Zamek Królewski miałby przestać być instytucją kultury a stać się ekspresją kultury.Oczywiście najtrudniej byłoby zamienić tę ideę w czyn. Mając na uwadze fakt, że większość ludzi jest kinestetykami, w pierwszej kolejności chciałabym zaangażowania innych zmysłów, poza wzrokiem. Mam na myśli zwiedzanie przy akompaniamencie muzyki historycznej lub tematycznie dopasowanej do dzieł sztuki czy też możliwość dotykania farb, poczucia ich zapachu. Oczywiście jest pole do popisu dla różnych ciekawych inicjatyw.
Tak by muzeum nie było miejscem wywieszania obrazów na ścianach ani instytucją do propagowania i krzewienia. Otwartość, niezależność, fantazja... bez straty dla przebywających tam dzieł sztuki. Tak by między nami latały anioły. Sztuka jest przecież „działaniem; nie jedynie poznawaniem, myśleniem czy używaniem czegoś” - pozwolę sobie przytoczyć tu Luciano Fabre „sztuka jest konstruowaniem świadomości przez konstruowanie rzeczy”.

Czemuż Canaletto nie miałby opowiadać o swoim malarstwie, o tym jaką Warszawę odkrył i jaką odmalował z fotograficzną precyzją. A ten cenny obiekt, Rolka Sztokholmska (zwój długości ponad 15 m przedstawiający wjazd orszaku ślubnego Zygmunta III i arcyksiężniczki Konstancji do Krakowa w 1605 roku), dlaczego musi umykać z pamięci? Mogłaby dzieciom opowiadać o tym ślubie i początku XVII wieku.
Nasza wrażliwość i świadomość sztuki wykształcana jest już w dzieciństwie. System edukacyjny, któremu większość z nas była poddawana, nie nauczył nas wiele w tej dziedzinie. Dziedzinie, która mogła by się zdawać mało przydatna do poprawnego funkcjonowania w społeczeństwie, a w mojej ocenie niezbędnej do refleksyjnego i świadomego życia. Stąd propozycja programu adresowanego do dzieci w wieku od 4 do 7 lat, prowadzonego przez ich równolatków oraz artystów. Dzieci w tym wieku cechuje duża aktywność poznawcza i zaangażowanie emocjonalne, dzięki czemu łatwiej przyswajają wiedzę i umiejętności. Jest w Zamku Królewskim program przeznaczony dla tej grupy "odbiorców". Myślę tu o bajkach, które opowiadane są na "tle" kobierców tematycznie powiązane z kulturą Orientu, historią pałacu oraz wydarzeniami przełomu XVIII i XIX w.

Myślę, że "ofertę" powinno się bardziej odmłodzić i powiększyć. Zaangażować wszystkie zmysły, zaktywizować do działania, co bardzo pomaga w późniejszym rozwoju dziecka. Poprzez obcowanie z wytworami kultury i sztuki można by rozbudzić w nich odczucia, które towarzyszą aktywności twórczej: chęć poznawania i uczestniczenia i radość tworzenia.
A my z rodziną co? Odwaliliśmy kawał dobrej roboty czy zaliczyliśmy zwiedzanie...