Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

33047 miejsce

Warszawa. Sztab WOŚP - Fundacja "Serce Dziecka"

Fundacja "Serce Dziecka" po raz czwarty bierze udział w Finale WOŚP. Na kilka dni przed Finałem WOŚP przeprowadziłam wywiad z Katarzyną Parafianowicz, która jest członkiem Rady Fundacji "Serce Dziecka".

Odbieramy identyfikatory od Jurka Owsiaka / Fot. Przemysław Niemyjski
Ewa Żuchowska: Działa Pani aktywnie w Fundacji „Serce Dziecka”. Jak się rozpoczęła ta współpraca?
Katarzyna Parafianowicz: Z początku działaliśmy zupełnie nieformalnie. Wszystko zaczęło się 8 lat temu, gdy urodziła się moja córka, Julka, u której stwierdzono chorobę serca. Poszukując informacji na temat wad serca, ich leczenia, a potem też rozwoju dziecka z wadą serca, spotkałam innych rodziców, którzy potrzebowali wzajemnego wsparcia. Nasze spotkania, rozmowy i wymiana maili, doprowadziły do utworzenia w 2004 roku Funduszu na Rzecz Dzieci z Wadami Serca. Powołano go przy Fundacji dla Polski. Działalność rozrastała się, więc w 2006 roku powołaliśmy własną Fundację - „Serce Dziecka” . Jej misją jest, przede wszystkim, propagowanie wiedzy o wadach serca, ich diagnozowaniu, oraz leczeniu. Udzielamy też wsparcia rodzinom chorych. Współpracujemy również z ośrodkami medycznymi i innymi organizacjami.

8 lat to bardzo długo. Kiedy dowiedziała się Pani o chorobie Julki?
- Kilka godzin po jej narodzinach. Tak naprawdę, to byłam przerażona i drżałam o jej życie. Wstępne diagnozy nie dawały żadnej pewności, że uda się operacyjnie zlikwidować wadę. Od razu rozpoczęłam poszukiwania lekarzy, którzy zechcieliby się podjąć leczenia. Miałam szczęście, bo trafiłam na prof. Bohdana Maruszewskiego z CZD, który zgodził się zaopiekować Julką. Dziś mamy za sobą 5 operacji, w których wykorzystano m.in. sprzęt od Jurka Owsiaka. Julka czuje się świetnie, obecnie jest bardzo żywiołową uczennicą II klasy. Jeździ na nartach i na rowerze.

Rodzice chorych dzieci są przeważnie przestraszeni i mocno zagubieni. Co im Pani mówi, gdy przychodzą, albo dzwonią do Fundacji?
- Przede wszystkim tłumaczę im, że choroba dziecka, choć wprowadza sporo zmian w życiu rodzinnym, to pozwala traktować dzieci tak, jak inne, zdrowe. Wręcz ich do tego zachęcam. Nie możemy pozwolić przecież, żeby dziecko chore czuło się gorsze. Wielu rodziców trafia do Nas z prośba o wsparcie, nie tylko finansowe, choć takiego także udzielamy. Często chcą po prostu porozmawiać, albo się doradzić.

Spotkała się Pani z sytuacją, w której ktoś chciał Państwa Fundacje oszukać?
- Staramy się sprawdzać wiarygodność rodziców, ale niestety zdarzają się próby wyłudzenia. Obecnie, jedno postępowanie toczy się w prokuraturze. Dotyczy osoby, która podszyła się pod Fundację na portalu Nasza- Klasa , wykorzystując jednocześnie nasze dane, ale podała
fałszywy numer konta bankowego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Powiem szczerze, że bardzo się wzruszyłam przy czytaniu historii tych chorych dzieciaków. Nie rozumiem, jak można się podszyć pod Fundację, totalny brak sumienia.
Na pewno jeszcze będę wracać do wydarzeń w Fundacji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W Polsce jest coraz więcej chorych dzieci, a pieniędzy na ich leczenie coraz mniej, totez wszelkie inicjatywy mające na celu pomoc są co najmniej na wagę złota!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tylko ciężki k....s oszukuję chore dzieci.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.