Facebook Google+ Twitter

Warszawski Teatr 6. Piętro ponownie w Ostrowcu Świętokrzyskim

Po totalnym sukcesie frekwencyjnym „Fredry dla dorosłych - mężów i żon” Miejskie Centrum Kultury zaprosiło ponownie do Ostrowca Świętokrzyskiego warszawski Teatr 6. Piętro. Tym razem ze spektaklem „Chory z urojenia” Moliera.

Joanna Kurowska i Andrzej Grabowski w Chorym z urojenia. / Fot. materiał promocyjny Teatru 6. PiętroHistoria hipochondryka Argana była ostatnią sztuką, którą Molier napisał i w której zagrał rolę tytułową (podczas jednego z pierwszych przedstawień, w scenie sfingowanej śmierci bohatera artysta przeszedł zapaść i wkrótce potem zmarł). "Chory z urojenia", obok m.in. "Skąpca" czy "Świętoszka", wpisuje się w cykl komedii Moliera, w których przedstawia on i krytykuje ludzkie słabości. Bohater tej komedii nieustannie wmawia sobie coraz to inne choroby, choć tak naprawdę jego zdrowiu nic nie dolega. Mimo to skrupulatnie wypełnia wszelkie zalecenia lekarza. Co więcej, chce, by jego córka Aniela (w tej roli Marta Kurzak, aktorka Teatru Polskiego w Warszawie, która dysponuje wszelkimi warunkami, by zaznaczyć swe miejsce w polskim teatrze) poślubiła lekarza, mimo iż tak naprawdę kocha ona Kleanta (Piotr Piksa). Aby zaradzić nieszczęściu dziewczyny, brat Argana, Berald (gra go Andrzej Szopa ze stołecznego Teatru Kwadrat) z pomocą pokojówki Antosi (grająca ją Joanna Kurowska tą rolą potwierdza swój ogromny talent charakterystyczny) namawiają Argana, by udawał własną śmierć, co pomoże mu się przekonać, kto z jego otoczenia tak naprawdę go kocha. Okazuje się, że tą osobą jest właśnie Aniela, która w przeciwieństwie do Beliny, swojej macochy, a drugiej żony „chorego” (Anna Korcz – doskonała zwłaszcza w scenie, gdy wychodzi na jaw jej obłuda i udawana miłość do męża) nie pragnie jedynie jego bogactwa i pieniędzy. Niejako w nagrodę córka dostaje zgodę ojca na poślubienie swojego wybranka.

Andrzej Grabowski jako Chory z urojenia. / Fot. materiał promocyjny Teatru 6. PiętroW reżyserowanym zespołowo przedstawieniu Teatru 6. Piętro (premiera odbyła się we wrześniu 2011 roku) w tytułową rolę wciela się Andrzej Grabowski, dla którego nie jest to pierwsze spotkanie z Arganem. W 2002 roku zagrał go na scenie Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, a przedstawienie wyreżyserowane przez Giovanniego Pampiglione utrzymywało się w repertuarze przez kilka lat i zagrane zostało blisko 300 razy. Nie wiem na ile warszawska wersja "Chorego z urojenia" jest powtórzeniem krakowskiego (na pewno użyto scenografii autorstwa Pampiglione) i czy aktor pokusił się o jakiekolwiek zmiany interpretacyjne w stosunku do granej postaci, to przyznać trzeba, że Andrzej Grabowski, którego admiratorem, zwłaszcza w wydaniu kabaretowo – jurorskim nie jestem, wykazał się w tym przedstawieniu godnym uznania kunsztem aktorskim, porównywalnym z jego kreacjami w "Świecie według Kiepskich" czy w serialu "Pitbull". W pełni oddaje najistotniejsze bodaj przesłanie tej z pozoru „lekkiej i przyjemnej” sztuki, jakim było ukazanie samotności człowieka otoczonego – wydawałoby się – sprzyjającymi mu ludźmi, które to wyobcowanie jest istotą "choroby" bohatera Moliera. Niestety, nieuleczalnej środkami farmakologicznymi. Poza Andrzejem Grabowskim przyjemnością było oglądanie w podwójnej roli Biegunki i Czyściciela rzadko oglądanego, niestety, Henryka Talara. Szczególnie w tym drugim, demonicznym wcieleniu aktor prezentuje ten rodzaj aktorstwa, który zasługuje na najwyższe wyrazy uznania.

Finał Chorego z urojenia w Ostrowcu Świętokrzyskim. / Fot. Krzysztof KrzakPoza wymienionymi w "Chorym z urojenia" Moliera i Teatru 6. Piętro wystąpili także: Maria Pawłowska, tegoroczna absolwentka Akademii Teatralnej w Warszawie, jako Ludwisia, córeczka - donosicielka, Bartłomiej Firlet (także w podwójnej roli: Tomasza Biegunki i aptekarza Wonnego) i Mateusz Lisiecki grający rejenta, Pana Wiarę. Widać, że wszyscy oni lubią grać tę komedię, choć samą sztukę Moliera trudno raczej uznać za dzieło wybitne, choćby z tego względu, iż powiela ono schemat znany z innych utworów tego autora. Pomagają im w tym stylowe kostiumy, które zaprojektowała Beata Harasimowicz oraz muzyka skomponowana przez Macieja Małeckiego. Aktorzy pozwalają sobie na improwizacje, w których odnoszą się do samego Moliera, a nawet do… zbliżających się wyborów do Europarlamentu. I pewnie głównie za lekkość, a także wyrazistość aktorstwa publiczność lubi oglądać „Chorego z urojenia” w interpretacji aktorów teatru 6. Piętro, o czym świadczy choćby fakt nagrodzenia tego spektaklu nagrodą publiczności podczas niedawnej Grudziądzkiej Wiosny Teatralnej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Byłam na tym spektaklu i bardzo mi się podobał. Uwielbiam Moliera - jego sztuki są ponadczasowe :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo chciałabym zobaczyć...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.