Facebook Google+ Twitter

WC Publicystyka. O dostępności toalet między innymi przed Euro 2012

W życiu każdego dziennikarza przychodzą momenty trudne. Na przykład wówczas, kiedy trzeba zmierzyć się z tematem ważnym, acz mało popularnym. Rzekłbym nawet, że z tematem rzeką. Mianowicie z problemem sikania.

Albo bardziej ogólnie i bardziej eufemistycznie - problemem załatwiania potrzeb fizjologicznych. I od razu tłumaczę, że bynajmniej nie chodzi o jakieś zaburzenia natury urologicznej. Mam raczej na myśli brak ustronnych czterech kątów do uporania się z „nagłą potrzebą”.

Weźmy chociażby taki przykład. Idę sobie pewnego wieczoru przez miasto i nagle widzę coś białego. Od razu wyjaśniam, że nie chodzi o pełnię, tylko… dwa jędrne pośladki jakiegoś starszego pana. Albo nie. Nie jędrne. To znaczy, nie wiem. Nieistotne. Jak mawia klasyk – nie idźmy tą drogą. Przerażony przyspieszyłem więc kroku, bo przy moich „minusach” taki widok był naprawdę przykry. Patrzenie przez moje okulary jest jak oglądanie telewizji w HD – widać wszystkie niedoskonałości (nawet z kilku metrów). Pomyślałem: nie wytrzymał, zdarza się. Tylko dlaczego wybrał akurat główną ulicę? Każdy tupet ma przecież swoje granice. Choć z drugiej strony - czy po wypiciu kilku napojów rozśmieszających naprawdę ktoś się zastanawia, która ulica jest mniej, a która bardziej ruchliwa? Nie sądzę.

W każdym razie po tych „wrażeniach” i ja poczułem nagłą potrzebę. Na moje szczęście nieopodal znajdowało się centrum handlowe. Jak się jednak później okazało, to nie był mój dzień. Toaleta znajdowała się po drugiej stronie budynku. Nie rozumiem, jak ktoś mógł pomyśleć, że z pełnym pęcherzem zechcę jeszcze myśleć o zakupach, przechodząc przez całe centrum. Ale nic to. Dotarłem. I co słyszę? Muzyka. W końcu jakiś pozytywny aspekt. Nie były to dźwięki „We Are The Champions” zespołu Queen, choć po tym maratonie z pewnością miałyby swoje uzasadnienie i zdecydowanie zdobyłyby aprobatę zarówno moją, jak i mojego pęcherza. Wszystkie bóle i trudy wynagrodziła mi jednak Pani Shakira z piosenką „Loca Loca”.

Konkludując jednak całą moją zawiłą historię, warto zwrócić uwagę - szczególnie przed zbliżającym się Euro 2012 - nie tylko na stadiony, drogi, hotele, komunikację miejską, ale również na rzecz najprostszą i najbardziej elementarną w świecie – UBIKACJE. Bo skoro dzisiaj większość mieszkańców dużych miast nie ma gdzie załatwić swoich fizjologicznych potrzeb, to co za rok powiedzą setki tysięcy kibiców?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Na plus zapisuję to, że nie przypominam sobie, żeby ktoś poruszał ten temat, który przecież jest tak powszechny;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

To proste, dobry gospodarz wszystko do swojego domu niesie. Więc o co chodzi. Jakoś tam będzie, po Polsku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.