Facebook Google+ Twitter

Warszawski plac budowy. Co nam się udało a co nie?

Miniony rok był dla Warszawy rokiem nowych inwestycji. Na mapie stolicy pojawiły się budynki, które można podziwiać i chwalić za to jak wpisały się w miasto. Z drugiej strony pojawiło się też kilka takich, takich, które rozczarowały.

 / Fot. Skyscrapercity.comCo może być inspiracją dla deweloperów a co powinno być dla nich przestrogą?

Nazwisko to nie wszystko

Warszawa wzbogaciła się w 2013 roku o dwa wysokościowce, w których pojawią się luksusowe apartamenty – Złotą 44 i Cosmopolitan. Budowa tego pierwszego nie szła gładko. Ze szklanym Żaglem wiązano ogromne nadzieje. Stojący obok PKiN miał być symbolem nowoczesnej Warszawy. Gwarantowało to także znane nazwisko architekta Daniela Libeskinda, projektanta m.in. Wieży Wolności w miejsce zburzonych wież WTC.

Wraz z problemami dewelopera przesuwał się termin ukończenia budynku, dodatkowo coraz bardziej było widać oszczędności - przede wszystkim na elewacji. Być może gdyby nad wprowadzanymi zmianami czuwali przedstawiciele biura projektowego dziś nie mielilibyśmy budynku, który wzbudza ogromne kontrowersje.

Tymczasem inny apartamentowiec - Cosmopolitan jest dziś uznawany przez urbanistów za jedną z najlepszych inwestycji 2013 roku. W rzeczywistości okazał się nawet lepszy niż na wizualizacjach. Za samym projektem stał Helmut Jahn - wymieniany w grupie 10 najlepszych współczesnych architektów XXI wieku, który jednak nie kojarzył się na tyle z Cosmopolitanem by potocznie nazywać go jego nazwiskiem.

Wydawać by się mogło, że nie może zachwycać budynek, który jest tak ascetyczny. Tymczasem właśnie dzięki temu tak dobrze wpisał się w tkankę miasta, w której panuje przecież spory chaos. Cosmopolitan jest też świetnym uzupełnieniem ulicy Twardej. Odcięty dół odtworzył pierzeję tej ulicy. To pokazuje jak projekt od momentu powstania aż do końca był przemyślany i dobrze zrealizowany. Nie był też zostawiony sam sobie. Od strony inwestora z Jahnem współpracował Michał Borowski.

Biurowce i historia

Do tej pory słowa „biurowiec” i „nowoczesny” szły ze sobą w parze. W minionym roku okazało się, że ciekawe realizacje mogą też powstawać w zabytkowych wnętrzach. Najbardziej rozpoznawalną inwestycją, która powstała w ten sposób jest Kordegarda - jeden z budynków zabytkowego kompleksu Konesera. Pracownia projektowa Juvenes stwierdziła, że historii nie trzeba poprawiać, dlatego zdecydowano się po prostu zerwitalizować przepiękny budynek. We wnętrzach powstały nowoczesne biura. Wartością dodaną takiej lokalizacji są np. ceglane ściany, element historii w nowoczesnym wnętrzu.

W przypadku powstającego biurowca na Podwalu inwestor zdecydował się na całkowite wyburzenie stojącej tam kamienicy. Tłumaczył, że budynek powstał w latach 70. i teraz zastąpi go podobny stylem jedynie nowszy. Prawda jest jednak taka, że przez ponad 40 lat kamienica tak bardzo wpisała się w krajobraz Podwala, że gdyby pewnie zapytać warszawiaka, czy stała tu jeszcze przed wojną odpowiedziałby, że tak.

Autorem projektu jest pracownia RKW Rhode Kellermann Wawrowsky, która zaprojektowała też PGE Arenę, jeden z ładniejszych jeśli nie najładniejszy obiekt na Euro 2012. Pewnie nie można krzywdzić koncepcji zanim nie zostanie zrealizowana. Problem polega na tym, że już jej wizualizacje rozczarowują. Budynek nie znalazł uznania wśród architektów. Wysoki, spadzisty dach różni się od okolicznych. Duże szklane witryny nie wpisują się w otaczającą przestrzeń. Budynek rażąco różni się też kolorystyką. Stąd apele o poprawę koncepcji. Być może zatem warto było wpisać istniejącą kamienicę jako pewien element powstającego budynku.

Niekoniecznie samodzielnie?

Jedną z najgłośniejszych i najbardziej udanych realizacji w ubiegłym roku był Plac Unii. Z zewnątrz trudno nie zauważyć nawiązania do budynku Flatiron, jednego z najbardziej rozpoznawalnych w Nowym Jork. Nazwa "Flatiron" pochodzi od podobieństwa bryły budynku do żelazka. Plac Unii jest udanym nawiązaniem. Jak to się stało, że realizacja podawana jest na pierwszym miejscu wśród najlepszych ubiegłego roku? Projekt wyłoniono w konkursie zorganizowanym wspólnie ze Stowarzyszeniem Architektów Polskich. Inwestor postanowił, że poprosi o radę specjalistów i jak się okazało to był dobry pomysł. Jego autorem był nieżyjący już Stefan Kuryłowicz, jeden z najbardziej znanych polskich architektów.

Oczywiście inwestor nie musi ogłaszać konkursów, może też wybrać samodzielnie biuro projektowe i projekt. To ogromna odpowiedzialność, w końcu budynek będzie przez dziesięciolecia musiał wpisywać się w okolicę, nawiązywać do tego, co już istnieje i do tego, co jest w planach. Patrząc na biurowiec Skanskiej przy rondzie ONZ można stwierdzić, że decyzja nie była trafiona. Przypominający przecinający fale dziób statku budynek jest dobrą metaforą tego, że jest jak samotna łódź na środku oceanu – oderwany od okolicy.

Rozczarowała wysokość, elewacja, wykończenie. Na wizualizacjach budynek był cały ze szkła, w rzeczywistości nie jest. Biurowcowi oberwało się też za „kurnik” czyli znajdującą się na jego dachu klimatyzację. Co ciekawe wielu ekspertów ma nadzieję, że do pracowni projektowej Kazimierski i Ryba nie przylgnie już na stałe ten budynek. Niektórzy podejrzewają, że wina leży po stronie inwestora, który miał podobno w trakcie realizacji zmienić koncepcję.

Co nas czeka?

W 2014 roku czekamy na kolejne realizacje. Najciekawsze to zapewne Sezam. Nad tym projektem podobnie jak kiedyś nad wieżą Libeskinda ciąży duża odpowiedzialność. Biurowiec powstanie bowiem w jednym z najbardziej charakterystycznych miejsc w Warszawie. Ciekawym pomysłem była decyzja by jedno wyjść z metra znajdowało się w budynku.

Czekamy też na zakończenie budowy Warsaw Spire – najwyższego biurowca w Warszawie.

Projektem, który już starcie wzbudził ogromne zainteresowanie jest wieża UBS, na którą osobiście też czekam. Przede wszystkim dlatego, że zastąpi stojący tam stary Ilmet wybudowany w latach 90. Nowy biurowiec będzie miał wielu sąsiadów, dlatego przed pracownią architektoniczną stanęło poważne zadanie by wpisać się w okolicę, zwłaszcza taką, gdzie każdy z projektów był budowany w oderwaniu od poprzedniego – patrz biurowiec Skanskiej.

Duńska pracownia Schmidt Hammer Lassen zdecydowała się więc nawiązać do najbliższego sąsiada Ilmetu, czyli Ronda1. Budynki będą podobnej wysokości. Wieża podobnie jak Rondo będzie ze szkła, da to efekt odbijających się od siebie świateł biurowców. Składać się będzie z trzech stopni, dzięki czemu nie przytłoczy okolicy.

I jak to bywa w przypadku skandynawskich projektów będzie prosto, bez przepychu i udziwnień. Na dole zaprojektowano część handlowo-usługową. To pozwoli ożywić martwe jak dotąd rondo ONZ, które do tej pory było co najwyżej punktem przesiadkowym dla warszawiaków.

Nie sposób wymienić tu wszystkich projektów, które już czekają w kolejce na realizację. Na każdy z nich czekamy z niecierpliwością. Warto by obecni inwestorzy uczyli się na błędach innych i czerpali to, co najlepsze z udanych projektów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.