Facebook Google+ Twitter

Warszawa - Twoja i moja stacja

Ludzie, którzy przyszli na wernisaż fotografii Wojtka Wieteski do felietonów Agaty Passent, byli jak ukazana przez autorów wystawy Warszawa - porażający zwyczajnością albo niecodziennością.

Stacja Warszawa, Wojtek Wieteska

W YOURS GALLERY odbył się wczoraj wernisaż fotografii Wojtka Wieteski do felietonów Agaty Passent, jednej z najpopularniejszych felietonistek młodego pokolenia.

Wybrałam się tam chętnie, bo cenię Agatę Passent za cięty język, dystans do polityki i umiejętność uważnego obserwowania wszystkiego dookoła.

Agata Passent przyznała, że kiedy padła propozycja, aby wygłaszała na antenie Radia PIN krótkie, bo zaledwie trzyminutowe felietony o stolicy, była pełna obaw. W minifolderze, który przygotowała wraz z autorem zdjęć napisała: „Nie jestem historykiem, więc gdy zaproponowano mi felietony o Warszawie, wiedziałam, że nie mogę udawać varsavianistki. O Warszawie, czyli o czym - zadawałam sobie to pytanie w ciągu tych dwóch lat? Jak opisać miasto, które tyle razy odradzało się na nowo, miasto które nie ma jeszcze wyraźnej tożsamości, miasto przejezdne, miasto bez centrum. Skupiałam się na sprawach pozornie zwykłych, na tym, jak codziennie przeciętny mieszkaniec stolicy walczy o przetrwanie w tej miejskiej dżungli”.

Stacja Warszawa, Wojtek Wieteska
Przed Wojtkiem Wieteską stanęło równie trudne zadanie. W ciągu dwóch lat tworzył ilustracje do słów Agaty Passent, a efektem tej pracy jest wystawa zdjęć w YOURS GALLERY. Mogłoby się wydawać, że skoro jest tak zdolnym i cenionym fotografikiem, zmierzył się z pędzącym Nowym Jorkiem, nowoczesnym Tokio czy wciąż odkrywanym na nowo Paryżem, to pstryknięcie kilku dobrych zdjęć na swoim, dobrze znanym terenie będzie wyjątkowo proste. Okazało się, że nic bardziej mylnego, „nie ma (...) nic trudniejszego niż sfotografować rzeczywistość, w której żyje się na co dzień i spojrzeć z dystansem na własne podwórko” - przyznał.

Na czarno-białych i kolorowych fotografiach Wieteski znajdziemy architekturę, martwą naturę, zwierzęta, ulice, ale osią wszystkiego jest człowiek.

Jesienią przechodzę z Tobą, przez pełne kasztanów ulice

Warszawa to miasto pełne kontrastów i form pośrednich. Ciekawym zabiegiem, który to potwierdza jest zestawienie obok siebie zdjęć, o tej samej tematyce, która za każdym razem jednak zostaje zaprezentowana całkiem inaczej. Sporo fotografii autor poświęcił miłości. Możemy zobaczyć parę młodych ludzi, którzy leżą na trawie w namiętnym uścisku. Ona ubrana w odblaskowy, różowy kostium kąpielowy, wokół porozrzucane butelki z napojami, jakieś papierki, ciastka. Fotografia absolutnie nie jest niesmaczna, u wszystkich budziła przyjazne uśmiechy, a może nawet miłe wspomnienie podobnie spędzonego letniego popołudnia.
Usłyszałam za sobą rozmawiającą parę, która na oko mogła być w wieku zakochanych z fotografii. Wyrażali aprobatę dla tego zdjęcia, podobało im się, jak autor uchwycił tych dwoje młodych ludzi, którzy byli tak bardzo w swoim uczuciu prawdziwi.

Tuż obok fotografik zaprezentował, tym razem w czarno-białych barwach, dwoje staruszków przechadzających się po parku pełnym opadłych liści. Jesień życia? Kobieta idzie z mężczyzną pod rękę, na ich twarzach maluje się spokój. Nie wiemy jak przebiegało ich życie, ale na starość mogą chyba znaleźć w sobie wzajemne oparcie. Może tak za pięćdziesiąt lat będzie wyglądała para z poprzedniej fotografii?


Stacja Warszawa, Wojtek WieteskaWarszawa pełna ulic, placów i drzew
W ciekawy sposób ukazane zostały ulice Warszawy oraz ludzie, którzy na nich pracują albo je przemierzają.

Wojtek Wieteska dokonał ciekawego zabiegu - tak sfotografował ulice, budynki, zabytki, abyśmy łatwo nie mogli ich rozpoznać. Pokazał miasto z całkiem innej perspektywy, pod innym kontem, niż na przykład pokazują nam je pocztówki. W niektóre fotografie wpatrywałam się bardzo długo i chociaż mieszkam w tym mieście od urodzenia, tylko niektóre ulice udało mi się rozpoznać. A podpisów do zdjęć nie ma. Każdy za to może wziąć markera do ręki i na specjalnej listwie zatytułować zdjęcie, napisać co o nim myśli.

Mruczek i skrzecząca pospolitość

Stacja Warszawa, Wojtek Wieteska
Na wystawie znajduje się też sporo śmiesznych fotografii, pod którymi opisy oglądających są szczególnie trafne. Serca wszystkich podbił śpiący niedźwiedź z warszawskiego zoo, który został uchwycony w zabawnej pozie. Podpis głosi, że ochrzczono go Mruczkiem.

Inna fotografia ukazuje stary, obdrapany budynek zakładu fryzjerskiego. Na brudnej szybie przyklejono kartkę z napisem: „SALON PRZENIESIONY NA WOLNOŚĆ”. Pewien zdegustowany widz dopisał: „A pospolitość skrzeczy”.

Warszawiacy
Nigdy wcześniej nie zastanawiałam się, kto bywa na tego typu wernisażach. Przekrój wiekowy był bardzo szeroki, poczynając od chłopczyka lat 6, a kończąc na starszej pani. Mama chłopczyka, prześliczna blondynka o nienaturalnie zielono-turkusowych oczach, wyszykowała malca prawie jak do I Komunii.

Przyszło wielu studentów, zapewne tych, którzy mieli najbliżej. Od razu można było rozpoznać tych z Akademii Sztuk Pięknych, ludzie z Uniwersytetu znacznie mniej rzucali się w oczy. Jedni w bardzo kolorowych strojach i makijażach, inni zauważalni dzięki swojemu przesadnie głośnemu zachowaniu. Jeszcze inni zadumani, skupieni na przedmiocie wystawy.

Stacja Warszawa, Wojtek WieteskaRóżne były też motywy odwiedzenia Yours Gallery.

- Interesuje mnie fotografia i lubię takie codzienne sytuacje w niecodziennym świetle - powiedziała zaczepiona przeze mnie Joanna, studentka I roku, która przyszła do galerii z koleżankami. Na to samo pytanie pewien chłopak, artystycznie okręcony szalikiem rzucił mi tylko „ bo ja chodzę na wszystkie wystawy” i popłynął gdzieś z tłumem.

Na wernisażu było mnóstwo ludzi. Miałam jednak wrażenie, że dla niektórych nie miało właściwie znaczenia czy zdjęcia są dobre czy złe, ani nawet co na nich jest.

Mimo to wszyscy, którzy przyszli na wernisaż stanowili idealne odzwierciedlenie tego, co chcieli pokazać autorzy wystawy. Bez nich to miasto byłoby tylko pustym teatrem, a teatr bez aktorów nic nie znaczy.

Zdjęcia stanowczo lepiej oglądało się dzisiaj, czyli dzień po wernisażu. Wbiegłam do galerii tylko na chwilę, żeby coś sprawdzić i moim oczom ukazały się puste sale. Trudno uwierzyć, że jeszcze wczoraj kłębiły się tu tłumy. Nie udało mi się wyjść po planowanej chwili. Na nowo zachwyciły mnie fotografie i ich bohaterowie, którzy byli tak prawdziwi i tak niezwykli zarazem. Czyż piękno nie tkwi właśnie w prostocie?

 

YOURS GALLERY
"Stacja Warszawa"
Krakowskie Przedmieście 33
Wystawa czynna: 8-30 listopada 2006
Wejście bezpłatne

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.