Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

38960 miejsce

Warszawskie place zabaw wciąż nie dla dzieci

Minął rok od opublikowania przez ratusz raportu dotyczącego miejskich placów zabaw. W połowie września spodziewamy się aktualizacji danych, ale nie trzeba na to czekać, aby zobaczyć, że zmieniło się bardzo niewiele.

Ratusz na podstawie zebranych danych stwierdził, że ogólny stan miejskich placów zabaw jest cokolwiek średni.

-Dzieci owszem tu przychodzą, ale sam placyk wciąż nie wygląda atrakcyjnie- mówi pani Maria, mieszkanka osiedla przy ul. Monte Cassino. Mowa o wolskim placu zabaw, któremu rok temu zarzucano niską atrakcyjność. To samo jest np. z placykami zlokalizowanymi przy ul. Ciołka 22 i ul. Deotymy 45. Rok temu zarzucano im to, że są zniszczone i zaniedbane, dziś wyglądają jeszcze gorzej. O skwerku przy Al. Jerozolimskich 147 na Ochocie czytamy w raporcie, że huśtawki znajdujące się na jego terenie są zdewastowane i ogólnie jest brudno. Nie zmieniło się nic, przestrzeń wciąż wygląda chaotycznie i nie zachęca do zabawy.

Na stronie http://www.um.warszawa.pl/placezabaw/1.php dostępny jest cały raport, a w nim wnikliwa analiza. / Fot. screenPozytywnie zmienił się natomiast placyk zabaw przy ul. Pustola 36a/36b. Mimo że jego powierzchnia to niecałe dziesięć metrów kwadratowych, na plac przychodzą codziennie matki z dziećmi. Rok temu ratusz skarżył się, że betonowe płyty, na których umiejscowiony jest placyk, są popękane i tym samym niebezpieczne. Dziś teren jest ogrodzony, zainstalowano zjeżdżalnię, huśtawki, drewniane drabinki i małą ściankę wspinaczkową. Jest to jednak wyjątek, bo praktycznie od czasu ogłoszenia raportu zmieniło się niewiele. Zarzuty wobec innych placów zabaw były bardzo różne, zaczynając od suchych drzewek, poprzez brudny piasek w piaskownicach, a na dużym zagrożeniu dewastacji kończąc. Przykładem na zagrożenie dewastacją jest placyk na Pradze-Południe, który dogłębnie zbadaliśmy.



Porozbijane butelki i porozrzucane papierosy, a każda noc to jedna wielka impreza.



Tak wygląda niewielki skwer przy ul. Kirasjerów 6, na którym trzy lata temu zainstalowano nowe kosze do gry w koszykówkę i mały placyk zabaw dla dzieci.

Od kiedy zaczyna się ściemniać, na placyk przychodzi praska młodzież, która swoją obecnością odstrasza matki z dziećmi. / Fot. Rafał KoniecznySkwer jeszcze rok temu był ogrodzony, ale siatkę zdemontowano z powodu "zagrożenia zdrowia i życia mieszkańców" - dowiedzieliśmy się od Janiny Wierzbickiej z Administracji Nieruchomości nr 6, która odpowiada za plac. Pieniądze, które Zarząd Gospodarowania Nieruchomościami przeznaczył na modernizację (nieco ponad 9 tys. zł.), zostały wyrzucone w błoto, bo teren potem nie został odpowiednio zabezpieczony. Rano na placyk przychodzą matki z dziećmi, ale gdy zaczyna się ściemniać, ławki zajmuje niekulturalna młodzież.

- Po co było instalować karuzelę i huśtawki, skoro i tak pijaczki dalej straszą tam ludzi?- pyta z oburzeniem pani Zofia, która mieszka w okolicy ul. Kirasjerów. – Czy było ogrodzenie, czy nie, takie osoby tam były, są i będą -
odpowiada mężczyzna z działu technicznego administracji, który nie chce wyjawić nazwiska. – Jedynym ratunkiem byłaby ochrona, ale nie ma do tej pory na to pieniędzy - dodaje.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

nie jest jedynym źródłem informacji - jak widzisz, dzwoniłem do kilku innych osób ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Najbardziej podoba mi się Pani Zofia, jako wyrocznia i jedyne słuszne źródło informacji:D Piąteczka;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.