Facebook Google+ Twitter

Warszawa niemal cała zakorkowana przez awarię rury

4 maja, po godzinie 17, na moście Grota Roweckiego zaczęły tworzyć się ogromne korki. Jazda w kierunku Białołęki była niemożliwa. Kierowcy próbowali dotrzeć do domów innymi drogami. Miasto zostało prawie sparaliżowane.

"Autobus czerwony, przez ulice mego miasta mknie..."



4 maja 2010. Most Grota Roweckiego zakorkowany. Podróżni usiłują dojść do najbliższego przystanku ZTM. / Fot. Ewa KrzysiakPo godzinie 17 na moście Grota Roweckiego zaczęły tworzyć się ogromne korki. Samochody poruszały się w ślimaczym tempie. Aż w końcu wszystko stanęło. Pas ruchu w kierunku Białołęki został zablokowany. Kierowcy samochodów osobowych próbowali przedostać się inną trasą np. skręcając w kierunku Bródna. To było jakieś wyjście w tej sytuacji. Najgorzej mieli pasażerowie komunikacji miejskiej, którzy utknęli na dobre. W tym i ja, która podróżowałam tym ulubionym środkiem lokomocji.

Po ok. półgodzinnym postoju dotarły do nas nowe informacje. Jak poinformował kierowca autobusu, w którym się znajdowałam, powodem korka jest uszkodzenie rury z gazem na ulicy Modlińskiej. W którym miejscu - dokładnie nie wiadomo. Jednak zamknięto już ulicę i wstrzymano ruch. Jak zostanie usunięta awaria - co pewnie potrwa około godziny - wówczas zostanie przywrócony ruch na moście i będzie możliwy zjazd na ulicę Modlińską.

Pasażerowie nie byli zachwyceni tą wiadomością. Kto wie jak wygląda codzienna podróż tą trasą, zapewne by zrozumiał ten pomruk niezadowolenia. W międzyczasie na sygnale przejechało pogotowie gazowe.4 maja 2010. Most Grota Roweckiego zakorkowany. Podróżni w drodze do najbliższego przystanku ZTM. / Fot. Ewa Krzysiak

Mało kto chciał tkwić tyle czasu w autobusie, więc pasażerowie wysiedli i znajdującymi się nieopodal schodami (po pokonaniu barierek) zeszli na teren pod mostem. Widok był niecodzienny. Tłumy ludzi z kilku przegubowców (w tym małe dzieci i staruszkowie) zmierzały w kierunku przystanku przy Auchan. Wszyscy się cieszyli widząc, że od strony Ronda Starzyńskiego ul. Modlińska jest przejezdna i ruch w kierunku Białołęki się odbywa. Co prawda do pierwszych autobusów, jakie nadjechały z tamtej strony wszyscy się nie zmieścili. Część osób została na przystanku. Ci, którym udało się wejść i, którzy stali stłoczeni jak śledzie w beczce nawet nie narzekali. W końcu za chwilę mieli dotrzeć do domów.

Ale wkrótce zostaliśmy pozbawieni złudzeń.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Warszawa ma za mało mostów, a większość w tak opłakanym stanie, że strach na nie wjeżdżać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Coś z naszym transportem w centrum kraju jest nie tak. Już dojazd do Błoni jest znacznie spowolniony i podjeżdża się samochodem po kilka metrów - rowerzyści w tym czasie wyprzedzają nieszczęśliwych pasażerów samochodów! Dalej przez Warszawę w kierunku wschodnim trudno się przebić! Jedzie się od Szczecina przez ponad połowę Polski nawet przyzwoicie, a tu nagle... To nie tylko kable ziemne i rury są winne!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wystarczy taka awaria i pół miasta sparaliżowane.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ot, relacja prawdziwej dziennikarki obywatelskiej! /5/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Parafrazując Lindę - "Bo to zła rura była" ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Najpierw uszkodzenie kabla elektrycznego, teraz uszkodzona rura z gazem, strach się bać, co będzie dalej ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.