Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

15209 miejsce

Wariat i okiennica czyli skutki ostrej zimy...

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2010-01-25 15:35

Improwizując zabawę w dom, zaprosiłem "znajomych i krewnych królika". Jak mawiał Kraus: "Wymagam od miasta, w którym mam mieszkać: asfaltu, kanalizacji, klucza od bramy, ciepłej wody. Dowcipny i kulturalny jestem sam". Właśnie! Mimo TO, że wysiadło C.O. - robię za K.O.

... I z tego samego zamętu Fot. ilustracyjna / Fot. http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Czciesz_837.jpg
pochodzą wszystkie wszystkich jednakowe losy.
Giordano Bruno


Fot. ilustracyjna / Fot. http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Czciesz_837.jpg
Odwiedził nas Dziadek Mróz. Kolejny już raz okazało się, że stary człowiek i może... Za jego to sprawą myślimy wciąż o łóżku (bez podtekstów - proszę). Tylko niewinne dziatki działające w osiedlowym Klubie Morsów śpiewają: Dziadku, drogi dziadku, nie chcemy jeszcze spać!

W naszym bloku mocno ograniczono zbrojenia. Ach, ci betoniarze! Ściany rysują widoki (na przyszłość?...). Ja nie pękam! Jeszcze jestem całością - chyba, że sąsiedzi i "bliźni" postanowią inaczej. Na razie okna paczą mój charakter niezłomny. Moje pyrrusowe walki z zewsząd wciskającym się mrozem. Występuję w roli wiodącej w młodopolskim dramacie: "Wariat i okiennica". Jest nadzieja, że pospołu zejdziemy ze sceny. Przed ścięciem na zamku Tower, Moore powiedział do oficera, który mu towarzyszył: "Proszę mi pomóc wejść (na szafot), z zejściem już sam sobie poradzę..."

Życie blokowe kwitnie. Dostaliśmy cynk od ciecia, że w zsypie jest mina, zaś na zebranie naszego komitetu blokowego wślizgnął się terrorysta. Nikt nie chciał usiąść za stołem prezydialnym, choć właśnie tam ustawiliśmy grzejnik, który cieć ściągnął z administracji. Jak rozpoznać wroga? Hm, na szczęście bractwo zakutane po całości we flanele i inne szlafroki - przysnęło. Wystarczył jeden rzut oka na salę - wróg NIE ŚPI! I to go zdemaskowało. Jako jednostka aspołeczna robił dobre miny sugerując nam złą grę, a przecież zabawa jest przednia.

Improwizując zabawę w dom, zaprosiłem "znajomych i krewnych królika". Jak mawiał Kraus: "Wymagam od miasta, w którym mam mieszkać: asfaltu, kanalizacji, klucza od bramy, ciepłej wody. Dowcipny i kulturalny jestem sam". Właśnie! Mimo TO, że wysiadło C.O. - robię za K.O.

W oczekiwaniu gości porąbałem drzewo genealogiczne na szczapy, rozpaliłem ognisko i sięgnąłem do porad kulinarnych Tuwima: CO PODAĆ DO STOŁU, GDY PRZYJDĄ GOŚCIE, A W DOMU NIC NIE MA. "Świeżo upieczoną indyczkę pokrajać w plasterki, wyłożyć na półmisek, ubrać kaparami i sałatką z pomidorów. Funt łososia, trzy pudełka sardynek, szczupaka na zimno, pasztet ze zwierzyny i kilka śledzi marynowanych, zimne mięsa - rozłożyć na półmiskach i rozstawić na stole. Kilka butelek wódki i wina, trochę owoców, czarna kawa i likiery - i ta zaimprowizowana naprędce kolacyjka zadowoli najwybredniejsze gusta". Taak, co za wyobraźnia!...To między innymi dlatego - kocham Klasyków Humoru w sytuacjach, nie tylko dla mnie, "podbramkowych" oraz tych tragiczno-komicznych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (82):

Sortuj komentarze:

Ostatnio przyglądam się blokowiskom. Nie udali nam się projektanci, oj nie ! Podstawowym kryterium powinna być oszczędność energetyczna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cóż, że zima, ważne że w sercu maj :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mówiłem, że pan gwiazda ...to pan, że zapycham tu dziury. Fajny tekst.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 30.01.2010 19:06

Spadają, oj spadają...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo oryginalnie i "ze smakiem" ;] Dobrze, że bałwany nie spadają z nieba ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 28.01.2010 19:55

Przywołuję na oblicze swój najpiękniejszy uśmiech i dołączam do Was :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Barbaro, robię co mogę, uśmiecham się do wszystkich, stale i wszędzie...Pozdrawiam serdecznie :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 27.01.2010 20:04

Marku, dziękuję za podanie sposobu na kontakt, ale i tak mi smutno...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 27.01.2010 18:14

Pani doktor Barbara odbiera wiele e-maili i odpisuje na nie. A nawet - podaje swój prywatny adres. To najprostsza droga droga komunikacji. Pozdrawiam, Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marku,
z tym, co wyraża p. dr Barbara - komunikuję się doskonale.
Skomentowałam artykuł p. dr, nawiązałam do komentarza p. dr tutaj pod Twoim artykułem, wysłałam zaproszenie (ze mną 4 osoby oczekujące akceptacji), na ścianie nic wpisać nie mogę, nie będąc na liście kontaktów.
Myślę, że to jakieś problemy techniczne w obsłudze kontaktów i z czasem p. dr. określi się w labiryncie ścieżek wśród wirtualnych łąk.
Z większym przekonaniem odnoszę wrażenie, że to nie my, ale p. dr. nam może ułatwiać życie swoją mądrością obserwacji i doświadczenia.
Dlatego z Jej odejściem z w24 mogę pogodzić się z szacunku dla jej decyzji, ale akceptację takiego kroku, wewnętrznie przyjmuję niechętnie.
Pozdrowienie dla wszystkich w wątku :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.