Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2145 miejsce

Warszawa handluje na ulicy

Mimo zakazu, uliczny handel w stolicy kwitnie. Sprzedawcy tłumaczą, że muszą jakoś zarabiać na życie, natomiast służby porządkowe zwracają uwagę, że to niekorzystnie wpływa na wizerunek miasta. Kto ma rację w tym sporze?

Wstałem o czwartej rano, a będę siedzieć aż do czasu, kiedy ruch będzie już mały – mówi pan Tadeusz, rolnik spod Warszawy. Swoje stoisko z czereśniami i malinami rozstawił przy ulicy Jana Pawła II, niedaleko Arkadii. – Tu jest duży ruch. Od rana udało mi się sprzedać 40 kg owoców – cieszy się. Pokazuje koszyk malin i czereśnie. Są soczyste, dojrzałe, wyglądają smakowicie. Co kilka chwil kolejne osoby podchodzą do stoiska. – Panie Tadku, to co zwykle. I niech pan dorzuci trochę malin – mówi młoda dziewczyna w ciemnych okularach. – Dam pani taniej, za 4 złote. Klient nasz pan! – oboje się śmieją.

– Mam kilkunastu stałych klientów. Kupują u mnie wszyscy, a najwięcej pracownicy tych biur – pan Tadeusz pokazuje palcem wysoki budynek. – Tylko uważać trzeba, bo straż chodzi i policja...

Opowiada, jak dawniej stał pod Sądem Najwyższym. – Sędziowie, prokuratorzy, adwokaci. Wszyscy byli moimi klientami. I nikomu to nie przeszkadzało. A teraz? Proszę spojrzeć – pokazuje bloczek kartek – to wszystko są mandaty. Jak mają dobry humor, wlepią 50 zł, a jak zły - nawet dwieście. A jeszcze placowy chodzi i bierze od nas po 10 zł.


Uliczny handel kwitnieKwiaty nie mają przyszłości

Na rogu ulic Jana Pawła II i Anielewicza straż miejska jest podobno najbardziej wyczulona na ulicznych handlarzy. Tak mówią napotkani sprzedawcy.
Przy murku siedzi tu Mariola Ostrowska, wysoka kobieta z 6-letnią córką, Natalką (na zdjęciu). Handluje kwiatami. – Mam już trzydzieści mandatów, ale jestem bez zasiłku, z opieki nie dostaję prawie nic. Mój mąż nie żyje. To co mam robić, muszę handlować – wzdycha. Pani Marioli najgorzej idzie w czasie upałów. Na ulicach pustki, nie ma klientów. Przez ostatnie dwa dni sprzedała tylko dwa bukiety, resztę musiała wyrzucić, bo w takich warunkach kwiaty szybko usychają. – Moja koleżanka sprzedaje letnie ubrania. Idzie jej lepiej niż mnie, potrafi sprzedać dziennie kilka sztuk. Te kwiaty chyba nie mają przyszłości...

– Ja tam nie wierzę tym wszystkim straganiarzom. Kto wie, skąd oni mają te owoce, czym je opryskali. A ubrania? Może są kradzione? Wolę kupić towar w sklepie. Jak coś mi nie będzie pasować, to najwyżej zgłoszę reklamację. A tutaj kupię i potem szukaj wiatru w polu – tłumaczy Mirosław Szenka, mieszkaniec Mokotowa.

Uliczna wizytówka

Najwięcej ulicznych handlarzy jest tam, gdzie przebywa najwięcej osób. Najbardziej oblegane są więc ulice w centrum miasta. Przed Pałacem Kultury można kupić majtki, sznurówki, a nawet czajnik. Podobnie na ulicy Marszałkowskiej. – Walczymy z tym zjawiskiem, ale mimo naszych upomnień i mandatów ci ludzie ciągle wracają. Rozumiemy ich sytuację, ale to jest sam środek miasta, bywa tu bardzo wielu turystów. Jaką to wystawia nam wizytówkę? – pyta Jerzy Gołczyn ze straży miejskiej.

– To gdzie my - rolnicy mamy sprzedawać nasze produkty? – błyskawicznie reaguje Barbara Miller (na zdjęciu po prawej), która sprzedaje truskawki. – Ceny w skupach są śmieszne. Za co mamy żyć? A przecież ktoś u nas kupuje, komuś się to podoba. Jesteśmy przydatni – dodaje jej koleżanka, Ewa Tuszewicka. – Dlaczego nie można nam pozwolić na spokojny handel, wprowadzić stałych opłat? Przecież byśmy zapłacili. My też jesteśmy ludźmi.


A CO SĄDZĄ O TYM MIESZKAŃCY?

Janiszewski Andrzej
emeryt
Bardzo często kupuję u ulicznych handlarzy. Mają bardzo dobre produkty, jeszcze nigdy się nie zawiodłem. Przy takim bezrobociu powinno się znieść ten zakaz. Skoro nikt im nie gwarantuje normalnych warunków, to gdzie mają stać, jak nie na ulicy. Przecież nie kupią miejsca w hali za dwa tysiące złotych, bo ich na to nie stać. Komu zależy na dręczeniu biednych ludzi? Na całym świecie taki handel jest dozwolony, tylko w Polsce jak zwykle coś wymyślili.

Aleksandra Piwowarczyk
studentka
Ja wolę normalne sklepy niż taki handel na dziko. Obawiam się, że sprzedawane tu owoce czy ubrannia są bardzo niskiej jakości. Często też uliczni handlarze nie mają zbyt korzystnych cen. Wolę więc pójść do marketu, zapłacić tyle samo albo trochę drożej, ale mieć pewność, co biorę. Tam jest poza tym zawsze czysto, ktoś o to wszystko dba. A na ulicy różnie bywa z higieną. Poza tym majtki pod Pałacem Kultury? To nie robi najlepszego wrażenia.

Janusz Król
pracownik biura poselskiego
Nie robię tego często, ale zdarza mi się kupić coś u handlarza ulicznego. Mam kilku takich zaufanych sprzedawców. W zasadzie nie mam nic przeciw nim, niech sobie handlują. Ważne, żeby robili to w odpowiednich miejscach. Kiedy np. stoją przy przejściach, to mocno utrudniają pieszym ruch, tworzą sztuczny tłok. Ale lepsze to, niż żeby kradli....


A jak wygląda sprawa handlu ulicznego w Twoim mieście?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 26.07.2007 00:23

PROSZĘ PAŃSTWA!!!
Mieszkam od pięciu lat na Tarchominie i handelem ulicznym nie zajmują się tu biedni rolnicy tylko ogromne zorganizowane grupy, zarabiające setki tysięcy złotych rocznie. Ceny znacznie wyższe niż w sklepie nie odstraszają nieświadomych przechodniów. Dokładnie przy Rondzie Ligii Morskiej i Rzecznej proceder ten sprawia że plajtują legalnie prowadzone sklepy!!! Starsi ludzie narzekają że ich emerytury są małe ale już nie myślą o tym że ich źródło pochodzi ze składek płaconych przez firmy, które właśnie przez taki handel muszą się zamknąć. Należy szczególną uwagę zwrócić na fakt, że okradani w ten sposób są wszyscy ponieważ sprzedawcy unikają również podatków, są zarejestrowani jako bezrobotni i Państwo zapewnia im świadczenia, mimo iż zarabiają znacznie więcej niż przeciętni legalni kupcy. Wniosek jest taki że są równi i równiejsi i ten, kto chce być uczciwy zawsze w Polsce traci!!!!!!!!!!!!!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 07.07.2006 17:08

Wysokość kary jest mniejsza od ewentualnego ryzyka związanego z opłatą miejsca

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ludzie nie mają pieniędzy na lokale

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.