Facebook Google+ Twitter

Watson przed ONZ apeluje do mężczyzn: "Dołączcie do walki o równouprawnienie"

21 września na specjalnym zgromadzeniu inauguracyjnym kampanię "HeForShe", aktorka Emma Watson występując przed Zgromadzeniem Generalnym ONZ wygłosiła przemówienie w którym nawoływała, by mężczyźni włączyli się do walki o równouprawnienie.

 / Fot. By David Shankbone (Emma Watson) [CC-BY-2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons"Możecie się zastanawiać, kim jest ta dziewczyna z Harry'ego Pottera i co robi na scenie ONZ. Dobre pytanie, sama się zastanawiam. Nie wiem, czy mam kwalifikacje, żeby tutaj być, ale to dla mnie ważne" - powiedziała Watson.

Brytyjska aktorka Emma Watson, znana przede wszystkim z roli Hermiony Granger z filmów o Harrym Potterze wygłosiła przed ONZ przemówienie inaugurujące kampanię "HeForShe". Swoim wystąpieniem poruszyła nie tylko zgromadzonych na sali, ale również internautów.

Zdaniem Watson, nie da się osiągnąć prawdziwej równości, gdy tylko kobiety o nią zabiegają, a walka o równouprawnienie nie może być już więcej kojarzona z nienawiścią do mężczyzn. "Zauważyłam, że walka o prawa kobiet uważana jest za równoznaczną ze zwalczaniem mężczyzn (...) Dla jasności, definicją feminizmu jest: Wiara w to, że kobiety i mężczyźni powinni mieć równe prawa i równą możliwość rozwoju. To polityczna, ekonomiczna i społeczna teoria o równości płci. (...) Zdecydowałam, że jestem feministką, co wydaje mi się być wyborem mało skomplikowanym. Ale z moich ostatnich doświadczeń wynika, że feminizm stał się niepopularnym słowem. Wygląda na to, że stałam się jedną z tych kobiet, które odbierane są jako zbyt silne, zbyt agresywne, izolujące się, przeciwne mężczyznom i nieatrakcyjne" - mówiła Watson.

Aktorka odwołała się również do swoich prywatnych doświadczeń. Wspomniała, że w wieku 14 lat była w prasie przedstawiana jako obiekt seksualny, a jej 15-letnie koleżanki rezygnowały z uczestnictwa w zajęciach sportowych, ponieważ nie chciały wyglądać na zbyt umięśnione - podaje gazeta.pl. Zdaniem aktorki, mężczyźni równie często jak kobiety są więźniami stereotypowego postrzegania płci. Zwróciła jeszcze uwagę na to, że w Wielkiej Brytanii mężczyźni w wieku od 20 do 49 lat, nie mogąc sprostać oczekiwaniom bycia macho, zapadają na choroby psychiczne, a nawet popełniają samobójstwa.

Emma Watson podkreśliła, że zależy jej na tym, aby mężczyźni uświadamiali swoich braci, synów, kolegów, że kobiety mają takie same prawa jak oni: "Chcę, aby mężczyźni podjęli to zadanie aby ich córki, siostry i matki mogły być wolne od uprzedzeń, ale chce także, aby ich synowie mogli być bardziej wrażliwi i ludzcy, i postępując tak, mogli być bardziej prawdziwymi i pełniejszymi wersjami samych siebie" - powiedziała Watson.

Hakerzy grożą Watson

Jak podaje portal tvn24, na stronie zatytułowanej "Emma, jesteś następna" trwa tajemnicze odliczanie. Nie wiadomo dokładnie do czego odlicza umieszczony zegar, jednak z komentarzy umieszczonych na stronie wynika, że hakerzy chcą opublikować kompromitujące aktorkę zdjęcia. Jeden z nich napisał: "Wygłasza głupie, feministyczne przemówienia przed ONZ, teraz jej nagie zdjęcia będą w sieci".

Emma Watson ambasadorką dobrej woli ONZ została w czerwcu 2014 roku. Zajmuje się m.in. promocją edukacji dziewczynek w Zambii i w Bangladeszu.






Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Droga Pani Grażyno :) I tutaj doszliśmy do pełnej zgody...
A co do parytetów wyjaśnię, że chodzi właśnie o rozumienie pojęcia "równouprawnienia". Środowiska feministyczne rozumieją to pojęcie jako równowagę ilościową 50/50 = co ewidentnie wskazuje, że fundamentem ich rozumowania jest "walka płci". Dla mnie pojęcie "równouprawnienie" jest wykładnikiem równych szans w dostępie do prawa, czyli kwestia czy dana osoba jest takiej czy innej płci jest mi KOMPLETNIE obojętne, liczą się wyłącznie kwalifikacje = "walka płci" jest dla mnie idiotyzmem. W końcu matka natura stworzyła nas abyśmy współpracowali w celu przetrwania jako gatunek, a nie walczyli....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Również podzielam odczucia zawarte w tekście Dębskiego (dziękuję za udostępnienie tekstu).
Nie jestem zwolenniczką walki damsko-męskiej, a raczej wzajemnego szacunku, gdyż kobieta i mężczyzna są jak dwie połówki jabłka.
Najlepiej, gdy są połówkami tego samego jabłka. [uśmiech]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Grażyno, nie znam realiów amerykańskich, ale w kwestii feminizmu w polskim wydaniu w dużej mierze podzielam odczucia zawarte w tym tekście Dębskiego:
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Wieslaw-Debski-feministki-zatracily-realne-problemy-zycia-codziennego-kobiet,wid,16606440,wiadomosc.html?ticaid=113810

Rzekłabym, że właśnie taki wizerunek kreują radykalne feministki w mediach i na portalach społecznościowych...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Arkadiuszu, także przyłączam się do walki w sprawie tych 4 wymienionych przez pana punktów.
ad.1 - Znam panów, którzy są lepszymi opiekunami niźli ich partnerki i po rozwodzie mają przyznaną opiekę nad dziećmi. Nie jest im łatwo, jak nie jest łatwo samotnej matce, choć z codziennymi "drobiazgami" kobieta lepiej sobie radzi.
ad.2 - Również jestem oburzona łatwym dawaniem wiary kobiecym pomówieniom o gwałt, molestowanie,mobbing czy choćby przemoc. To powinno być udowodnione, a osoba pomawiająca winna zostać ukarana za fałszowanie oskarżeń. A zatem i w tym punkcie domagam się równego traktowania obu płci!
ad.3 - Parytety administracyjne (sądzę, że pisząc o dostępie do pracy, takie ma pan na myśli) są niepoważne, gdyż choćby tylko same warunki biologiczne obu płci wymykają się parytetowi i narzucanie go jest bezsensowne, śmieszne a nawet głupie. Kto chce konkurować z płcią przeciwną, niech próbuje, ale tylko nielicznym się udaje, bo niestety, pewnych właściwości psychofizycznych nie można przeskoczyć... Tak więc i tu pana popieram.
ad.4 - vide ad.2.

Podsumowując (z odniesieniem też do komentarza następnego): we wszystkim kierować się rozsądkiem i umiarem, a fanatykom wszelkiego autoramentu nie dostarczać "pożywki".

Komentarz został ukrytyrozwiń

No właśnie, bo to można się pogubić z tym równouprawnieniem... Remis? Dla kogo? Dla nas czy dla nich?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Domagam się parytetów na sztolni w kopalniach, w hutach, w pielęgniarstwie i nauczycielstwie. Postulaty współczesnych feministek w krajach w których jest równouprawnienie (np w Polsce) są po prostu idiotyczne. To smutne kobiety które nie potrafią ułożyć sobie życia i zwalają winę na wszystko oprócz ich samych. Apel Watson możnaby odnieść do krajów w których kobety nie mają prawa głosu a nie do rozwiniętych demokracji.

Pani Grażyno, to co robią feministki w krajach z równouprawnieniem ma równie wielką wagę dla uciśnionych kobiet jak wyrażanie zaniepokojenia przez Unię Europejską dla mieszkańców Donbasu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oczywiście, że się przyłączę !!! Domagam się równouprawnienia :
1. w sprawach opieki nad dziećmi po rozwodach
2. w sprawach oskarżeń o gwałt
3. w sprawach dostępu do pracy ograniczonych "parytetami"
4. w sprawach przemocy fizycznej i psychicznej w małżeństwach (wiadomo facet zawsze winny)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Basiu, mężczyźni POWINNI walczyć o własne równouprawnienie?
Tzn. o co?
I co znaczy WŁASNE?
Czy masz na myśli równouprawnienie z kobietami?
[Bo kobiety walczą właśnie o równouprawnienie z mężczyznami.]

Jeśli tak, to znaczy, że o równy obowiązek prania, sprzątania, gotowania, robienia zakupów, zajmowania się dziećmi, w tym: odprowadzanie ich na lekcje i przyprowadzanie, nadzorowanie przy odrabianiu szkolnych zadań domowych, interesowanie się ich dziecięcymi problemami itd., itp.
Także o równy obowiązek reperowania odzieży, prasowania, wymiany pościeli, dbania o estetykę mieszkania i jego mieszkańców, a przede wszystkim o estetykę własną oraz tysiące innych, drobnych spraw, którymi mężczyźni w ogóle nie zawracają sobie głowy.
Czy o to chodzi?
Nie liczyłabym na to...
Mężczyźni twardo obstają przy swoich przez wieki wypracowanych i mocno utrwalonych prawach, i nie sądzę, by kiedykolwiek z nich zrezygnowali.
Ja na ich miejscu nie zrezygnowałabym.

A Emma Watson przecież wyraźnie powiedziała, że chodzi o to, by kobiety i mężczyźni mieli (cytuję): "równe prawa i równą możliwość rozwoju".
Tego właśnie brak w gros społeczeństw naszego globu, gdzie kobiety bywają warte mniej niż zero i nie posiadają żadnych praw. Tym kobietom pomagają feministki, które są już na równych prawach politycznych i prawie równych prawach ekonomicznych.
[Z równymi prawami społecznymi jeszcze i nam trochę brakuje, ale to dzięki m.in. paniom wspierającym męski szowinizm.]

Właśnie męski szowinista napisał, że Emma Watson: "Wygłasza głupie, feministyczne przemówienia przed ONZ, teraz jej nagie zdjęcia będą w sieci", a wspierające go kobiety radośnie mu przyklaskują. Przydałoby się je na rok wysłać tam, gdzie koza albo wielbłąd są od nich cenniejsze, gdyż najwyraźniej europejska demokracja całkiem im już przewróciła w główkach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Aby powstała równowaga, oczywiście, hehehheh, mężczyźni powinni walczyć o własne równouprawnienie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Równouprawnienie na obszarze UE by się przydało, czyli Polak zarabia tyle co Niemiec

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.