Facebook Google+ Twitter

Waluta euro znowu uratowana. Początek końca

Ubiegłotygodniowy szczyt UE w Brukseli nie wynalazł cudownego lekarstwa na kryzys strefy euro. Zaciskanie pasa ma trwać dalej, po czym poluzuje się go o półtorej dziurki. To jest kryzys fundamentalny, a fundamentalnie nie zmienia się nic.

 / Fot. EPA/Rainer Jensen

Zwiększona rola Europejskiego Banku Centralnego (EBC) zamiast euroobligacji


Nie będę tu szczegółowo wnikał w założenia i jeszcze krótkie, ale już nadzwyczaj burzliwe i mało zachęcające dzieje kolejnych funduszów nadzwyczajnych, powoływanych w celu ratowania wspólnej waluty części państw członkowskich UE. Nie jest to odpowiednie miejsce, a zresztą szkoda czasu. Dość na tym, że wszystkie te fundusze po kolei okazywały się niewystarczające. Od trzech lat, kiedy to w końcu podano do wiadomości publicznej, że finanse w kilku krajach Unii Europejskiej znalazły się w opłakanym stanie, za każdym razem po wpompowaniu kolejnych miliardów w zagrożony upadkiem system bankowy następowała krótka poprawa. Potem nastroje na tzw. rynkach finansowych i stan finansów publicznych ulegały z powrotem pogorszeniu.

Obecnie sprawujący władzę politycy ogłaszają, że znaleźli winowajcę i gwarantowany sposób naprawy całej sytuacji. Winowajcą ma być suwerenność budżetowa państw strefy euro, która teraz zostanie przekazana do EBC, który zgodnie ze swoją nazwą będzie się zajmował centralnym planowaniem budżetów tych państw. W celu (zapewniają politycy) ostatecznego położenia kresu marnotrawstwu i niepotrzebnemu zaciąganiu długów. W zamian za tę kontrolę i władzę EBC będzie udzielał pomocy z niebagatelnej sumy biliona euro (który dodrukował ubiegłej zimy) na wsparcie systemu finansowego Włoch, Hiszpanii, Grecji, Portugalii itd.

To jest zwycięstwo niemieckiej pani kanclerz, która domagała się, aby nawet przestać wspominać o pomyśle euroobligacji (czyli wspólnych obligacji skarbu państwa państw strefy euro; w domyśle oferowanych na stosunkowo niski procent znamienny dla obligacji niemieckich). Znalazła się w mniejszości, ale trzyma w rękach kasę. To jest zwycięstwo polityczne jej ministra finansów, który narzucił Niemcom rekordowe podatki, aby zacząć spłacać ich zadłużenie wraz z kapitałem. Kurs na zaciskanie pasa, podyktowany z Berlina, ma trwać dalej. W nadziei, że stopniowo nie będzie się już zaciągać nowych długów, a stare zostaną spłacone. Tak jakby na otarcie łez lewicowego prezydenta Francji przyjęto również "pakiet wzrostu gospodarczego" w wysokości 120 mld euro.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

@Andrzej Chorążewicz
Apolityczność służby cywilnej w "dorozumieniu urzędniczo-państwowym" to kaganiec i bat dla zwykłych pracowników, ale nie dla tych z partyjnego klucza. Nowe prawo stoi na straży partyjniactwa a wszelka krytyka dokonywana z "nizin" jest traktowana jako naruszenie przepisów o apolityczności urzędnika. Za PRL było dozgonne przywiązanie do ZSRR. Dziś prawo zawarowało plaster na gębach urzędników będących "niemymi" świadkami prawnej ekwilibrystyki czy wręcz materialnych malwersacji.

Komentarz został ukrytyrozwiń
zazdrośnik
  • zazdrośnik
  • 04.07.2012 14:48

Grzegorz Wasiluk Dzisiaj 14:19

Widzę nowy gatunek intelektualisty - obywatelski.

Komentarz został ukrytyrozwiń

/...trzeźwość, żelazna logika, szukanie interesów własnego narodu i uwzględnianie sytuacji wokół naszego kraju oraz w Europie/

Tym "interesem", póki co "jest" redukcja etatów w polskich szkołach o 15 000, od 1 września.

Mówimy o przedmiotach przyrodniczych, czyli tym samym o ich, de facto, likwidacji, ponieważ przestają być w nauczaniu ponadgimnazjalnym obowiązkowe dla wszystkich.

Co niektórzy, intelektualiści właśnie, postulują nauczanie domowe, nie już jako formę korepetycji, ale jako alternatywną szkołę.

To sytuacja jak za okupacji...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Najpierw my tzw. intelektualiści mamy moralny obowiązek zastanawiać się nad tym, jaką dać odpowiedź na wyzwania naszych czasów. W tym względzie pewnym ideałem pozostaje moim skromnym zdaniem trzeźwość, żelazna logika, szukanie interesów własnego narodu i uwzględnianie sytuacji wokół naszego kraju oraz w Europie. Czyli to, co najwybitniejsi polscy myśliciele uwzględniali i na wysokości czego udało im się stanąć sto lat temu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

/Myślę, że każde rozumowanie na ten temat pozostanie zawieszone w próżni, jeśli nie uwzględni trzech podstawowych zagadnień, jakimi są: automatyzacja, globalizacja, zasoby naturalne./


Rozumowanie z kolei, które uwzględni to wszystko, to na razie wciąż futurologia.

Poza wszystkim, kto ma być inicjatorem zmian ? Zmian wyprzedzających negatywne skutki.
Odpowiedź powinna wskazywać konkretne, realne polityczne kroki. W związku z czym pytanie uważam raczej za retoryczne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wyjście z zamkniętego koła bŁądnej polityki jest stosunkowo proste. Przestać obsadzać stanowiska kierownicze związane z gospodarfką narodową ludźmi z klucza partyjnego i zacząć na nie mianować fachowców. Np. szefem resortu gospodarki i postępu technicznego naszych zachodnich sąsiadów jest były oficer marynarki wojennej. Ten pan zwyczajnie i po prostu zajmuje nieodpowiednie dla siebie miejsce. Druga sprawa to odpowiedzialność może nie tyle karnma, co (tak byłoby i sprawiedliwiej i skuteczniej) materialna za błędne decyzje państwowe w dziedzinie gospodarczej. Teoretycznie proste, ale zdaje się, że wymaga o wiele więcej niż nawet zmiana konstytucji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wreszcie zagadnienie zasobów naturalnych. Nasza stara Ziemia ma ich jeszcze dość, aby zapewnić godne życie wszystkim swoim dzieciom. Warunkiem ich właściwego zagospodarowania jest zbudowanie nowego porządku społeczno-politycznego, zapewniającego stały rozwój gospodarczy i techniczny bez niszczenia środowiska przyrodniczego i nie pozwalającego, aby marnował się kapitał ludzki zepchniętych na margines milionów. W przyszłości taki porządek umożliwi również podbój kosmosu we właściwym znaczeniu tego pojęcia, tj. rozpoznanie i wykorzystanie jego zasobów materialnych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Witam wszystkich szanownych przedmówców! Doszliśmy do zagadnień podstawowych: co czeka naszą część świata, na jakich zasadach powinien opierać się ład międzynarodowy itp. Są to bardzo poważne zagadnienia filozoficzno-polityczne i na tym forum uda nam się chyba co najwyżej rzucić na nie okiem, ale spróbujmy.

Myślę, że każde rozumowanie na ten temat pozostanie zawieszone w próżni, jeśli nie uwzględni trzech podstawowych zagadnień, jakimi są: automatyzacja, globalizacja, zasoby naturalne. Już w latach sześćdziesiątych wybitny filozof, jakim był bez wątpienia Herbert Marcuse uznał, że osiągnięty w drugiej połowie XX wieku stopień automatyzacji pracy w przemyśle, rolnictwie, transporcie i wielu rodzajach usług jest wystarczająco duży, aby uwolnić rodzaj ludzki od znoju i obawy o byt. Pod jednym warunkiem - dowodził - a mianowicie takim, że zostanie zniesiony nieludzki ustrój kapitalistyczny, panowanie menadżerów, społeczeństwo konsumpcyjne nastawione na pogoń za zyskiem, „bezpostaciowość ucisku”.

Niestety, to co proponował w zamian, było dość nieciekawe, a mianowicie: nowy totalitaryzm + przywrócenie systemu kolonialnego, aby wychować do specyficznie rozumianej wolności ez hamulców obyczajowych i ograniczeń religijnych takich ludzi jak mieszkańcy Arabii Saudyjskiej. Próba lewackiej rewolucji, mającej służyć takim celom, częściowo załamała się w latach 1966-72, a częściowo trwa do dzisiaj. Powstaje pytanie, czy to czasem nie w jej imię niszczy się tak gorliwie przemysł oparty na wielkich zakładach pracy? Guru lewaków uznał przecież, że masy ludowe, w tym klasa robotnicza, są zbyt reakcyjne, konserwatywne i religijne.

Obecnie w skali światowej trwa bardzo poważna dyskusja na temat przeżycia się obecnego modelu kapitalizmu i konieczności ustanowienia czegoś na jego miejsce. Czegoś, co przywróciłoby naczelną zasadę, że podstawową miarą doczesnego porządku ma być dobro człowieka, a nie zysk, a współpraca i zgoda są warte więcej niż rywalizacja i nienawiść. Podstawy filozoficzne są już w miarę jasne i bodaj czy nie najlepiej wykrystalizowały się w Rosji. Nasza wielka słowiańska siostrzyca czerpie przy tym z bogatych doświaczeń ujemnych (tak caratu jak bolszewizmu) jak i dodatnich (tzw. soborności czyli połączenia wolności jednostki z podstawowymi prawami człowieka i obywatela oraz obowiązkami jednostki wobec ogółu). Nie popadając z powrotem w nadmierny idealizm hrabiego Lwa Tołstoja i wiarę w lud, która już nieraz zawiodła jej wyznawców, rosyjscy filozofowie z Sołżenicynem na czele wykoncypowali ideę Trzeciego Rzymu, który ma bronić podstawowych wartości w wyżej zarysowanym duchu, uratować oszalały świat, ale przy uwzględnieniu hierarchii i dyscypliny.

Jak jednak przekuć to wszystko na sprawnie działający ustrój gospodarczy? Wiadomo przecież, że np. nie uda się całkowicie usunąć kategorii zysku, bo zysk trzeba wypracować po to, aby mieć z czego zapewnić opiekę osobom starym i chorym oraz tym, których automatyzacja wyłączy z procesu produkcji. Jeszcze trudniejsze zagadniene: jak sprawić, aby osoby wyłączone z procesu produkcji mogły mimo to wypracowywać jakiś zysk na cele własne i związane z dobrem ogółu?

Jak rozwiązywać takie zagadnienia? W ramach jednego kraju? Każdego kraju z osobna? Przy pomocy nacjonalizmów, które prędzej czy później rzucą się sobie nawzajem do gardeł? Przy pomocy internacjonalizmu, nie uwzględniającego głębokich różnic między narodami i cywilizacjami i przez to skazanego z góry na niepowodzenie? Wskazuje się na konieczność tworzenia ugrupowań regionalnych o charakterze konfederacji, w ramach których można wytworzyć równowagę między nowoczesnym nacjonalizmem, rozumianym jako aktywny patriotyzm, a koniecznością uwzględnienia rosnącego umiędzynarodowienia wszystkich dziedzin życia. Natomiast obecny rynek światowy będzie chyba musiał upaść pod własnym ciężarem niczym wszystkie imperia znane w dotychczasowej historii.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Veto Polski w sprawie nowych wyimaginowanych koncepcji Niemiec to rzecz ciesząca. Lecz warto policzyć ile kosztowało dotychczasowe oranie naszej gospodarki i nas wszystkich przez przyjęte bez negocjacji koncepcja zachodu, które uciekły z przemysłem do Chin i uśredniły dopuszczalne normy kosztem m.in. Polski? Ile kosztowała również późniejsza spolegliwość? Nie tylko w energetyce. Również w innych dziedzinach ( bo nie ma dziś takiej, która nie podlegałaby pod jurysdykcję MŚ)!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie sądzę by w koślawej dziś demokracji politycy mogli zaproponować coś radykalnego i zdroworozsądkowego. Choć takich głosów jest mnóstwo. I nie trzeba ich szukać daleko (K.Rybiński, dwa lata temu). Czemu tak się dzieje? Odpowiedź na to proste pytanie wydaje się równie prosta. Lecz nikt nie artykułuje myśli. Lepiej żyć w Roku 1984.
Ale może to za duży skrót?
Warto wspomnieć sprawy malwersacji dokonywanych przez polityków Grecji, o toczących się procesach. Blady strach padła na elity polityczne Europy, gdy okazało się, że mogą lądować za kratkami, jak Tymoszenko. Bo niby czemu decyzje materialne a odpowiedzialność iluzoryczna?
Warto pamiętać, że wszystko zaczęło się z buty i pogardy Niemiec i Francji do praw mających obowiązywać wszystkie kraje członkowskie. I nie ratuje się Euro lecz banki! Dlaczego? Czyżby rzeczywiście szło o Euro bo tak piszą gazety?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.