Facebook Google+ Twitter

Warszawskie historie miłosne: Maria Skłodowska

Kim była Maria Skłodowska-Curie wie, jak sądzę, co najmniej co trzeci Polak. Czy ktoś o takim "mózgu" może "standardowo" kochać? Znaczy zwyczajnie, romantycznie, emocjonalnie? Czy miłość to reakcja chemiczna? Sprawdźcie.

 / Fot. Benjamin CouprieW 2009 roku prestiżowy serwis naukowy New Scientist opublikował ranking najsłynniejszych kobiet nauki, w którym pierwsze miejsce zajęła właśnie odkrywczyni polonu i radu. Jako jedyna kobieta dostała Nagrodę Nobla w dwóch różnych dziedzinach naukowych: chemii i fizyce. A aktualny rok został przez Sejm ogłoszony właśnie Rokiem Marii Skłodowskiej-Curie (wiek po przyznaniu jej drugiej nagrody).

Warszawskie historie miłosne: Wielki książę Konstanty i Joanna Grudzińska

Dorobek naukowy robi ogromne wrażenie, imponujący mózg w połączeniu z wybitną skromnością i determinacją. Czytając o jej związku z Piotrem Curie: "łączyła ich wspólna pasja do badań fizycznych i miłość do przyrody", statystyczny człowiek pomyśli "co za nudy". Ale czy
M.S-C to tylko notka biograficzna w encyklopedii, postać z biografii napisanej przez jej córkę Ewę (czy http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Marie_Curie_(Nobel-Chem).png / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Marie_Curie_(Nobel-Chem).pngwiecie, że jest to najczęściej czytana biografia na świecie, a w Kraju Kwitnącej Wiśni jest obowiązkową lekturą szkolną?). Czy ktoś taki mógł kochać na miarę szekspirowskich bohaterów? Niemożliwe. Ale czy na pewno?

Każdy z nas ma listę naiwnych pytań, na które przez całe życie szuka odpowiedzi. Jednym z moich jest pytanie, po co jest nieszczęśliwa miłość. Czytając życiorys Marii, zrozumiałam, że nie tylko po to, by powstawały perły literackie, obrazy, przy których przeżywamy prawdziwe katharsis, ale też by dokonywały się odkrycia naukowe na miarę Nobla.

Pierwsza warszawska historia miłosna

Warszawianka, najmłodsza z piątki dzieci państwa Skłodowskich, Maria. Wychowana została w tzw „nurcie pozytywistycznym” a co za tym idzie, w pełnym umiłowaniu nauk ścisłych. Po ukończeniu gimnazjum zatrudniła się jako guwernantka w domu państwa Żorawskich w Szczukach. Nie przypuszcza, że pozna wtedy Kazimierza Żorawskiego LINK , wówczas studenta Uniwersytetu Warszawskiego, a wiele lat później profesora matematyki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Niezbadane są koleje losu, bowiem nikt nie zastanawia się nad tym, jak zakochać się może ktoś, kto z taką pasją podchodzi do pracy… wiele… wiele lat później… Ja wiem. Bez pamięci, bez tchu, bez cienia wątpliwości. Niestety, wybranek nie ma dość odwagi, by przeciwstawić się rodzicom i rodzinie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

Ma pan rację, panie Igorze. Przepraszam wszystkich czytelników.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Igor
  • Igor
  • 17.03.2011 13:03

a p. Maria nigdy nie byla Maria Sklodowska Curie, tylko byla Maria Sklodowska a po slubie przyjela nazwisko meza i nazywala sie Maria Curie....i mamy problem jak z Chopinem na zachodzie malo kto sie orientuje ze byla Polka

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pięknie opowiedziane perypetie życia osobistego MCS!
Z wielkim zainteresowaniem czytałam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
levy
  • levy
  • 12.03.2011 06:58

Jak dobrze się czyta :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Książka o której wspominałam z 2010 roku, autorstwa amerykańskiej dziennikarki
nosi tytuł
Marie Curie: Die erste Frau der Wissenschaft [niemieckie wydanie]
Barbara Goldsmith (Autor), Sonja Hauser (tłumacz)

tłum dosłowne tytułu:
"Marie Curie : Pierwsza kobieta w nauce"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Interesująco napisane.5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Warto dodać coś na temat jej krewnych: <a href="link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Co do drugiej nagrody Nobla to zasugerowano Marii by nie jechała odbierać. Ale ona zachowała się z typową dla siebie klasą. Zasugerowała by nie mieszać dorobku naukowego z życiem osobistym. I pojechała.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Och, wiem że mało ale jakoś mnie ten Kazimierz rozsierdził swoim zachowaniem. Pętak nie był ani idiota więc czemu nie walczył o nią? Ale cóż. Biję się w pierś, że część materiału dot. wątku warszawskiego podle wyciełam. Mea Culpa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autorka pisze "Żona Langevina była zazdrosna. Wściekle zazdrosna." Owszem,
tak dalece zazdrosna, że napisała list do Komitetu Nagrody Nobla , że Maria, naukowiec o takiej konduicie nie zasługuje na to najwyższe wyróżnienie, albowiem nie odpowiada warunkom regulaminu. Na szczęście list ten dotarł z opóźnieniem , gdy nagrodę już przyznano. Chodziły nawet słuchy , że jakieś krasnoludki w Sztokholmie list ten przetrzymały co nieco.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.