Facebook Google+ Twitter

Warto się wybrać na "Wyspę tajemnic"

"The truth is not what you know, it's what you believe" (Prawdą nie jest to, co wiesz, lecz to, w co wierzysz) - to zdanie z zapowiedzi pewnego filmu, który niedługo wchodzi do kin, natomiast świetnie nadaje się jako komentarz do filmu "Wyspa tajemnic".

 / Fot. http://www.filmweb.pl/f464256/Wyspa+tajemnic,2010Film Martina Scorsese (reżyser m.in. "Przylądka strachu", "Gangów Nowego Jorku", "Aviatora") jest bardzo udaną produkcją. To trzymający w napięciu od pierwszej do ostatniej minuty thriller, choć film zawiera również elementy dramatu.

Akcja rozgrywa się w roku 1954. Na położonej na uboczu wyspie Shutter Island znajduje się szpital dla obłąkanych przestępców. Jedna z pacjentek znika w dziwnych okolicznościach z zamkniętego od zewnątrz pokoju. W związku z tym agent Teddy Daniels (Leonardo di Caprio) przybywa na wyspę w celu przeprowadzenia śledztwa. Nie jest to łatwe, gdyż wyraźnie widać, że wszyscy coś wiedzą, ale nikt nie chce lub nie może tego przekazać. Dodatkowo zrywa się huragan, więc Daniels - nawet, gdyby chciał - nie może opuścić wyspy. Staje się niejako więźniem. Obserwowany na każdym kroku przez pacjentów i lekarzy powoli zaczyna tracić pewność, co jest prawdą, a co wyobrażeniem. Zaczynają dokuczać mu migreny i widzi dziwne rzeczy. Ma też do załatwienia pewną osobistą sprawę z przeszłości...

Film jest adaptacją prozy Lehane'a. Zazwyczaj jestem za uprzednim czytaniem książki, by w pełni docenić i zrozumieć film, jednak w tym przypadku zaszkodziłoby to we właściwym odbiorze. Napięcie nie byłoby takie, jak bez znajomości fabuły książki. Film wciąga, odkrywając z każdą minutą mroczne tajemnice wyspy. Koniec jest zaskakujący, stąd też mój cytat. Nie wiadomo, co jest prawdą, a co tylko manipulacją. Ile dasz sobie wmówić, a czego jesteś pewien? Po wyjściu z kina zadajemy sobie pytanie: to w końcu jak to było? Mam swoją teorię, jednak nie będę jej tu przedstawiać, aby każdy mógł wyrobić sobie własny pogląd na to, jak się ten film zakończył i dlaczego.

Leonardo di Caprio po raz kolejny pokazał, że jest aktorem uniwersalnym i potrafi wcielić się w każdą rolę i każdy nastrój, od romantycznego kochanka w "Titanicu" poprzez inteligentnego oszusta w "Złap mnie, jeśli potrafisz" do dotkniętego traumą agenta federalnego poszukującego w mrokach "Wyspy tajemnic" odpowiedzi na nurtujące go pytania. Naprawdę warto obejrzeć, polecam!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

Ewo i Asiu, jeszcze raz podaję, jaki tytuł sama wymyśliłam: <<Bilet w jedną stronę: "Wyspa tajemnic" - recenzja>> Tak więc zawiera on i tytuł filmu i że jest to recenzja i element intrygujący. Ale może ja się nie znam, a Redakcji nie będę pouczać, bo nic więcej nie opublikuję, jak się zdenerwują ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Racja :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wiesz Ewo, racje są różne, ale z punktu widzenia krytyki tak literackiej, jak artystycznej, takie tytułowanie recenzji to grzech. Nie wolno i już. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wiesz, myślę, że jest w tym trochę racji. Bo jak widzę tytuł typu: Zbawienia nie będzie to on może i jest intrygujący, ale jest tyle możliwości o czym to jest (felieton, film, książka, przepowiednia, opinia), że nawet nie chce mi się tego sprawdzać. I nie sprawdzam. Najlepiej zrobić tytuł z tytułem :) Ale interesująco. Żeby było wiadomo, że recenzujesz film, ale zaintrygować formą, sugestią opinii, sugestią "rozwiązania", zagadką.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Właśnie to mnie irytuje, że redakcja często wścibia w tytuł recenzji tytuł rzeczy recenzowanej. Mnie też pododawano, np. "Plac Zbawiciela. Zbawienia nie będzie" czy "Przerwane objęcia - szkatułka pełna cudów". Bez tych wtrąconych sztucznie odnośników tytuły miałyby całkiem inny wydźwięk. Nie wiem, skąd ten nawyk redakcji, ale tak się recenzji nie tytułuje...

Komentarz został ukrytyrozwiń

moze dlatego ze nie bylo tytułu i nie wiadomo o co chodzi. ale w sumie "Bilet..." faktycznie jest lepszy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja też nie wiem, czemu redakcja zmieniła, ale to redakcja rządzi :) Również podobał mi się bardziej mój tytuł, zwłaszcza, że oddawał istotę filmu, ale... Tak też nie jest źle, choć mało intrygująco :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Swego czasu Red.Eile z "przekroju" wtedy krakowskiego kupił na targowisku Kleparz papugę od wymyślania tytułów zapłaciwszy 10 zł,wprawdzie była też za 100 zł,ponieważ 1. się sprawdziła i tygodnik szedł jak woda,Redakcja zrobiła zrzutkę i kupiła tą za100 zł.I okazało się,że ta potrafiła tylko rządzić,ty zrobisz to, a ty to.To był sekretarz Redakcji.Tyle anegdotka z mojego zbioru.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Bilet w jedną stronę" brzmi naprawdę dobrze, niczego nie zdradza, a szalenie intryguje. Nie wiem, dlaczego redakcja go zmieniła, i to w dodatku na tytuł tak fatalny. Następnij razem tupnij nogą i się nie daj. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajnie by było jakby był mniej oczywisty. Łapał uwagę. Można pograć z tytułem, dać coś prowokującego albo zagadkowego. Ekspertem w tym nie jestem, ale może tak: Tajemniczy urok "Wyspy Tajemnic" albo Czyżby na "Wyspie Tajemnic" śpiewały syreny? (a w zajawce: bo przyciągają na nią widzów jak się patrzy.)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.