Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

28269 miejsce

Warszawskie metro kopał już 60 lat temu. Inżynier Twardo dla W24

Już 60 lat temu inż. Jerzy Twardo pracował przy budowie warszawskiego metra. Projekt z lat 50. niestety nie został zrealizowany. Obecnie inż. Twardo doradza w stołecznym metrze jako Główny Specjalista. W wywiadzie dla Wiadomosci24.pl mówi o historii, teraźniejszości i przyszłości podziemnej kolei.

Inż. Jerzy Twardo, który z metrem związany jest już 60 lat. / Fot. Radosław Zawadzki/W24.plZ warszawskim metrem jest Pan związany już ponad 60 lat. Dlaczego w latach 50. zdecydował się Pan na udział w tym wielkim przedsięwzięciu?
- Tak jak właściwie zawsze w życiu, zdecydował przypadek. Jestem po technikum budowlanym, które zdążyłem skończyć przed powstaniem warszawskim. Pracowałem w Betonstalu, a mój oddział został przekształcony w metro budowę. Tak się zaczęła moja przygoda z metrem.

Jaka była wówczas Pana rola w jego budowie?
- Byłem kierownikiem robót. Zaczynało się od szybów, bo było to metro głębokie. Do robót przystąpiliśmy na lewobrzeżnej Warszawie i na Pradze.

A dlaczego właściwie zdecydowano się na budowę metra głębokiego, które jest zdecydowanie droższe?
- Trudno mi powiedzieć, ale mówi się, że decydowały względy militarne. Może i decydowały? Nam kazano budować, powiedziano, że ma być metro głębokie i my te plany realizowaliśmy. Budowało się naraz 17 szybów, w różnych miejscach Warszawy. Tunele na Pradze budowano częściowo metodą tunelową, a częściowo tarczową. W latach 50. wybudowano około 1200 metrów. Obecnie, po rewolucji technicznej, tamte tarcze stanowią przeżytek.

Maszyny dostaliśmy wówczas ze Związku Radzieckiego, ale tam wykorzystywano po prostu tarcze angielskie, więc nie był to wynalazek radziecki, ale właśnie angielski. Podobno do budowy metra w Moskwie sprowadzono nawet angielskich inżynierów. Dlatego jeśli ktoś mówi, że buduje się metodą „radziecką”, to jest to nieprawda. Metoda tarczowa jest uniwersalna.

Planowano wówczas budowę metra pod korytem Wisły. Dlaczego nie zdecydowano się na, wydawałoby się, prostszy wariant „puszczenia” kolejki nad nią?
- Ponieważ została przyjęta technologia metra głębokiego. No i trzeba było wszystko do tego dostosować. Warszawa leży na wysokiej skarpie. Metro miało być zlokalizowane na głębokości ponad 30 metrów. Jeśli dodać 20 metrów skarpy, to do Pragi trzeba było zejść aż o 50 metrów! Poza tym, w Warszawie nie było mostów, trwała ich odbudowa po powstaniu. Oddany do użytku był tylko most Poniatowskiego i Śląsko-Dąbrowski. Nie pomyślano wtedy, i chyba słusznie, o budowie mostu, który stanowiłby przejście dla transportu po powierzchni. Zlokalizowanie na nim metra zmieniłoby wszystkie założenia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.