Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

67095 miejsce

Ważna wygrana Azotów Puławy

Po raz kolejny horror z happy endem obejrzeli kibice Azotów Puławy w spotkaniu z Zagłębiem Lubin. Podopieczni Marka Motyczyńskiego pokonali u siebie Zagłębie Lubin 24:23 (12:10) po pełnym walki i emocji spotkaniu.

Maciej Stęczniewski skutecznie broniący rzut Bartłomieja Tomczaka / Fot. Monika KujawskaRemigiusz Lasoń blokuje rzut zawodnika Zagłębia Lubin / Fot. Piotr GóreckiPoczątek spotkania był niezwykle wyrównany. W obydwu drużynach znakomite spotkanie rozgrywali bramkarze: Maciej Stęczniewski (Azoty) i Adam Malcher (Zagłębie). Prócz bramkarza Zagłębia, w drużynie gości na słowa uznania zasługuje gra Bartłomieja Tomczaka - zdobywcy 11 bramek dla swojego zespołu. W drużynie Azotów, w ataku tradycyjnie brylował Wojciech Zydroń, który znów czarował swoją grą puławską publiczność i pokazał jak ważnym ogniwem jest dla drużyny gospodarzy. Po trafieniu skrzydłowego Azotów z rzutu karnego w 16. minucie spotkania, na tablicy wyników widniał remis 6:6, który całkowicie pokazuje niezwykle zaciętą walkę obydwu zespołów w pierwszym kwadransie gry.

Adam Malcher i jego kolano obłożone lodem / Fot. Piotr GóreckiJednak od tego momentu Azoty zaczęły przejmować inicjatywę prowadząc po 20 minutach 9:6. Po bramce puławian, Zagłębie bardzo szybko chciało odpowiedzieć trafieniem swojego zawodnika. Puławianie wykorzystali niedokładność zespołu gości i udali się z kontrą na bramkę "Miedziowych", która zakończyła występ w tym spotkaniu Adama Malchera. Rozpędzony Michał Szyba nieprzyjemnie zderzył się z Adamem Malcherem, w wyniku czego reprezentacyjny bramkarz musiał opuścić parkiet z obłożonym lodem kolanem. Zastąpił go Michał Świrkula, który popisał się kilkoma skutecznymi interwencjami. Do końca pierwszej części spotkania zespół gospodarzy kontrolował jego przebieg i na przerwę schodził prowadząc 12:10.

Początek drugiej części spotkania to świetna gra Azotów, którzy po 35 minutach meczu prowadzili już 15:10. Wyraźne prowadzenie nieco rozluźniło gospodarzy, którzy zaczęli popełniać błędy, zarówno w obronie, jak i w ataku. Czego wynikiem było szybkie niwelowanie strat przez zawodników Zagłębia, którzy niespełna dziesięć minut później tracili do puławian już tylko jedną bramkę (18:17, 45. minuta). Od czego jednak puławianie mają w swoim zespole Macieja Stęczniewskiego. Bramkarz Azotow popisywał się kapitalnymi interwencjami, które doprowadzały do wściekłości trenera Zagłębia Lubin, Jerzego Szafrańca. Azoty w 52. minucie po bramce Gowina prowadziły już 23:18 i wydawało się, że tym razem puławianie już nie roztrwonią tak sporej zaliczki. Zagłębie ambitnie walczyło jednak do końca.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.