Facebook Google+ Twitter

Warszawa. Protestowali przeciw zabieraniu dzieci rodzicom

Przed Sejmem pikietowali członkowie katolickiego stowarzyszenia Krucjata - Młodzi w Życiu Publicznym oraz Społecznego Komitetu Obrony Rodziny. Protestowali w ten sposób przeciwko powstającej ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie.

Pikietujący uważają, że nowa ustawa jest szkodliwa dla rodziny / Fot. Grzegorz FrankiWe wtorek, punktualnie o godzinie 12, przed gmachem Sejmu zebrała się grupa około 80 osób, w tym wiele dzieci, aby zaprotestować przeciwko powstającej w parlamencie nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Protestujący uważają, że nowe przepisy godzą w dobro rodziny i zbyt mocno ingerują w jej niezależność. Szczególny ich niepokój budzą przepisy, które dopuszczają możliwość interwencyjnego odebrania dziecka rodzicom przez pracownika socjalnego, bez wcześniejszej zgody sądu.

Nowych przepisów broni wiceprzewodnicząca sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny, posłanka Magdalena Kochan: - Nie oznacza to jednak pozbawienia rodziców władzy rodzicielskiej, czy też oddania potomstwa do domu dziecka. Pracownik socjalny wraz z policją będzie po prostu w trybie interwencyjnym zabezpieczał dziecko przed grożącym mu niebezpieczeństwem. Dziecko może wtedy trafić np. do krewnych albo do placówki opiekuńczej. W takiej sytuacji służby socjalne będą musiały natychmiast powiadomić sąd, a ten w ciągu 24 godzin zdecyduje o losie dziecka. Przepis ten ma zatem jeden tylko cel: ochronę dziecka przed przemocą - tłumaczy posłanka.

Przed Sejmem zgromadziło się około 80 osób, w tym wiele dzieci / Fot. Grzegorz FrankiCzłonkom Krucjaty i Społecznego Komitetu Obrony Rodziny nie podobają się też zapisy ustawy zabraniające "narzucania własnych poglądów" czy "krytykowania zachowań seksualnych" przez rodziców wobec własnych pociech. - Czy słyszeliście kiedyś, żeby jakieś państwo rzuciło się pod pociąg za swoimi dziećmi? Nie! - mówił przed Sejmem Jarosław Kniołek z Fundacji Komitetu Obchodów Narodowego Dnia Życia - Rodzice najlepiej wiedzą, jak wychowywać swoje dzieci i państwo niech będzie jak najdalej od tego.

Po zakończeniu pikiety, której towarzyszyło duże zainteresowanie mediów, przedstawiciele organizatorów udali się do Marszałka Sejmu, aby złożyć mu swój protest na piśmie. Wzywają w nim posłów do "zdecydowanego odrzucenia tej antyrodzinnej ustawy".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (19):

Sortuj komentarze:

julia
  • julia
  • 18.10.2010 16:56

ja osobiscie jestem z moja rodzina pokszywdzona jak można za to że sie ma małe mieszkanie zabrac dzeci od rodziców biologicznych i umiescic w domu dzecka 230 kilometrów od domu to własnie zrobila nasza pani kurator ze zlotoryji dzeci dzwonia co chwile jak ja tesz dzwonie do nich i pytaja kiedy wruca do domu to ja mam juz mieszkanie wieksze zaraz po likedze dostalam klucze do niegopotszebny jest remat ale nigdy w życiu niepszestaniemy walczyc o dzeci chociasz wiem że pani kurator zaraz znajdze cos zeby tylko sie odgrywać nanas tak jak to robi na innych rodznach to jest skandal że taki czlowiek jak pani kurator jest takim pracownikiem i niespoczniemy dopuki nieodzyskamy dzeci bo nania tesz jest chba jakies prawo

Komentarz został ukrytyrozwiń
Regina Ropa
  • Regina Ropa
  • 19.09.2010 07:45

Prawo nie jest zle ,jezeli cos szwankuje to egzekucja prawa ,zbyt surowa lub zbyt lagodna.Jak znam nasz kraj to w przypadku osob nie zamoznych ten przepis bedzie stosowany zbyt surowo.dzieci odbierac mozna to dlaczego nie majtek ktory sluzy do krzywdzenia innych?moze wprowadzic i takie prawo ?Panstwo sie oblowi nie tylko dzieci brakuje pieniedzy tez mozna by odbierac nie tylko dzieci pieniadze zamoznym rowniez i to nie tylko wtedy kiedy chca dac.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To będzie pole do niebywałych nadużyć ze strony nikomu niepodwładnych pracownic socjalnych, wystarczy poczytać o perypetiach Par, których rodzinny spokój zburzył niemiecki (hitler)Jugendamt. W praktyce ujawnia się prawdziwa twarz tego chorego przedsięwzięcia gdzie powodem do odebrania dziecka rodzicom obok tzw przemocy była uwaga- zbyt wielka miłość i przywiązanie matki do dziecka. Czyż nie jest to chore? Może zanim zaczniecie ślepo lobbowac coś o czym do końca sami nie macie pojęcia poznajcie losy tych normalnych kochających rodziców pozbawionych dzieci z miłości, jak widać dla eurobolszewików takie naturalne zjawisko jak miłość jest stawiana na równi z przemocą... a to że dzieci osadzone w rodzinach zastępczych są bite czy wykorzystywane seksualnie nikogo nie interesuje, liczy się implementacja planu...... W Niemczech każdego roku odbieranych jest ok 25 000 dzieci czyli blisko 70 dziennie..

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 13.03.2010 00:31

Pani Marto, mało tego ,że rozmawiałam z wychowankami, miałam praktyki w ośrodku wychowawczym. Proszę mi wierzyć, że byłabym sceptycznie nastawiona do ustawy, gdyby nie to, że byłam u kilku wychowanków w domu rodzinnym. Opiszę jeden przypadek: wchodzę wraz z wychowankiem do domu jego ojca ( rodzice rozwiedzeni). Ojczulek leży w łóżku z jedną kobietą , a druga pani ( przyjaciółka domu ha,ha) robi kanapki. Syf wszędzie, na stole butelki, pod stołem wiaderko z odchodami. Walący się sufit, smród i te osoby zaczęły tego chłopca "umoralniać" czyli krzyczeć, wyzywać , gdyby nie ja z pewnością dostałby manto. Nie mogę pisać o co chodziło, ale potem do ośrodka przyszła ta prawdziwa mamusia i na dzień dobry przywaliła mu w gębę. Czy pani zdaniem ta rodzina jest lepsza niż ośrodek czy dom dziecka? Nie jestem absolutnie za tym,żeby rodzicom zabierano dzieci za nieudolność, umiarkowaną biedę, ale pewnych powinno sie przestrzegać. Mieszkałam kiedyś w dzielnicy, gdzie było dużo rodzin patologicznych. Wspominam czasem Piotrka, którego matka podobno kochała. Piotruś od kiedy pamiętam był bity, wyszydzany i już od 7 roku życia musiał zarabiać na swoje jedzenie bo mamusia mu powtarzała " nie ma złomu, nie ma żarcia". Państwo nie ingerowało w tą rodzinę i co? Piotruś zmarł mając 27 lat , poraził go prąd, gdy próbował ukraść jakieś kable przy linni wysokiego napięcia. Inny przypadek Ania, dziewczyna z "dobrego" materialna sytuacja super, ojciec się nią nie interesował, matka wychowywała ją samotnie do czasu związania się z panem Tadkiem. Pan Tadzio interesował się Anią baaaardzo od 8 roku życia! Mamusia wiedziała, ale się bała coś zrobic (stara śpiewka) Ania w wieku 14 lat uciekła do babci. Miała dość "robienia loda" i spania z tatusiem i życia w strachu, ze jak komuś powie to wszystkich zabije. Mimo, że Ania matce potem powiedziała, to ta nie zrobiła dosłownie nic. Takich przykładów znam bardzo dużo. Osobiście znam ludzi, bitych, poniżanych. Moja koleżanka z podwórka musiała od 8 roku życia gotować dla całej rodziny , robić zakupy, pilnować rodzenstwa. Mimo, iż wszystko robiła jak należy to matka jak była pijana i wpadła wszał lała ją gdzie popadnie.Pamietam do dziś gdy biła ją na podwórku butem z szerokim obcasem. Nie raz ta dziewczynka spała na klatkach schodowych, pod prowizorycznymi namiotami z gałęzi, a my z drugą koleżanką przynosiłyśmy jej jedzenie, koc. Znam też wielodzietną rodzinę, która była tak niewydolna wychowawczo i choć nie było tam pijaństwa i jako takiej przemocy, to dzieci były wychowywane w brudzie, zawsze miały wszy, jak była wypłata to matka kupowała szynki, czekolady, rzucali sie pasztetem, a za tydzien nie mieli co jeść i chodzili po prośbie. Na dodatek, przez głupotę rodziców spłonęło im mieszkanie, bo ojciec nie reagował jak dzieci podpalały choinkę. Pani Marto, ja doskonale zdaję sobię sprawę, że dom dziecka nie zastąpi miłości matki, domu rodzinnego, ale niektóre dzieci mają się lepiej w "bidulu" niż we własnym domu. Przypadek jaki pani opisała, jest rzeczywiście okrutny, dużo widzę winy wychowawców tego domu dziecka, ze nie potrafili rozpoznać problemu. Studiuję pedagogikę i interesuję się problematyką przemocy, patologiami. Każde dziecko woli być w domu nawet gdy ten dom jest najgorszy a matka z piekła rodem. Pamietam przypadek jak odbierano 3 dzieci rodzicom. Dzieci płakały, broniły matkę, nie chciały iść do domu dziecka pomimo tego, że matka zamykała dzieci w domu na 3-4 dni, szła w tango a dzieci nie miały co jeść. Brat tych dziewczynek był wtedy mały, leżał w łóżeczku cały w odchodach, miał 4 lata i wazył ok.10 kg. Sasiedzi wrzucali dziewczynkom chleb przez okno, matka nie reagowała gdy zwracali jej uwagę, ale gdy przyjechali dzieci zabrać to jak ona płakała, jak ona rozpaczała, mówiła jak je kocha. Trochę sie rozpisałam, ale mam nadzieję, że Pani, a może ktoś jeszcze zrozumie, ze za drobnostki dzieci nie zabierają. Każdy sprawca przemocy, kazdy alkoholik zawsze uważa się za ofiarę systemu i minimalizuje problem, bo cóż sie takiego stało, że matka zostawiła na 3 dni dziecko samo w domu, jak przecież człowiek może bez jedzenia wytrzymać 7 czy 14 dni, wystarczy ,że dziecko się napije, a przeciez woda w kranie była. W czym więc problem? I proszę mi wierzyć bardzo dużo przypadków pokazywanych w telewizji, o niesłusznie zabranych dzieciach jest wysoce przesadzonych i pokazywanych subiektywnie. Może jestem przewrażliwiona, bo naoglądałam się dużo złych rodzin, ale uparcie twierdzę, że ta ustawa byłaby dobra, i zadziałałaby w pewnym sensie jako straszak, dla rodzin zagrożonych takimi zachowaniami. Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Joanno, zastanawiam się, czy rozmawiała Pani kiedykolwiek z wychowankami domu dziecka. Czy Pani wie, jakim piekłem jest to miejsce.
Nigdy nie zapomnę rozmowy z piętnastolatką, którą kilka lat wcześniej odebrano "niewydolnej wychowawczo" matce i przekazano do "bidula". Na powitanie dostała pięścią w twarz od starszego kolegi, żeby pamiętała, gdzie jej miejsce. Kazano jej kraść - w ten sposób miała udowodnić lojalność. Była molestowana seksualnie. Wyśmiewano ją i poniżano, kiedy dostawała w szkole dobre oceny, więc przestała się uczyć. Nie mogła się poskarżyć wychowawcom, bo "konfidentom" grożono śmiercią. Wie Pani, co powiedziała o takim życiu? Stwierdziła, że zazdrości siostrze-bliźniaczce, która zmarła zaraz po urodzeniu...
Nie poprę ustawy, dopóki państwo będzie miało tylko taką alternatywę dla tych nieszczęsnych dzieci!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 10.03.2010 01:06

Pani Aniu, myśląc w ten sposób, że ustawa doprowadzi do tego, że będą nadużycia i czasem trafi się niesłuszna decyzja, to musielibyśmy też zlikwidować więzienia, bo czasami się zdarza , że niewinny człowiek trafia za kratki. Pisała Pani, ze zna osobiście przypadek, gdzie zabrano dziecko z rodziny gdzie panuje miłość. To, że rodzice kochają dziecko nie oznacza jeszcze, że dobrze je wychowują, są bowiem postawy rodzicielskie np. nadmiernie wymagająca lub tzw. "bezstresowe wychowanie", gdzie bardziej to dziecku szkodzi niż pomaga w przyszłym zyciu. Pewnie słyszała Pani o rodzinach, gdzie dziecko ma bardzo dobrą sytuację materialną, kochających rodziców, którzy chcą z dziecka zrobić geniusza i zapisują go na różne zajęcia jednocześnie np. basen, tenis, angielski, pianino, taniec. Dziecko takie żyje w ciągłym stresie i cały czas ma poczucie winy, że nie spełnia wymagań, zaczyna się czuć jako bezwartościowe i rodzice dopiero wtedy otwierają oczy gdy dziecko ucieka z domu, ćpa albo w najgorszym wypadku targnie się na swoje życie. Moim zdaniem kontrola nie zaszkodzi. Jeśli wszystko jest ok. w rodzinie to nawet, gdy na kilka dni dziecko będzie zabrane do jakiegoś ośrodka, nie pozostawi to, tak trwałego urazu w psychice dziecka jak u dziecka, które jest przez lata molestowane, bite czy poniżane. Mam tylu znajomych, którzy na oczy nie widzieli pracownika opieki społecznej a wychowują od lat dzieci.Dalej będę się upierać przy tym, ze ta ustawa jest dobrym rozwiązaniem i jeśli kilka tysięcy dzieci rocznie może być wydartych z rąk potworów, a kilkoro przy tym niesłusznie zostanie chwilowo odseparowanych od rodziców, to i tak jest warto. Poza tym pracownik socjalny będzie musiał mieć podstawę do zabrania, nikt nie będzie zabierał dzieci, bo ma takie "widzi mi się" . Ta ustawa może uratować życie wielu dzieciom, a życie to wartość najwyższa, ważniejsza i nieporównywalna do tego, że przypadkiem jakieś dziecko będzie na jakiś czas niesłusznie odebrane. Dziecko niesłusznie odebrane można zwrócić rodzicom, a kto zwróci zdrowie lub życie skatowanym dzieciom?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przepisy o zabieraniu dzieci będą niebezpieczne.... .Przecież znamy nasze realia.Wiemy jaka jest mentalność"przypadkowych "pracowników socjalnych,i mam 100% pewności ,że dojdzie do rażących nadużyć i bezzasadnych decyzji.Pracownicy socjalni nie są przygotowani do tego typu działań.Pomijając organizacje pozarządowe które dążą do podpisania ustawy-ludzie fanatycy,żyjący w innym wymiarze,często realizujący swoje idee,marzenia ,pozbawieni wiedzy o faktycznym stanie.
W Polsce na jednego pracownika przypada ok.2 tysięcy rodzin.Już teraz pracownicy socjalni nie mają czau na kompletny wywiad środowiskowy.Czyli zwiększymy armię pracowników socjalnych?....zaczniemy ich przeszkalać,pójdą na to ogromne pieniądze,gdzie może okazać się ,iż rzeczywiście tego typu ustawa nie spełniła roli...
Największą wartością jest rodzina,jej jedność i nienaruszalność.
Dziecko łatwo zabrać.....co pozostawia ślady w psychice dziecka.....o innych konsekwencjach można pisać w nieskończoność.
Panie Grzegorzu po raz kolejny zgadzam się z Panem"Zacznijmy od siebie,od opieki społecznej,edukacji,i wzorców społecznych"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oczywiście: pensjonariuszy :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Skora nowa ustawa jest taka dobra - to jakie są te wciąż obowiązujące? Kto je sprawił i przegłosował? Co się stanie ze wszelkimi aktami wokółustawowymi? A co z matką-wegetarianką, której w majestacie prawa odebrano dziecko przez wypełniających prawo urzędników? Co z jej dzieckiem? Co z biednymi rodzicami, którym odebrano dzieci - czy sama bieda może być motywem do podejmowania decyzji o odebraniu dziecka (np.: w rozumieniu szeroko pojętej profilaktyki)? Uzasadnienie podane przez Panią Joannę jest dla mnie jest przypłytkie. Co z tymi dziećmi, które się odbiera a później oddaje? Co rusz w TV pokazują? Może należałoby jednak zacząć od siebie - drodzy urzędnicy od opieki społecznej. Od edukacji i wzorców dla społeczeństwa. Ale nie takich o których powyżej.
Dziś czytam w DGP o planowanej kontroli NIK w domach dziecka - które ukrywają dzieciaki przed adopcją. Spadek penitariuszy to konieczność zmniejszenia zatrudnienia i zwolnień!.
Państwo wyświechtanymi sloganami woli napychać kabzę sobie niż zajmować się dziećmi, chorymi etc. Czemu pozamykano szkoły i przyjęto, że ponad 30 uczni w klasie to jeszcze standard? Czemu na operację chory z Wielkopolski oczekuje kilka lat. Słowo honoru urzędnika, że Sąd nie będzie ścigał rodzica - który da dziecku klapsa lub nie pozwoli na całonocną wyprawę (znęcanie psychologiczne) staje się humorystyczne. Może dotyczy ono tych grup, które już są obdarzone różnego rodzaju immunitetami?
Nie uchwalajmy wciąż nowych praw. Rozliczmy się z dotychczasowych. Ci sami ludzie tworzą w znanych sobie periodach nowe prawa. Niezły pomysł.
Na życie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jestem przeciwna ustawie;)
@Pan Adam słusznie stwierdza -nie można odebrać dziecka na podstawie subiektywnej oceny niekompetentnego pracownika socjalnego(a znam takich osobiście}
@Panie Henryku również byłam świadkiem prywatnych wojen między urzędnikami a rodzicami.
@Panie Grzegorzu ,urzędnicy państwowi uwielbiają naruszać prawo,są wręcz w tym wyspecjalizowani;)
@Pani Joanno myli się Pani,i być może Pani nie słyszała o przypadku zabrania dziecka przez sąd z rodziny w której panuje miłość.;ale ja owszem ;)nie tyle nie słyszałam ,ale widziałam.
I oczywiście Pan Grzegorz słusznie diagnozuje sytuację- "naprawiajmy niewydolne państwo i prawo"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.