Facebook Google+ Twitter

1 miejsce

Warszawa. Już wkrótce Krystyna Janda jako pomoc domowa

Już tylko kilka dni dzieli nas od premiery farsy Marca Camolettiego "Pomoc domowa" w reżyserii Krystyny Jandy. W roli tytułowej na deskach Och-Teatru wystąpi... Krystyna Janda.

Krystyna Janda podczas próby 'Pomocy domowej'. / Fot. Kasia Chmura-Cegiełkowska/Och-Teatr i Teatr PoloniaPremierowe przedstawienie zostanie wystawione w teatrze przy ulicy Grójeckiej 65 w Warszawie w sobotę, 9 września 2017 roku. Małżeństwu Olgi i Norberta (Katarzyna Gniewkowska i Krzysztof Dracz) pomaga w utrzymaniu domu pomaga Anna (Krystyna Janda), w swojej opinii osoba niezwykle dyskretna i zaradna. I - rzekomo - abstynentka, choć nie wiedzieć czemu z barku gospodarzy znika rum, tequilla, whisky i szampan. Czy w takiej sytuacji należy się dziwić, że pomoc domowa jest (nomen omen) spiritus movens wydarzeń w sztuce Marca Camolettiego, jednego z najbardziej popularnych fars, ciszących się ogromną popularnością w wielu krajach? Wydarzenia nabierają nowego wymiaru i tempa w momencie, gdy małżonkowie postanawiają oddzielnie wyjechać na weekend: Norbert służbowo, a Olga – z wizytą do teściów. Oba wyjazdy są w istocie przykrywką dla romansów. Norbert chce w ukryciu spędzić weekend we własnym domu z Mają, pieszczotliwie zwaną Pszczółką (na zmianę grają ją Barbara Wypych i Małgorzata Kocik). Olga wpada na ten sam pomysł i zaprasza do siebie Marka zwanego Marcello (w tej roli Mirosław Kropielnicki)... Czy pomocy domowej uda się zapanować nad damsko - męskim galimatiasem i sercowym poplątaniem jej pracodawców? Będzie to niewątpliwie wymagało sprytu, refleksu, a może i… szklaneczki czegoś mocniejszego.Małgorzata Kocik i Krzysztof Dracz podczas próby spektaklu 'Pomoc domowa'. / Fot. Kasia Chmura-Cegiełkowska/Och-Teatr i Teatr Polonia

Niewątpliwym atutem polskiej "Pomocy domowej" jest przekład sztuki autorstwa Bartosza Wierzbięty, twórcy polskich dialogów do takich filmów animowanych, jak m.in. "Shrek", "Madagaskar", czy "Hotel Transylwania". Scenografię przygotował Maciej Maria Putowski, a kostiumy zaprojektował Tomasz Ossoliński. Popremierowe spektakle zaplanowano na dni 10 - 15, 18 - 19 września oraz 22 - 23 października bieżącego roku na Dużej Scenie Och-Teatru.

*Opracowano na podstawie materiałów nadesłanych przez Ygę Kostrzewę (Public Relations i komunikacja Teatru Polonia i Och-Teatru).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (39):

Sortuj komentarze:

W ostatnim wywiadzie dla Radia Zet pani Krystyna Janda wyznała że czuje się jak by ktoś ciągle na nią srał. Aż boję się pomyśleć, czy wielka polska aktorka wczuwa się w nowa rolę, którą zagra na deskach swojego teatru ? Czy po roli sprzątaczki wcieli się w rolę właścicielki lub pracownicy ekskluzywnego domu publicznego, zaspakajającego najbardziej wymagających klientów

Komentarz został ukrytyrozwiń

Głucho wszędzie ,cicho...a ja na koniec zostawiłem najlepsze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ho,ho,ho kłębią się myśli.
A co jak w zamiarach jest pokazanie tak zwanej pierwszej miłości. Zawodowa dublerka raczej odpada. Żeby nie było wątpliwości chodzi mi o pełnometrażowe filmy kinowe.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Będzie miała dublerkę. kaskaderkę. Tak robi wiele aktorek. Ujęcia takie, że... hohoho....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Krzysztofie Pana głębokie uzasadnienie przekonało mnie .
Proszę zatem powiedzieć czy aktorka która ma zagrać scenę erotyczna "łóżkowa" będąc dziewicą zrobi to dobrze ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Krzysztofie, dlaczego nie sięgnąć po przypadki ekstremalne. Przy takich lepiej się myśli. I tak, "świeżo" umarłego najlepiej zagra "świeży" umrzyk. Wówczas "być" zrealizuje się najpełniej. Paradoksalnie w "nie być". Na tym padole przynajmniej ;)

Ale na poważnie, gdzieś są granice. Nie odbieram prawa nikomu do ich własnego przesuwania, ale też sam zachowuję sobie prawo do oceny.
Nie podziwiam maratończyka ( czytaj moron-thon-er ;) ), ponieważ rujnuje sobie zdrowie.
Nie podziwiam aktora, który dla roli również rujnuje sobie zdrowie.
Co nie znaczy, że zdrowie ma absolutną wartość. Liczy się kontekst.
Ale to mój wybór...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Robercie, gratuluję znajomości reguł pracy menadżera. Taki, który pracuje do 15.00 na nic byłby przydatny artyście (nic więc dziwnego, że pani Anna Świątek odpowiada na maila o 20.10; nie jestem upoważniony do ujawniania jego treści). Podobnie beznadziejny byłby menadżer, który próbuje stać się gwiazdą i artysta przedstawia go na spotkaniu z widzami (jak się to skończyło w przypadku mai Sablewskiej i Edyty Górniak - wielu wie). Menadżer jest znany najczęściej tylko organizatorom spotkania i ewentualnie dziennikarzom, którzy starają się np. o wywiad z jego podopiecznym/podopieczną. Gratuluję również zdolności jasnowidzenia, bowiem nigdzie nie napisałem, że "Boisko bezdomnych" oglądałem trzykrotnie.
Panie Arturze, rzeczywiście są tacy, którzy są święcie przekonani, że aktor mający zagrać alkoholika musi chlać wódę minimum 2 tygodnie (ciekawe, czy koszty tych "przygotowań" pokrywa produkcja, jeśli tak, to w przypadku "Pod Mocnym Aniołem" musiały to być niebagatelne koszta), więc pewnie oni uważają też, że aktorka grająca prostytutkę... wiadomo co robi. Pewnie według nich Olbrychski ćwiczył przez 2 tygodnie wytrzymałość na przypalanie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Krzysztofie gratuluję świetnego kontakty z panią menadżer aktora, skoro udziela odpowiedzi po 21 godzinie . Muszą to być kontakty 3 stopnia.
Proszę zatem zapytać ją czy uczestniczyła w spotkaniu Dorocińskiego w kinie w Grójcu , kilka lat temu organizowanego przez słynny DKF Jasmimum, przy okazji projekcji filmu Boisko bezdomnych. Ja tej pani sobie nie przypominam a znam wszystkich , Dorociński też jej nie przedstawił. Uznaję zatem, że jej tam nie było. Ale może aktor ma szybkie łącze telepatyczne albo nagrywa wszystkie swoje wypowiedzi na nośniki pamięci a pani menadżer odsłuchuje je i segreguje w archiwum. Tego nie wiem.
Jestem także pod wrażeniem aż trzykrotnego obejrzenia przez Pana wspomnianego filmu.
Rodzę obejrzeć go po raz czwarty, tyle że na dużym ekranie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Arturze dziś Pan wymiatasz wszystkich. Mój szacun .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Krzysztofie, dla chcącego nic trudnego. Tym bardziej, że problem polskich "call girls", problem nieposiadania telefonu, został chyba ostatecznie rozwiązany ;)

Niektórzy z pewnością chcieliby, aby Olbrychski był "przedtem żywym ogniem palony".
Zagrałby naturalniej ;)

W znanym filmie jest znana dyskusja o dialogach filmowych.
Ale przecież większa różnica jest między dialogami "w sztuce" w ogóle ( nawet polskiej ;) ), a dialogami życiowymi. Dlaczego te drugie nie są takie "gładkie"? ;)

Konferansjerka to też sztuka. Bo z promptera ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.