Facebook Google+ Twitter

Warszawa potrzebuje liberalnej reformy komunikacji miejskiej

Od lat z zatroskaniem spoglądam na coraz to gorszy stan warszawskiej komunikacji miejskiej. Przez lata kilkakrotnie "interweniowałem". Niestety - kolejne rządy to po prostu rządy etatystów, czasami skrajnych.

Kilkakrotnie angażowałem się w sprawy warszawskiego transportu, głównie dzięki ogromnej pomocy mediów. Politycy robili zwykle dopiero to czego domagano się w świetle jupiterów i kamer telewizyjnych. Gdy owe flesze znikały, do tematu nie wracano, na listy nie odpowiadano. Czasem, z rzadka, udało się przekonać danego polityka wystąpieniem na konferencji, by zmienić podejście, to i owo usamorządowić etc. Ale politycy z reguły rzadko uczestniczą w konferencjach. W sektorze transportu jest tradycją, że ministerialni sekretarze stanu przychodzą jedynie na pierwszych kilkanaście minut konferencji, której patronują, a potem uciekają. Tak to w Polsce wygląda.

Liberalizm zakłada, że państwo powinno być tylko bocznym graczem na rynku i pilnować jedynie przestrzegania reguł gry rynkowej oraz takowe ustalać. Nie powinno interweniować, ani w budowę metra, ani nawet w budowę dróg, torów, lotnisk etc. Wszystko to może dokonać kapitał prywatny jeśli stworzy się odpowiednie ramy dla jego działalności. Jedynie w przypadkach gdy dana inwestycja jest potrzeba społecznie, a nierentowna, można zaoferować podmiotom prywatnym odpowiednią dopłatę i rozpisać przetarg szukając podmiotu, który ją zrealizuje najmniejszym kosztem dla społeczeństwa.

Praktyka pokazuje, że jeśli przegonimy sektor państwowy z interwencjonizmu w sektorze transportu, to na terenach zurbanizowanych dominować zaczyna komunikacja miejska, bo budowa dróg w terenie zurbanizowanym jest bardzo droga. Pojazdy muszą płacić myto za wjazd do centrów i zajęcie odcinka drogi, ponieważ przepustowość ulic nie jest dobrem nieskończonym. Poprzez myto unika się nieodwracalnych strat dobrobytu jakie ponoszą ci, którzy stojąc w korkach tracą czas, w którym mogliby pracować lub się relaksować.

Zaangażowanie pieniędzy podatników można znacząco zminimalizować. W Wielkiej Brytanii komunalna spółka kolejowa "Docklands Light Railway" buduje swoje linie kolejowe w całości kosztem sektora prywatnego. W drodze przetargu najmuje prywatne firmy, które budują dla niej linie kolejowe i jeszcze je przez 30 lat eksploatują. Potem dopiero linia przechodzi na własność kolei komunalnej. W Polsce takie zaangażowanie kapitału prywatnego byłoby nie do pomyślenia. Po co się męczyć, skoro pieniądze można zabrać podatnikom? Tak właśnie postępuje miasto Warszawa. Wg ostatniej decyzji tutejszych władz koszt zakupu taboru dla linii kolei miejskiej na lotnisko Okęcie spadnie na podatników.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.