Facebook Google+ Twitter

Wart pajac pałaca, a pałac pajaca

Gdzieś w ostępach leśnych w pobliżu Biłgoraja powstał w drugiej połowie XIX wieku wielki pałac. Postawił go niejaki Janusz Gasipies, syn gorzelnika z Lublina, znany hulaka i warchoł. Budowa pochłonęła fortunę ojcowską.

Dobre, jeśli nie wzorowe, stosunki Gasipsów z rosyjskimi urzędnikami od 1815 r. owocowały stałą poprawą warunków bytowych rodu. Ale nie mógł znieść Gasipies myśli, że Zamojscy mają wiele pałaców, a on żadnego. Postanowił wybudować własny pałac w lesie, trzy wiorsty od Biłgoraju.

W budowie pomagali architekci i planiści rosyjscy, co stało się źródłem wszelkich problemów. Poza wynagrodzeniem bowiem, płacił im Gasipies kwartą własnej wódki dziennie.

Powstawały więc coraz bardziej fantastyczne projekty, w których nie było kątów prostych, okna miały różne wymiary i były umieszczone na różnych wysokościach, mnożyły się wieżyczki i kopułki w różnych kształtach i stylach.

Budowę rozpoczęto w zupełnym chaosie. Równocześnie pracowało kilka ekip, które nie uzgodniły ze sobą planu budowlanego. Jedni rozpoczęli pracę od postawienia wielkiej bramy wjazdowej z herbem przedstawiającym kota trzymającego płonącą butelkę okowity i psa gaszącego ten pożar metodą uniesionej tylnej łapy. Druga ekipa wystartowała wnosząc wysoką na pięćdziesiąt metrów wieżę strzelniczą (Gasipies był zapalonym myśliwym). Na frontowej ścianie pałacu, nad wejściem, znalazł się napis: "Księża na Księżyc".

Na uroczyste otwarcie pałacu przybyli wszyscy przyjaciele Gasipsa. Liczba jego przyjaciół rosła proporcjonalnie do wzrostu produkcji wódki i przyboru znajomości wśród rosyjskich urzędników. Ściany komnat były pomalowane na różowo, w korytarzach straszyły zakupione u łowczych trofea myśliwskie, a w gabinecie magnata wisiały portrety przodków na jednej ścianie i podziurawione kulami portrety wrogów na drugiej ścianie.

Gorzałka lała się strumieniami, wędzono na rusztach koty, a pewien ormiański książę amerykańskiego pochodzenia serwował psy na gorąco. Przy okazji załatwiano dziesiątki interesów z otyłymi urzędnikami carskimi i dogadywano setki innych sprawek, bo jak mawiał Gasipies: "Polska Polską, ale żeby się nam żyło wygodnie - to najważniejsze". I rzeczywiście, obfitował pałac we wszelkie wygody.

Jednak w trakcie zabawy w sali balowej nagle z potężnym hukiem runął na marmurową podłogę kryształowy żyrandol i rozbił się na tysiące drobiazgów. Nie ucichł krzyk i pisk wytwornych dam, gdy usłyszano huk na dworze. Wszyscy goście stłoczyli się przy oknie: to waliła się wieża strzelnicza. Naraz zaczęły pękać ściany pałacu. Uczestnicy libacji w bezładnej masie skłębili się przy bramie, przepychając się do wyjścia, podczas gdy za ich plecami waliła się cała budowla. W ciągu kwadransa pałac zapadł się pod ziemię. Bagno, które niegdyś zajmowało ten teren zostało wysuszone jedynie po wierzchu i teraz upomniało się o swoje prawa. W końcu rozległo się donośne "sssss" i ostatnia kopułka została wessana w błotnistą maź.

Dziś po dawnym pałacu został tylko fragment bruku oraz relikt bramy. Pozostało też znane na Zamojszczyźnie powiedzenie: "Wart pajac pałaca, a pałac pajaca".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (22):

Sortuj komentarze:

;) O to to!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adam Degler
Panie Jerzy, chętnie poczytam, prześle mi pan na moją skrzynkę?

OK.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Jerzy, chętnie poczytam, prześle mi pan na moją skrzynkę?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetne !
Jakiś czas temu napisałem w podobny sposób historyjkę jak Pan Adam ale w "W24" nie przejdzie to.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niektórzy spośród szlachetnie urodzonych polityków przypominają sobie o swoich korzeniach ....no , ale wart pajac pałaca...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Zdzisławie, po szekspirowsku: jak się Panu podoba. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

aż się obśmiałam. No. no Adamie, czekam na następne "tekściki" podobnej miary.

Opis herbu świetny.->"z herbem przedstawiającym kota trzymającego płonącą butelkę okowity i psa gaszącego ten pożar metodą uniesionej tylnej łapy."

to nawet lepsze niż "dwa psy w tarczy, jeden sr... oops! chciałam powiedzieć : wyje.., drugi warczy"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ktoś się przykleił do rodu .....no i wyszło jak z tym pałacem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A wszystko to sprawka Jadwigi:
http://minakowski.pl/herb-komorowskich-wyjasnienie-zagadki/
......."Ale jak to się stało, że “prawdziwi” Korczakowie Komorowscy nie zaprotestowali przeciwko temu “przyklejeniu” rodziny de facto im obcej? Otóż odpowiedzią jest matka owego Andrzeja Komorowskiego – Jadwiga, z domu… hrabianka Korczak-Komorowska, która poślubiła Stefana Karola w Krakowie, 16 czerwca 1894: na pół roku, przed “adopcją” męża do rodu Korczaków."...

Komentarz został ukrytyrozwiń

A czy nie zauważacie, że bagno, nie tylko nie przysycha, ale wzbiera, kto wie, czy nie rozleje się na całą Polskę. Dostrzegane powszechnie symptomy na to wskazują. Weźmy tylko samą niegospodarność i trwonienie dorobku poprzednich pokoleń, no i brutalna, przygniatająca słabszych "władza" pieniądza. - A ludzie klaszczą błaznom. I aby wytknąć im głupotę trzeba uciekać się do wkrętów i wykrętów, bo inaczej mogą nie puścić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.