski
  • żak krakowski
  • 19.08.2012 00:26

Pij bracie pij, na starość torba i kij....tak żaki krakowskie od niepamiętnych czasów śpiewali i zapewne będą...hahaha

Komentarz został ukrytyrozwiń

Znowu dowiedziałam się czegoś nowego,szczególnie o tych wiechach,wieńcach i krzyżykach na kamienicach krakowskich.Ciekawe, czy ta "miodosytnia" to odpowiednik wódki tzw"miodonki",albo jak to u nas na Ślasku Cieszynskim mówią "mioduli"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.