Facebook Google+ Twitter

Warszawa, 5:00 rano

Budzisz się ze snu, rozglądasz i zauważasz, że... to kolejny sen. O trudnej sztuce pobudki.

A.ZawadaIdziesz przez las. Szedłeś przez niego, gdy miałeś sześć lat. Słońce rozgrzewało bujną trawę. Powietrze było duszne od jej zapachu, a polne koniki zgrzytały na tysiąc głosów. Niosłeś zastrugany patyk, w którego korze dziadek wyciął indiańskie wzory. Sześcioletni Indianin poczuł głód i teraz wracał do domu. Chyba zabłądziłeś i droga powrotna okazała się dłuższa. W żołądku burczało, a poczucie zagubienia sprawiało, że chciało ci się płakać. Wtedy las nagle się skończył i zobaczyłeś dom. Tak jak teraz. Dokładnie tak samo jak przed wielu laty. Identycznie. Czy to możliwe? Czy to prawdopodobne, byś przeżywał to samo doznanie po raz kolejny? Wtedy rozpoznajesz. To sen. W tej chwili śnisz.

Musi być nad ranem. Do twojego snu zaczynają się dobijać dźwięki z otwartego okna. Z tą świadomością trudno jest śnić dalej. Powoli zaczynasz się budzić. Senne obrazy i zapachy również zaczynają znikać. Ustępują jawie. Pojawia się delikatne odczucie ciała. Otwierasz oczy. Światła ulicznych lamp jeszcze nie zgasły i teraz mieszają się z szarym porankiem, napełniając pokój magiczną grą cieni. Kołyszące się na zewnątrz drzewo rzuca migoczący cień na jednej ze ścian. Kaloryfery grzeją trochę za mocno i mimo otwartego okna czujesz, jak suche jest teraz powietrze. Chciałbyś wstać i zdobyć szklankę wody, ale nie możesz. Nie możesz wstać. Bo to znowu jest sen.

Być może przez chwilę zacząłeś nawet opuszczać jego krainę, ale delikatne bodźce z realnego świata były jak ziarna, z których wykiełkował nowy senny świat. Więc leżysz teraz w kolejnym miejscu wyłowionym z własnej pamięci. Jesteś starszy. Masz trzynaście, może czternaście lat. Reszta domowników śpi – wiesz, że hałasowanie o tej porze nie byłoby dobrym pomysłem, szczególnie że jesteś w gościnie. Ale nie o to chodzi. Nie możesz wstać, ponieważ po prostu nie możesz. Bo to jest sen, a każdy sen ma swoje prawa. W tym śnie nie możesz nawet drgnąć. Snu o lesie nie mogłeś utrzymać, lecz tego pokoju po prostu nie chcesz. Masz potrzebę, by tym razem obudzić się naprawdę. Jednak teraz jest to trudniejsze. Czujesz, że delikatna kotwica, którą zdążyłeś zagłębić w twardych doznaniach poranka, oderwała się od dna i znów dryfujesz w sennym oceanie. Czym bardziej szukasz czegoś realnego, jakiegoś drogowskazu do przebudzenia, tym bardziej czujesz, że tracisz orientację. Pomaga ci pojawiający się wraz ze zniecierpliwieniem stres. Zbliżasz się do krawędzi snu i niemal siłowo otwierasz oczy.

Powietrze jest przesycone zapachem ciała. Obok ciebie leży dziewczyna. Teraz to musi być jawa. Jesteście w końcu razem od dwóch lat. Zawsze śpi dwie godziny dłużej niż ty. Co za strata czasu. Gdy obserwujesz jej delikatny oddech, dopada cię nagle smutna myśl. Jeśli jesteście tak blisko... Jeśli to trwa już dwa lata... Skoro sypiacie w jednym łóżku... Dlaczego nie było jej w dwóch poprzednich snach? Czy to dobrze, że nie ma jej tam, gdzie większość rodzi się z wspomnień minionego dnia? Czy może tak być między dwojgiem ludzi, którzy planują wspólną przyszłość? Kiedyś powiedziała ci, że wasz związek różni się od wszystkich poprzednich, bo jest niezauważalny. Tak – niezauważalny. Przez całą dobę jest przezroczysty, widać tylko życie. Ale to nie ta. To nie ona powiedziała. Ta, która śpi obok, wyjechała. Chyba nawet z kraju. Podobno ma męża. A od kiedy byliście razem, minął już jakiś czas. Jaki? Trudno powiedzieć, dopóki się śni. A ty ciągle śnisz.

Znów pokój. Tym razem twój. Kolejne z mieszkań, które zdarzyło ci się wynajmować. Gdy zmysły oswajają się z doznaniami, zauważasz szum wodospadu. Czujesz, że oczy same się zamykają, a przed oczami zaczyna się pojawiać jego obraz. Nigdy nie widziałeś wodospadu, więc ten ma rozdzielczość telewizyjnego programu przyrodniczego. Telewizyjne wodospady są zawsze wielkie i ten jest taki sam. Tylko większy. Ale to nie wodospad. To prysznic. Ktoś bierze prysznic. Kto? Może ona? Może sąsiad z mieszkania nad tobą? Może ty? Chyba nie mogłeś zasnąć pod prysznicem. Wody Niagary kończą się bezpowrotnie wraz z dźwiękiem zakręcanego kurka. To musi być jednak ona. Zastanawiasz się, jak ma na imię? Zapomnieć imię to chyba wciąż nieco lepiej niż pomylić? Po prostu musisz się zastanowić. Kiedy przyjdzie, na pewno sobie przypomnisz. Słyszysz kroki i masz nadzieję, że to ta „przezroczysta". Niezauważalna. Wsłuchując się w miarowe stąpanie powoli zdajesz sobie sprawę, że wciąż śnisz...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

świetne!

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja bym radził kiedyś spróbować z zajawką w klimacie tekstu (propozycja: Słyszę, że ktoś bierze prysznic. Czy to ona? Niemożliwe, przecież wyjechała. Słyszę kroki... Sam nie wiem, czy wolałbym dalej śnić, czy się zbudzić...) Warto wtedy zaznaczyć do wiadomości redakcji, że prosisz o skonsultowanie zmian czy coś w tym stylu. Idą wtedy na rękę zwykle. Zajawka może zadecydować o tym, czy ktoś przeczyta, czy nie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

To ja sam. Po kilku przerobionych zajawkach chyba postanowiłem uprzedzić redaktorów ;-) Przyznaję - to nie to. Mam ze swoimi tekstami problem: ja w zajawce oddałbym raczej klimat literacki, ale wymóg jest taki, żeby opisać zawartość. Myślę, że chodzi o to, że za bardzo wchodzę w beletrystykę i dlatego dziennikarskie reguły tu nie pasują.

Komentarz został ukrytyrozwiń

czy zajawkę dodała szanowna Redakcja?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.