Facebook Google+ Twitter

Warsztaty dziennikarskie subiektywnie

Czy przez dwa dni można zostać dziennikarzem? Nie bardzo, ale jeśliby do tych dwóch dni dołożyć praktykę oraz doskonalenie i pogłębianie zdobytej już wiedzy w domu, to śmiało można powiedzieć, że zmierzamy w dobrym kierunku. Czym dla mnie były warsztaty dziennikarskie i co z nich wyniosłam dla siebie? Przeczytajcie sami.

Trochę się wahałam zanim wysłałam swoje podanie o uczestnictwo w warsztatach, organizowanych przez IDP. Termin do końca nie był znany, więc nie byłam pewna, czy będę miała w tym czasie wolne w pracy, poza tym Warszawa jest trochę daleko. Po jednym dniu wątpliwości stwierdziłam, że warto zaryzykować i wysłać zgłoszenie. Na studia dojeżdżałam do Łodzi, to i na warsztaty dziennikarskie mogę pojechać do Warszawy. Odpowiedź przyszła pozytywna, czym redakcja zrobiła mi wspaniały prezent urodzinowy.
 / Fot. Tomasz Kowalski
26 lutego mój dzień rozpoczął się bardzo wcześnie, bo pobudką o 3.30. Potem kilkugodzinna podróż pociągiem. Na Dworcu Centralnym byłam o 10.20. Jeszcze przed przyjazdem na Domaniewską zdążyliśmy się zintegrować z osobami, które brały udział w warsztatach i pójść wspólnie na kawę. Potem razem pojechaliśmy do redakcji. Prowadziły dziewczyny już zorientowane zarówno w poruszaniu się po Warszawie, jak i w redakcji Wiadomosci24.pl, czyli Ania i Ilona.

Na miejscu zostaliśmy powitani przez Pawła Nowackiego oraz dr Marka Chylińskiego, z którymi w tym dniu mieliśmy zajęcia. Zaczęło się od zapoznania nas z podstawowymi pojęciami dziennikarskimi, takimi jak główka, adiustacja, bombka. Przyznam szczerze, że mało z nich potrafiłam wyjaśnić, a na pewno żadne nie tak profesjonalnie, jak zrobił to Pan Marek. Czy taki żargon dziennikarski się przydaje? Nie wiem, może nie każde słowa są ważne. Fajnie jednak wiedzieć, co jest co.

Zajęć było mnóstwo: uczyliśmy się, jak przeprowadzić skuteczny reaserch, jak wygląda prawo prasowe, o specyfice pracy w redakcji internetowej opowiadał Paweł Nowacki oraz Tomasz Kowalski, a o gatunkach dziennikarskich i tworzeniu tytułów prasowych Andrzej Piechocki.

Mnie najbardziej zaciekawiło prawo prasowe. Dowiedziałam się rzeczy całkiem dla mnie nowych. Każdy wie, co to jest autoryzacja, jednak nie każdy wie, że rozmówca może dokonać poprawek tylko we własnym tekście i wcale nie trzeba go o możliwości autoryzacji informować. Pan Marek doskonale nam tez wyjaśnił, na czym polega sprostowanie i odpowiedź oraz kiedy należy je zamieścić, a w jakiej sytuacji można odmówić.

Szczególnie interesujący był dla mnie temat o wykorzystaniu fotografii zgodnie z prawem prasowym. Temat zawiły i trudny. Granica okazuje się tak cienka, że trudno powiedzieć, co wolno, a czego nie, bo wyszłoby na to, że fotoreporterowi nie wolno zrobić żadnego zdjęcia bez zgodny którejkolwiek osoby na fotografii. Wiemy jednak wszyscy, że nie zawsze jest to możliwe, a czasami nawet nie ma sensu. Doszłam więc do wniosku, że każdy powinien działać z wyczuciem i zaufać własnej intuicji.

Ciekawe też są przygotowywane zmiany w prawie prasowym. Szczególnie restrykcyjny projekt przedstawiło Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, który jednak ma małe szanse wejścia w życie. Według SDP dziennikarzem mogłaby zostać osoba dopiero po studiach dziennikarskich i czteroletniej praktyce. Bardziej liberalne są projekty Izby Wydawców Prasy oraz PiS-u.

Zajęcia bardziej praktyczne mieliśmy z Andrzejem Piechockim, z którym wymyślaliśmy tytuły do konkretnych artykułów. Te ćwiczenia wymagany od n as własnej inicjatywy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

Dziennikarz to doskonały obserwator wszelkich wydarzeń w życiu społecznym, czyli we wszystkim, co nas otacza- tak powiedział kiedyś mój ciekawy rozmówca. Natomiast mój wykładowca z UW powtarza, że dziennikarz to chodzący omnibus, który świetnie porusza się po wielości tematów.
Przeprowadziłem kiedyś ciekawą rozmowę z nauczycielem języka polskiego na temat stanu polskiej edukacji i procesu kształcenia młodzieży i na moje pytanie, kiedy powinno się studiować dziennikarstwo odpowiedział bardzo ciekawie: "Dziennikarz powinien być po wielu kierunkach, powinien być gruntowanie wykształcony w takich dziedzinach jak prawo, historia, literatura, a przede wszystkim powinien mieć dojrzałość emocjonalną do interpretowania faktów"- dała jeszcze moja rozmówczyni, że dziennikarz jest swego rodzaju nauczycielem dla społeczeństwa, które bierze z niego przykład na poziomie języka i wiedzy.

Jeśli chodzi o "robienie" zdjęć osobom znanym to jak uczył mnie prof. Jacek Sobczak, to każde zdjęcie powinno być podparte zgodą, a przede wszystkim powinno pokazywać w sposób przyzwoity fotografowaną osobę. Co to znaczy przyzwoicie- to przede wszystkim w sytuacji jednoznacznej, pozbawionej kontekstów, a przede wszystkim domniemań.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szkoda, że nie mogłem być. + za materiał.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Patryk, to była inna integracja :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

O tej integracji (pt. "Zgub się z Panfilem") w drodze na warsztaty chyba można było przeczytać w innym artykule ;)
Kurcze szkoda, że dni od 26.02 do 1.03 miałem zaplanowane już od dobrych kilku miesięcy (XX spotkania z piosenką żeglarską i muzyką folk "Szanty we Wroclawiu" odbywajace sie na przelomie marca i lutego) bo bym też bardzo chętnie się udał na takie warsztaty (z dyktafonem -bo raz ze wolno pisze, a dwa ze pamiec nie ta) (tym bardziej że z pisaniem tekstów raczej kiepsko u mnie i warto by było doszlifować coś innego niż zdjęcia i zdjęcia)

ps. Aniu -trochę niepotrzebnie się pozbywałaś starego aparatu...
taki 350d jest mały, lekki i znakomicie się nadaje jako tzw "drugie body" tudzież aparat do fotografii podróżniczej bo z kitowym obiektywem mieści się w średniej kieszeni kurtki

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hehe.... ale Ciebie Paweł akurat mieliśmy okazję poznać, chodzi o resztę redakcji. Nie ma co przepraszać, trzeba przy najbliższej okazji jakoś nadrobić ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jedyne wytłumaczenie jakie mamy - poza tym, że faktycznie szkoda - to fakt, iż warsztaty zbiegły się z czasem przygotowywania gali finałowej i konkursem; no i trzeba na bieżąco pilnować serwisu. Konkurs był dużo wcześniej zaplanowany, a warsztaty "wpadły" z terminem dość nagle. Ja też żałuję, że nie moglem być cały czas, ale takie warsztaty udają się lepiej na wyjazdach, wtedy obie strony poświęcają się sobie bardziej :))
Przepraszam za te nieobecności, ale był to tylko splot okoliczności.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kazik, ja napisałam to, co mi akurat przychodziło do głowy. Nie miałam żadnego schematu ani nic takiego. Z tych warsztatów jest już tyle relacji, że ciężko wpaść na coś nowego, żałuję więc, że nie miałam aparatu.

P.S. Gosiu, do Łodzi już nie jeżdżę tak często, bo jeszcze tylko praca do obrony mi została, ale jak jeździłam tak dwa razy w miesiącu, to był to taki relaks trochę. Tylko Łódź jest mniej mecząca niż Warszawa. Tam nie czuć tego pośpiechu ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

cytat: "zkoda też, że poszczególni redaktorzy nie przyszli z nami porozmawiać, poznać się. W czasie naszych zajęć mieliśmy okazje widywać Agnieszkę, w redakcji był także Przemek. Jednak nikt z nich z nami nie usiadł. Szkoda"

no nie swiadczy to dobrze o redakcji... dziwne, mialem inne zdanie na ten temat do tej pory...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajny materiał, ale brzmi trochę jak rozprawka na polski ;-) (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.