Facebook Google+ Twitter

Warszawa - miasto ludzi znikąd?

„Warszawa - miasto ludzi znikąd” tak określił stolicę Piotr Najsztub w majowym wywiadzie dla Metro City. Czytając materiał można się uśmiać i przerazić tak dosłownym traktowaniem warszawiaków.

Czy Warszawa rzeczywiście przyciąga do siebie ludzi zewsząd? Sama jestem z Podlasia. Pięknej i zielonej strony Polski. Czy o niej zapomniałam? Każdego dnia jest w moim sercu. Wspomnienia dzieciństwa, wchodzenie w świat dorosłości - to tam tego doświadczałam. A jednak jest sporo słów w wywiadzie z Najsztubem, które nasuwają poważne przemyślenia. To, że ludzie często zapominają lub nawet skreślają swoją przeszłość, to skąd pochodzą jest dosyć powszechne.

Pytanie, czy to urok miejskiego życia w Warszawie czy jednak coś innego? Myślę, że specyfika „warszawki” może mieć coś z tym wspólnego, ale można wyróżnić też inne czynniki. Są ludzie, którzy emigrują w inne rejony Polski i totalnie zmieniają swoje myślenie. Inni opuszczają Polskę i zamieszkują zachodnią stronę Europy. Później się słyszy, że wszędzie jest lepiej, a w Polsce mamy zacofanie i brak życia. Tacy ludzie raczej nie wracają do kraju. Tam mają rodziny, domy, pracę.

Warszawskie życie jest specyficzne. Będąc w Warszawie jesteśmy jak w obiektywie. Wieści o aferach, tragicznych wydarzeniach mają swój pierwszy odbiór przez ludzi mieszkających w Warszawie. Stąd wychodzą i tu są tworzone. Możliwe, że to właśnie to centrum przyciąga ludzi. Jedni lubią ciszę i spokój a inni pragną ciągłych rozrywek, nagłośnienia. Życie kulturalne może i bywa ciekawe w innych miastach, np. w Łodzi, Krakowie, ale nie ma tej aury medialnej.

Myśląc o sobie mogę stwierdzić, że zawsze intrygowało mnie życie Warszawy- ten ciągły bieg, prędkość w osiąganiu doświadczeń. Czułam nasilony pociąg by tu przybyć. I poniekąd uważam, że tu jest początek lepszego życia. Owszem, istnieją możliwości i w mniejszych miastach, lecz znacznie okrojone, kosztujące więcej pracy i poświęceń. A przynoszą dużo mniej korzyści. Bazując na własnych doświadczeniach, jak tez na doświadczeniach znajomych mogę szczerze napisać, że praca w Warszawie może kosztować wyrzeczenia, ale nie musi. Można dążyć do lepszego życia mając świadomość swojej osoby, bez wyrzekania się korzeni. Niekiedy to właśnie one pomagają, pokazują drogę którą chcemy iść. Bez korzeni człowiek jest nikim.

Możliwe, że to chciał przekazać Najsztub mówiąc o wypieraniu się przeszłości przez młodych ludzi, że wyzbywają się siebie by być Warszawiakami. Sama znam wiele osób, które właśnie tak postąpiły. Siebie tez mogę zaliczyć do tego grona. Jednak człowiek jest dużym mięchem i kiedy się obudzi w odpowiednim momencie, zaczyna dostrzegać świat innej perspektywy. Świat, w którym jest się przede wszystkim sobą, niezależnie skąd się pochodzi i co się chce osiągnąć. Czy chce się być znanym i rozchwytywanym dziennikarzem, artystą, czy po prostu zwykłym szarym fotografem, działającym na rynku lokalnym, robiąc zdjęcia stałym klientom.

Niekoniecznie Warszawa musi wyzwalać pogoń za sukcesem. Jak już kiedyś pisałam we wcześniejszym artykule o szczęściu, sukces jest niewymierny i dla każdego jest czymś innym. Dlatego nie zgodzę się z bohaterem cytowanego wywiadu, że każdy kto przyjeżdża do Warszawy wyzbywa się tożsamości. Można zrobić to zarówno w obliczu urokliwego tłumu przy Rotundzie, jak też wędrując od agencji medialnej do agencji w poszukiwaniu pracy, ale też spacerując kamiennymi uliczkami Krakowa.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.