Facebook Google+ Twitter

Ważą się losy pomorskich szpitali

  • Źródło: Nasze Miasto
  • Data dodania: 2007-09-27 11:48

O losie kilku tysięcy chorych, leczonych w pomorskich szpitalach, zdecydują ich dyrektorzy i urzędnicy. Mają na to czas do piątku. Jeżeli nie dojdą do porozumienia z protestującymi lekarzami, największe placówki w Trójmieście oraz szpital w Wejherowie będą musiały zawiesić pracę wielu oddziałów.

 / Fot. Nasze MiastoLekarze są gotowi pójść na ustępstwa i zawiesić na miesiąc wypowiedzenia z pracy, które miały wejść w życie w poniedziałek, 1 października. – Dyrektorzy twierdzą, że potrzebują więcej czasu, by przedstawić nam konkretne propozycje, więc chcemy go im dać – tłumaczy Andrzej Sokołowski, szef Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy na Pomorzu.

Dyrektorzy odpowiadają: takiej propozycji nie przyjmiemy. Nie można dowolnie przedłużać okresu wypowiedzenia, bo zabrania tego kodeks pracy. Prawna przepychanka trwa, a tymczasem chorzy, którzy leżą na oddziałach, boją się, czy w najbliższy poniedziałek dostaną leki, czy będą odbywać się badania i operacje. W szpitalach w Gdyni i Wejherowie, placówce na gdańskiej Zaspie oraz w Akademickim Centrum Klinicznym nadal trwa strajk absencyjny. Na wielu oddziałach wszystkie łóżka i dostawki są zajęte przez pacjentów. Opiekują się nimi tylko ordynatorzy i dyżurni lekarze. Spokojni o swój los mogą być natomiast pacjenci szpitala słupskiego. Nie grozi im ewakuacja. Protestujący tam lekarze podpisali porozumienie z dyrekcją i cofnęli wypowiedzenia.

W szpitalach na Pomorzu trwa wojna nerwów. Dyrektorzy prowadzą rozmowy ostatniej szansy z protestującymi lekarzami. Gorącą linią łączą się z Departamentem Zdrowia Urzędu Marszałkowskiego. Tylko pacjentów nikt nie pyta o zdanie. Ci są coraz bardziej zmęczeni przedłużającym się kryzysem i tradycyjnie już nie wiedzą, co ich czeka. Pojawiła się szansa na odsunięcie o miesiąc dramatu, który już w najbliższy poniedziałek czekać może kilka tysięcy chorych leczonych w największych szpitalach na Pomorzu. Wczoraj przed południem na nadzwyczajnym posiedzeniu Zarząd Regionu Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy na Pomorzu postanowił przesunąć termin rezygnacji z pracy prawie 200 lekarzy z końca września na koniec października.
– Napiętą sytuację sprowokowali politycy przez swoją bezczynność – mówi twardo dr Andrzej Sokołowski z OZZL. – W ostatnich dniach słyszeliśmy od wysokich urzędników Urzędu Marszałkowskiego, że na porozumienie z prezesem NFZ w sprawie pieniędzy na podwyżki trzeba jeszcze kilku dni. No to dajemy czas. Mamy ogromną nadzieję, że ten miesiąc pozwoli organizatorom ochrony zdrowia na Pomorzu wyciągnąć dodatkowe wnioski i podjąć właściwe decyzje. Chcemy w ten sposób uniknąć eskalacji napięć.
Związkowcy ze Szpitala im. PCK w Gdyni Redłowie jako pierwsi przekazali dyrekcji placówki wiadomość o przesunięciu terminu rezygnacji z pracy. Usłyszeli, że to niezgodne z prawem.

– Nie da się przedłużyć okresu wypowiedzenia z trzech do czterech miesięcy – twierdzi Irena Erecińska-Siwy, dyrektor placówki. – Kodeks pracy takiej możliwości nie przewiduje. Lekarze mogą jedynie wycofać wypowiedzenia, ewentualnie potem złożyć je ponownie. Potwierdza to Anna Szczepańska, dyrektor Departamentu Zdrowia Urzędu Marszałkowskiego. Innego zdania jest Iwona Kaczorowska, radca prawny lekarskiego związku. Jak twierdzi, przepisy prawa pracy nie stawiają przeszkód w zawieraniu porozumień, mocą których ustawowe terminy wypowiedzenia umów uległyby przedłużeniu. Na dowód przytacza jedno z orzeczeń Sądu Najwyższego oraz wyciąg z komentarza do kodeksu pracy. Kto wygra tę bitwę na górze – na razie nie wiadomo.

Tymczasem w pomorskich szpitalach nadal trwa strajk absencyjny. Chorzy nadal nie wiedzą, co czeka ich w najbliższej przyszłości. Czy w poniedziałek będą mogli nadal leżeć w szpitalu, czy będzie obchód, czy na ich salę zajrzą lekarze? Nie wszędzie jednak dokuczliwy protest absencyjny jest tak samo nasilony. W szpitalu na gdańskiej Zaspie strajkowały wczoraj wszystkie oddziały. Do pracy przyszli jedynie ordynatorzy, zastępcy i po jednym lekarzu dyżurnym na każdy oddział. Najgorsza sytuacja była na przepełnionej od tygodnia internie, gdzie praktycznie nie ma wolnych łóżek.

W Akademickim Centrum Klinicznym w Gdańsku, które tą formą protestu wspiera akcję wypowiedzeń w pozostałych szpitalach, część lekarzy, choć jest z tego obowiązku zwolniona, przychodzi do pracy.
– Ze względu na to, że nasza nieobecność jest bardzo bolesna dla chorych, nie chcemy tej formy strajku kontynuować – tłumaczy dr Monika Łukaszewicz, wiceprzewodnicząca terenowego oddziału OZZL w Akademickim Centrum Klinicznym. – Wczoraj na walnym zebraniu zdecydowano więc, że lekarze nie będą jedynie przekazywać kuponów RUM (które służą do rozliczeń z NFZ – red.). Doktorzy z największego szpitala na Pomorzu są ponadto oburzeni faktem, że władze, zamiast rozmawiać z lekarzami, próbują ich zastraszyć. W geście solidarności zawarli porozumienie z lekarzami z Radomia, którym wręczono powołania do wojska. Jeżeli sytuacja w Radomiu się nie zmieni, związkowcy z ACK gotowi są zaostrzyć strajk od soboty i wstrzymać w szpitalu wszystkie planowe zabiegi.

W Słupsku lekarze dostaną podwyżki


Ewakuacji słupskiego szpitala nie będzie. Wczoraj podczas kilkugodzinnych debat ustalono, że strajkujący lekarze przyjmą propozycje złożone przez dyrektora i wycofają wypowiedzenia z pracy. W zamian za to od października tego roku otrzymają półtorej średniej krajowej pensji brutto (w drugim kwartale tego roku wynosiła ona 2 tys. 644 zł brutto), dwie średnie od kwietnia przyszłego roku, a docelowo do trzech średnich w 2009 roku. Gdy dyrektor szpitala Ryszard Stus, ogłosił tę informację podczas posiedzenia Rady Miejskiej, został nagrodzony rzęsistymi brawami. Długie rozmowy trwały wczoraj od południa. Lekarze byli podzieleni. O wycofaniu wypowiedzeń mieli zadecydować w głosowaniu. Po naradach i głosowaniu lekarze zgodzili się na propozycję dyrekcji szpitala. Wycofali też złożone 3 miesiące temu wypowiedzenia.
– Przeważająca większość lekarzy opowiedziała się za wycofaniem wypowiedzeń, jednocześnie zgadzając się na propozycję dyrektora – powiedział zaraz po głosowaniu Wojciech Galla, przewodniczący Związku Zawodowego Lekarzy w Słupsku. – Nie wiem jednak, co zrobią ci, którzy głosowali przeciw. To ich własna decyzja. Poza tym są tacy, którzy przez te trzy miesiące znaleźli już sobie lepszą pracę.
Podwyżka to kompromis między propozycjami składanymi przez lekarzy w okresie wypowiedzenia a możliwościami słupskiego szpitala. W praktyce oznacza to, że lekarze od października będą zarabiać około tysiąca dwustu złotych więcej brutto.

Może ten protest ma drugie dno


Z Janem Kozłowskim, marszałkiem województwa pomorskiego, rozmawia Jolanta Gromadzka-Anzelewicz
– Dlaczego puścił pan na urlop wicemarszałka od zdrowia, gdy w szpitalach wrze?
– Prawdę mówiąc, nie zdawałem sobie sprawy, że wicemarszałka Leszka Czarnobaja nie będzie aż tak długo. Zwykle chodzimy na tygodniowe urlopy. Porozmawiam z nim, jak wróci.
– Kieruję więc pytanie do pana: Będzie ewakuacja szpitali?
– Nie sądzę...
– Tak się panu wydaje, czy są ku temu przesłanki?
– Liczę na rozsądek wszystkich zainteresowanych
– A jak go zabraknie? Przecież to pana szpitale, marszałkowskie....
– Co ja mogę zrobić? Jestem odpowiedzialny za wyposażenie, za modernizację, aparaturę. Dyrektorzy chcą, bym zgodził się na to, by mogli dać podwyżki, a ja im odpowiadam: zgadzam się, ale musicie się mieścić w budżecie. Jeżeli szpitale dalej będą się zadłużać, wejdzie komornik i zacznie rozprzedawać za pół ceny to, co myśmy szpitalom z wielkim trudem kupili. Poza tym doktor Sokołowski, który stoi na czele lekarskiego protestu, jest dyrektorem niepublicznego zakładu opieki zdrowotnej. Może ten protest ma drugie dno. Może chodzi o to, by prywatnym placówkom napędzać klientów a potem przejąć majątek szpitali...
– Doktor Sokołowski zakładał lekarski związek piętnaście lat temu, kiedy prywatnych szpitali jeszcze nie było. Tyle lat walczy o godziwe zarobki dla lekarzy. Na razie bezskutecznie.
– Ale czy to on powinien reprezentować interesy lekarzy z publicznych placówek?
– Został wybrany w demokratycznych wyborach, widać lekarze mu ufają...
– Dla mnie to nadal sprawa niejasna.
– Ubezwłasnowolnił pan dyrektorów szpitali?
– Ograniczyłem ich kompetencje, ale tylko w jednym. Nie mogą zadłużać szpitali. Poręczyliśmy już im 180 mln zł, więcej nie możemy.
K. W.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.