Facebook Google+ Twitter

Warszawa - skandal na naszych oczach i za nasze pieniądze

Wczoraj Warszawę nie dotknął żaden kataklizm i całe szczęście, ale spadło około 20 cm śniegu i to już wystarczyło aby obnażyć świetlistą drogę jaką kroczyć będą służby miejskie pod zarządem Pani Prezydent. Poznaliśmy co oznacza skrót cdn.

Skrzyżowanie Alej Jerozolimskich z ulicą Łopuszańską o godzinie pierwszej w nocy 30 listopada 2010 roku. / Fot. Witold KossakowskiWbrew pozorom nie przyczepiam się do spóźniających się autobusów, wyskakujących z torów tramwajów czy zamarzających zwrotnic na miejskich dworcach albo odwołanych samolotów. Mamy atmosferyczną zimę i chyba wszyscy zdajemy sobie sprawę z ograniczeń z tego wynikających. Ale zdumiewa mnie regularność tzw. powtórek z rozrywki czyli zawodności czynnika ludzkiego.

W poniedziałkowe przedpołudnie 29 listopada br., spożywając drugie śniadanie a jednocześnie słuchając pierwszego programu polskiego radia odniosłem wrażenie, że się udławię i to bynajmniej nie z powodu kataru, który mnie od kilku dni trapi, ale od samopochwalnej informacji jakiegoś urzędnika, iż sprzęt do walki z zalegającym na jezdniach śniegiem dostał polecenie wyjazdu na ulice m.st. Warszawy o godzinie ósmej rano! Choć śnieg padał już w sobotnie popołudnie i bodaj w październiku drogowcy grzali silniki swoich cacek a szczyt komunikacyjny w Warszawie rozpoczyna się już przed siódmą rano, to podobnie jak na rządowym poziomie, tak i w stolicy w weekend się nie pracuje, a więc i nie podejmuje decyzji! Dopiero jak urzędnik zasiądzie za swoim biurkiem o ósmej rano w poniedziałek i wyda polecenie to miasto zaczyna reagować na bodźce płynące ze świata zewnętrznego.

Zdecydowana większość niemiłych zdarzeń z wczorajszego dnia miała swoje źródło właśnie w tej spóźnionej decyzji. Oczywiście na nią nałożyło się sporo innych przewinień, w tym nas samych - jak nie zmienione opony, wjeżdżanie na skrzyżowanie bez możliwości zjazdu z niego itp. Niemniej scyzoryk w kieszeni się otwiera, patrząc jak strażnicy miejscy wożą zupki komuś kto nie ma ochoty przenieść się do noclegowni gdy w tym samym czasie zarządcy dziesiątek tysięcy posesji nie odśnieżają podległych im chodników i mają w głębokim poważaniu setki tysięcy ludzi „zabijający się” na tych trotuarach.

O kosztach złamań, skręceń i innych uszkodzeń ciała i ducha oraz związanych z tym uciążliwości, nieobecności w pracy itd. już nie wspomnę. Dodatkowo drogówka idzie spać razem z kurami i nawet główne węzły warszawskie, pozbawione wsparcia przysłowiowych smerfów w żółtych kamizelkach, wyglądają jak żywcem wyjęte z absurdalnych kreskówek. Nikt nie pomyślał również o zakazie wjazdu do miasta tirów. W związku z tym, że drogowcy wyjechali z baz dopiero o ósmej i od razu utknęli w korkach, tiry blokowały praktycznie wszystkie wiadukty, pod które nie były wstanie podjechać.

Sam miałem to nieszczęście być świadkiem tego zjawiska na ciągu Marynarska-Sasanki-Hynka-Łopuszańska-Kleszczowa. Cała podróż od stacji metra Służew do ulicy Chrobrego jechałem ze średnią prędkością 2 km/h! Korzystając z okazji pozdrawiam kierowcę autobusu linii 189, numer boczny 8868, zmiana 2, którym podróżowałem. Wyrazy uznania za cierpliwość i kunszt prowadzenia pojazdu pomimo usterki w sterowaniu silnikiem. Gdy wysiadałem na moim przystanku była 1:20 w nocy a na elektronicznym zegarze kierowcy widniało opóźnienie 527 minut, czyli 9,5 godziny!! Ja z tego zaliczyłem tylko około 4 godzin, jakkolwiek to mój nowy osobisty rekord.

Wracając do sposobu zarządzania miastem może należy ubolewać, że nie doczekaliśmy się drugiej tury w Warszawie. Może nie doszłoby do wczorajszego armagedonu komunikacyjnego... W związku z tym, że większość winy ponoszą ludzie, oczekuję reakcji ich przełożonych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Panie Tadeuszu, chodziło mi o ludzi, którzy z własnej woli nie chcą skorzystać z noclegowni. Ponadto nie ma obecnie typowo willowych dzielnic. Natomiast warto zbierać żniwo w postaci mandatów za nieodśnieżone chodniki od wszystkich. Można zatrudnić studentów, bezrobotnych i innych aby pomogli straży miejskiej dokumentować te skandaliczne zachowania zarządców nieruchomości. Proszę sobie wyobrazić 20 tys. mandatów w ciągu jednego dnia po 50-100 PLN. To wpływ do kasy miasta 1-2 mln złotych!! Ile śniegu z przystanków można za to wywieść... O ile mniej stłuczeń, połamań, zniszczonego obuwia itp.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Roman Kożminski
  • Roman Kożminski
  • 02.12.2010 17:09

No cóż urzednicy w Warszawie się nie przemęczają; cały czas świętują zwycięstwo pani Prezydent Waltz.

Pamiętam jak krytykowano ówczesnego Prezydenta Lecha Kaczynskiego który nie miał takich problemów ze śniegiem . Za to sztucznie robiono zadyme by krytykować tak dla zasady.!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Urzędnicy świętują wiktorię wyborczą to i czasu nie staje na coś więcej.
Natomiast moje prywatne badanie opinii publicznej wskazuje na przegraną HGW w drugiej i trzeciej nawet turze.
Miała szczęście, że wybory były przed tą zimową zawieruchą. Pewnie termin wyborów był uzgadniany w Kretem :)
Wg urzędnika, te "drobne" niedociągnięcia to normalka w warunkach zimy. A mówił to w związku z przymusowym postojem wielu samochodów trwającym 22 godziny na drodze z Ołtarzewa do Pruszkowa. Nie wiem w takim razie, jak rozumiałby pojęcie "duże" niedociągnięcie :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

To prawda, że nas zawsze zima zaskakuje. Mimo, że nasza lokalizacja klimatyczna przewiduje występowanie zim każdego roku kalendarzowego. Dobrze więc stało się, że autor ośmielił się zauważyć niestosowne zachowania co niektórych służb w mieście stołecznym - Warszawie, która powinna świecić przykładem na cały kraj.

"Niemniej scyzoryk w kieszeni się otwiera, patrząc jak strażnicy miejscy wożą zupki komuś kto nie ma ochoty przenieść się do noclegowni gdy w tym samym czasie zarządcy dziesiątek tysięcy posesji nie odśnieżają podległych im chodników i mają w głębokim poważaniu setki tysięcy ludzi „zabijający się” na tych trotuarach."

Jednak, nie mogę się zgodzić z krytyką pomocy biednym i nieszczęśliwym, którą to nieśli strażnicy miejscy, a którzy to miast tego winni ponaglać opieszałych właścicieli posesji do odśnieżania chodników. To by znaczyło, że Ci z willowych dzielnic wymagają większej pomocy, niż ci bezdomni. A z tym mi się ciężko pogodzić. Przecież Ci "Willarze" mają - tak mi się wydaję - większą świadomość i lepszą sytuację.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.