Facebook Google+ Twitter

Warszawa z duszą

Gdy nagłówki krzyczą ile złego dzieje się w przestrzeni miejskiej w Warszawie przez chwilę możemy pomyśleć, że rzeczywiście w stolicy nie dzieje się nic dobrego, że nic nas nie czeka.

By Szczebrzeszynski (talk) 14:35, 31 May 2009 (UTC) (Own work (self-made photograph)) [Public domain], via Wikimedia Commons / Fot. Szczebrzeszynski, Public domainNikt mi nie powie, że Warszawa nie ma nic do zaoferowania. Podobnie, jak w innych europejskich miastach są miejsca, którym udało się uciec przed wielkomiejskim zgiełkiem, zawieruchą historii. Warto przejść się niedużą Hożą, Wilczą, Poznańską czy Mokotowską. Warto też czasem „zabłądzić” w mniejszych uliczkach, żeby odnaleźć naprawdę wyjątkowe miejsca.

Berlin, Paryż…

Ktoś powie, że niestety nie mieliśmy tyle szczęścia, co historyczne dzielnice Berlina czy Paryża. Niemiecki Prenzlauer Berg w jakiś cudowny sposób ocalał i dziś można tam przejść się uliczkami przy których stoją zachowane budynki jeszcze z XIX wieku. Dziś takie miejsca przyciągają głównie młodych ludzi, którzy cenią sobie taki historyczny klimat. Dlatego pełno tam małych, klimatycznych sklepów z ubraniami, meblami w stylu vintage, czy innymi przedmiotami z przeszłości.

Paryż ma swoją dzielnicę Le Marais, gdzie uciekając przed biurową rozbudową Paryża bohema z Montmartre i Montparnasse znalazła tu swoje miejsce. Brukowane uliczki, labirynty podwórzy, a wśród tego galerie, teatry, antykwariaty. To miejsce, gdzie łączy się ze sobą historyczna przeszłość z teraźniejszością.

Warszawa…

To wszystko prawda, ale czy to znaczy, że podobnego klimatu nie można odnaleźć w Warszawie? Nie jest tak, że stolica jest tylko makietą, bo po wojnie wszystko musieliśmy odbudować, a to już nie to samo, to już nie ten klimat. Nawet Warszawy nie udało się zrównać z ziemią i do dziś mamy budynki, których mury zachowane w prawie niezmienionym stanie „pamiętają” dwudziestolecie międzywojenne, którym udało się przetrwać zawieruchę wojny, czy lata socjalizmu.

Rośnie liczba ulic, które są rewitalizowane. Dawny wygląd przywraca się kamienicom na Wilczej czy Hożej. Jest wiele miejsc, które odkrywa się na nowo, wraca tam życie. Choćby ulica Poznańska, która przeszła ogromną metamorfozę. Dziś tętni życiem, stała się zagłębiem kawiarni i restauracji. To tu znajdują się ulubione miejsca warszawiaków: restauracje Beirut i Tel Aviv, czy Kraken Bar. Znalezienie wolnego miejsca graniczy z cudem. Tu też znajduje się elegancki hotel, w historycznej kamienicy z XIX w. Na Mokotowskiej przechodzień znajdzie niewielkie sklepiki z eleganckim wystrojem wnętrz, a między nimi czasem mikroskopijnej wielkości kawiarnie.

Wycieczki po labiryntach

Mieszkańcy stolicy to doceniają, bywają w takich klimatycznych miejscach dużo chętniej. Jednak do tej listy warto dodać jeszcze miejsca, które czasami trzeba po prostu odkryć. Dokładnie tak samo jak można wejść w kręte labirynty paryskiej dzielnicy Le Marais, tak samo można wybrać się na taką wędrówkę po labiryncie uliczek Śródmieścia. To może być prawdziwą atrakcją, dla tych którzy Nowy Świat, czy Krakowskie Przedmieście znają już na pamięć. Poza utartymi szlakami odkryjemy takie miejsca jak ulica Dynasy w pobliżu ulicy Topiel wraz z jej modernistyczną architekturą z końca lat 30., czy Kamienne Schodki z początku 1500 roku, które odszukać trzeba na Starówce.

Choć w samym sercu Warszawy, a jednak ukrytą przed wielkomiejskim hałasem ulicę Okólnik odkryłem właśnie podczas takiego spaceru. Wystarczy odbić trochę od Tamki, minąć ulicę Kopernika, gdzie można zobaczyć jeden z niewielu historycznych bruków z 1916 roku, dalej trochę zapomniany budynek Biblioteki Ordynacji Krasińskich, która mam nadzieję, też odzyska kiedyś swój urok, bo miejsce ma niesamowity klimat. I w końcu zobaczyć oryginalnie zachowaną Kamienicę Ordynacką, która stoi u zbiegu ulic Okólnik i Ordynackiej od 1912 roku. Postanowiono odnowić jej elewację, zachować oryginalne detale.

Ukryty Okólnik

I tu też toczy się życie. Obok jest przecież Muzeum Chopina, Akademia Muzyczna, Skwer Wodiczki, kilka kroków i jesteśmy na zielonym Powiślu albo tętniącej życiem restauracyjnej Foksal. Zaraz obok na sąsiadujących ulicach Kopernika i Gałczyńskiego przycupnęło też kilka knajpek i galerii o bardziej kameralnym klimacie.

Z drugiej strony, gdy zatrzymamy się na chwilę zaskoczy nas spokój i cisza, które tu panują. Być może to zasługa tej historycznej okolicy, pamiętającej jeszcze choćby Cyrk na Ordynackiej.

Dlatego warto wybierać się na takie spacery. Bo zapewniam, że mamy miejsca tak samo wyjątkowe, jak inne europejskie stolice. Liczę też na to, że swoje drugie życie podobnie jak zaciszny Okólnik będzie przeżywało coraz więcej miejsc w Warszawie.

I nikt mi już nie powie, że Warszawa to samo zło.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Właśnie przeczytałem, że budowa przy Placu Zamkowym niby wstrzymana ale prace budowlane dalej trawają

Komentarz został ukrytyrozwiń

tekst napisany na pewno w dobrym momencie. Patrz: biurowiec na Pl. Zamkowym, klub GO GO w kamienicy Na Foksal i buda chińczyka (za zgodą władz miasta) na pl. Politechniki. W związku z tym, dobrze że tu ktoś pokazuje coś pozytywnego w zamian, Ale te pozytywne przykłady to jedna strona medalu. Być może Warszawa miałaby się czym chwalić, gdyby nie to, że nasze władze zdecydowanie nie widzą w tym mieście potencjału na bycie ponownie "Paryżem Północy". Wolą mieć budy, kontenery, płachty reklamowe. wolą takie miasto.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pięknie napisane, ale w Warszawie niestety jak gdzieś klimat pozostał to już widzę plombę, biurowiec albo coś innego co ten klimat rozproszy, przykład budowa przy placu zamkowym, podobno wstrzymana, pytanie na jak długo? Albo dobudowana szklana końcówka kamienicy na placu Zbawiciela, wciskanie bloków w miejsce zielonych skwerów itp. Miasto nie ma szczęścia do gospodarza po prostu

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetny artykuł! Muszę przyznać, że nawet ja, rodowita Warszawianka nie znałam niektórych, opisywanych przez Pana miejsc. Koniecznie muszę się tam wybrać. Osobiście mogę polecić odwiedzenie Pragi Północ i tamtejszej rewitalizowanej wytwórni wódek Koneser. Ona też przetrwała dwie wojny, a teraz pod okiem konserwatora zabytków przeistacza się w otwartą przestrzeń miejską w klimacie postindustrialnym. Super sprawa, zachęcam do sprawdzenia. :) Dobrze, że w Warszawie są jeszcze takie miejsca z duszą, gdzie można uciec i odpocząć na chwilę od rzeczywistości. Dziękuję, w weekend sprawdzę wszystkie, nieznane mi dotąd miejsca. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.