Facebook Google+ Twitter

"Warszawka" nie da grosza Łodzi na lotnisko!

  • Źródło: Dziennik Łódzki
  • Data dodania: 2006-09-09 09:57

Premier Jarosław Kaczyński zdecydował, że 350 mln euro z unijnego Programu Operacyjnego "Infrastruktura i środowisko" dostanie osiem największych polskich lotnisk: Warszawa, Gdańsk, Poznań, Wrocław, Katowice, Rzeszów, Kraków i Szczecin.

Osiem otnisk do 2010 r. dostanie po 200 mln zł dotacji, ale wśród nich nie ma Łodzi. Oznacza to, że Łódź nie zobaczy złotówki, nie będzie też mogła liczyć w tym czasie na jakiekolwiek dotacje z budżetu centralnego. Bo Unia ma finansować 50 procent wartości lotniczych inwestycji, pozostałe fundusze musi zagwarantować strona polska, czyli rząd. Fot. Dziennik Łódzki

- To niesprawiedliwa i niezrozumiała decyzja, przecież ten program ma służyć likwidowaniu dysproporcji między lotniskami - mówi Włodzimierz Tomaszewski, wiceprezydent Łodzi. - A decyzja rządu oznacza, że silni będą silniejsi, a słabsi, czyli Łódź, muszą radzić sobie sami. Będziemy bombardować rząd pismami, aż zmieni kryteria udziału w programie. To nie Bruksela wybrała lotniska, ale strona polska.

Znów bez Łodzi

Wskazując osiem lotnisk, które dostaną pieniądze z programu "Infrastruktura i środowisko", rząd wybrał porty wpisane do Transeuropejskiej Sieci Transportowej (TEN-T). Łodzi w sieci nie ma, bo Ministerstwo Transportu tworzyło ją w 1999 roku, kiedy ruch lotniczy był u nas prawie żaden. Oczywiście, TEN-T będzie aktualizowany, a kolejne porty dopisywane. Kłopot polega jednak na tym, że najbliższy termin poszerzenia sieci to rok... 2010. Mimo to, władze Łodzi, wspierane przez radę miejską, już wiosną złożyły pismo w Ministerstwie Transportu z prośbą o dopisanie Łodzi do TEN-T. Jerzy Kropiwnicki spotykał się też z ministrem transportu i przedstawił wszystkie argumenty przemawiające za tym, aby łódzkie lotnisko zostało szybciej dopisanie do sieci.

- Nasze lotnisko dynamicznie się rozwija i nadrabia zaległości. Mamy regularne połączenia międzynarodowe, w połowie roku obsłużyliśmy w ruchu międzynarodowym sto tysięcy pasażerów, wkrótce rozpoczną się kolejne inwestycje - wylicza Kajus Augustyniak, rzecznik prezydenta Łodzi. - To wszystko prezydent osobiście przypomniał ministrowi.

Władze Łodzi wsparli parlamentarzyści z województwa łódzkiego. Zapytania i interpelacje poselskie w tej sprawie składali m. in.: Joanna Skrzydlewska (PO), Sylwester Pawłowski i Artur Ostrowski (SLD).

Wszyscy dostali identyczne odpowiedzi sygnowane przez Eugeniusza Wróbla, sekretarza stanu w Ministerstwie Transportu: "Lista polskich portów lotniczych znajdujących się w sieci TEN-T została uzgodniona w Traktacie Akcesyjnym (...). W chwili negocjowania listy portów łódzki port lotniczy nie miał statusu stałego lotniczego przejścia granicznego (...)" - czytamy w odpowiedzi Eugeniusza Wróbla. I dalej: "W ostatnich latach port ten odnotowuje systematyczny wzrost ruchu pasażerskiego. W związku z powyższym możliwe jest w trakcie planowanych w 2010 r. renegocjacji - włączenie PL Łódź-Lublinek do sieci TEN-T. Należy mieć na uwadze, że podstawowym czynnikiem, który będzie brany pod uwagę przez Komisję Europejską, będzie wskazanie znaczenia portu dla Unii Europejskiej jako całości, a nie tylko w aspekcie regionalnym czy krajowym. Ministerstwo Transportu i Budownictwa jest żywo zainteresowane stwarzaniem polskim portom lotniczym optymalnych warunków rozwoju, dlatego też uruchomi procedurę włączenia lotniska łódzkiego do sieci TEN-T."

O wpisanie łódzkiego portu do sieci walczy również Stowarzyszenie "Lotnisko dla Łodzi". Jego członkowie od dawna wysyłają pisma do władz miasta, województwa, parlamentarzystów, europarlamentarzystów, a nawet komisarza UE ds. transportu. Paweł Melcer, prezes stowarzyszenia, nie ma jednak złudzeń.

- Obawiam się, że ze względu na biurokratyczne procedury unijne nie da się przyspieszyć tego terminu. Co nie znaczy, że trzeba siedzieć z założonymi rękami - twierdzi Paweł Melcer. - Skoro Unia ma sztywne terminy, trzeba wszelkimi sposobami wpływać na rząd, by zmienił sposób podziału pieniędzy z tego programu.

Nie wszystko stracone

Trudno odpowiedzieć na pytanie, dlaczego rząd wybrał kryteria dostępu do ogromnych dotacji, których Łódź nie może spełnić. Nieoficjalnie mówi się, że chodzi o to, by nasz port... nie zagrażał Warszawie. Bo już wielu pasażerów woli, zamiast z Okęcia, lecieć do Londynu czy Dublina z Łodzi. Nie chodzi tylko o to, że ze stolicy nie latają w tych kierunkach tanie linie, ale o potężny tłok w warszawskim porcie. Pasażerowie stoją w gigantycznych kolejkach, odprawy trwają godzinami, samoloty startują z opóźnieniem. Ostatnio nawet tamtejsza Straż Graniczna zapowiedziała, że jeśli warunki odprawy się nie poprawią, to zastosuje strajk włoski (będzie wyjątkowo drobiazgowo kontrolować bagaż).

- Do nas także docierały podobne sygnały. Tylko co to ma do rzeczy? Przecież rząd jest od dbania o interesy wszystkich, nie tylko stolicy - przyznaje Paweł Melcer. - Poskarżyliśmy się już Danucie Hübner, czekamy na ruch unijnego komisarza ds. transportu, może tą drogą uda się zmienić nastawienie Jarosława Kaczyńskiego.

Zdaniem Włodzimierza Tomaszewskiego, przy wskazaniu beneficjentów tego programu należało zastosować jasne i uczciwe kryteria dla wszystkich.

- To trochę tak jak z ratowaniem "ściany wschodniej". Jeśli wszystkie unijne dotacje zostaną skierowane na wyrównywanie szans tamtych regionów, za kilka lat może się okazać, że ratunek jest potrzebny, ale na zachodzie Polski - tłumaczy Włodzimierz Tomaszewski. - Takie działanie jest krótkowzroczne. Bez dostępu do tej dotacji możemy nigdy nie dogonić Krakowa i Gdańska. Budżet miasta ma ograniczone możliwości. Przecież dotychczas Łódź i od niedawna województwo finansują inwestycje na lotnisku.

Zdaniem władz miasta, województwa, Stowarzyszenia "Lotnisko dla Łodzi" oraz parlamentarzystów z naszego regionu, udział w programie "Infrastruktura i środowisko" powinny mieć lotniska, które obsługują połączenia międzynarodowe.

- To nie tylko rozsądne i uczciwe wobec wszystkich polskich lotnisk, ale też po myśli Brukseli - twierdzi Cezary Grabarczyk, poseł PO. - Zagrożenie zamachami terrorystycznymi nadal jest bardzo realne, dlatego trzeba zrobić wszystko, by lotniska były bezpieczne. Szczególnie te obejmujące strefę Schengen.

Inni parlamentarzyści z naszego regionu są tego samego zdania i zapowiadają zwarcie szeregów do walki z rządem. Cezary Grabarczyk nie chciał jednak zdradzać, jakich argumentów użyją, by przekonać rząd do zweryfikowania decyzji. Twierdzi, że jeszcze za wcześnie na konkrety. - Jestem w stałym kontakcie ze wszystkimi, którzy mogą pomóc. Wkrótce "zaatakujemy" - zapewnia Grabarczyk.

Co stracimy?

Dotacje z programu "Infrastruktura i środowisko" mają być przeznaczone na poprawę lotniskowej infrastruktury oraz przystosowanie portów do obsługi pasażerów zgodnie z regułami układu z Schengen. Polska ma przystąpić do układu w październiku przyszłego roku, a zakłada on podróże między 13 krajami starej unijnej piętnastki (bez Irlandii i Anglii) oraz do Czech, Słowacji, Węgier i państw bałtyckich (wejdą do Schengen z Polską) bez paszportów i dowodów osobistych, ale także zniesienie kontroli na granicach.

- Paradoksalnie nasze lotnisko już od jutra może obsługiwać pasażerów według reguł z Schengen. Mamy trzy połączenia, a godziny przylotów i odlotów gwarantują oddzielenie pasażerów "z Schengen" i tych "spoza Schengen" - mówi Miłosz Wika, rzecznik Portu Lotniczego im. Wł. Reymonta. - Kłopot w tym, że nie zamierzamy poprzestać na trzech połączeniach. Przy większej liczbie samolotów automatycznie zwiększy się przepływ pasażerów, a to już wymaga inwestycji.

Pasażerom, obsługiwanym według zasad z Schengen, lotniska muszą zapewnić odrębne punkty odprawy oraz hale przylotów i odlotów. Łódzkie wysłało już do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji kosztorys "schengenowskich" inwestycji.

- Ministerstwo poprosiło o te szacunki, potrzebujemy sześciu milionów złotych. Czy dostaniemy te pieniądze i skąd, nie wiadomo - mówi Wika.

Na co jeszcze PL im. Reymonta mógłby wykorzystać dotację z lukratywnego programu? Na przyszły rok zaplanowano budowę docelowego terminalu, obsługującego co najmniej milion pasażerów rocznie. Koszt inwestycji oszacowano na 70 mln zł, co najmniej połowa tych środków ma pochodzić z innego programu unijnego - Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. Znacznie skromniejszego, a szefowie łódzkiego lotniska nie zamierzają poprzestać na budowie nowego terminalu. Przy okazji chcą poszerzyć płytę postojową samolotów, doprowadzić do portu linię kolejową, wybudować parkingi, drogi dojazdowe do lotniska. Na to potrzebne są już znacznie większe środki, dostępne z programu "Infrastruktura i środowisko".

- Nie są to oczekiwania ponad stan, przeciwnie. Porty regionalne w całej Europie rosną w siłę, a w Polsce jest to szczególnie widoczne - tłumaczy Miłosz Wika. - Szacujemy, że z końcem tego roku, mając tylko trzy połączenia, obsłużymy nawet ponad 200 tysięcy pasażerów.

Teraz trzeba przekonać rząd, że warto wspierać tych, którzy na to zasługują. Ale to już zadanie dla władz miasta, województwa oraz posłów.

Monika Pawlak

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.