Facebook Google+ Twitter

Wcale nie takie drobne i wcale nie szaleństwa...

Książka nosząca tytuł "Drobne szaleństwa", sugeruje, że czytelnik może liczyć na lekturę lekką, łatwą i przyjemną, z delikatną nutą tak zwanej literatury kobiecej. Ale nie dajmy się zwieść pozorom.

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Okładka książkiPowieść Kai Malanowskiej, to książka mocna i zapadająca w pamięć. To ciekawe, choć trudne w lekturze studium choroby cywilizacyjnej XXI wieku, jaką jest depresja.

Bohaterką "Drobnych szaleństw" jest Maja, mająca nieco ponad 30 lat mieszkanka Warszawy. Jej życie z pozoru wygląda jak żywcem wyjęte z żurnala, co - do tego dojdziemy - może być źródłem jej kłopotów. Ma przystojnego, kochającego męża i uroczą dorastającą córkę. W perspektywie zaś ciekawą karierę naukową, pod którą podwaliny położyły lata pracy w USA. Słowem, życie jak w bajce lub co najmniej jak w "Modzie na sukces". Sęk w tym, że dla Mai jej życie jest swoistą taflą, po której tylko z rzadka zdarza jej się spokojnie ślizgać. Przeważnie bohaterka książki chodzi po niej jak po wybitnie kruchym lodzie. A wszystko przez depresję, która nie pozwala jej prowadzić "normalnego" życia.

Kaja Malanowska w swojej książce naszkicowała przejmujący portret tej paskudnej choroby, jaką jest depresja. Stworzona przez nią bohaterka miewa lęki i ataki paniki. Ma problemy z najprostszymi czynnościami, jak sprzątanie czy jedzenie. Choroba niemal całkowicie unicestwia jej relacje społeczne i intymne, choćby z mężem, którego Maja kocha, a jednocześnie chce go rzucić, obwiniając za swoje wszelkie problemy i za chorobę. Na kartach książki Malanowskiej choroba prezentuje swoje paskudne oblicze w całej okazałości. Czy autorka, szalenie precyzyjnie kreśląc różne stadia choroby, czy podając nazwy stosownych lekarstw, w ten sposób opisała własne doświadczenia i lata walki z depresją? Wydaje się to być bardzo możliwe, co nadaje "Drobnym szaleństwom" rysu autobiograficznego, a przez to dodatkowej powagi.

Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle? - zapyta ktoś. Przecież bohaterka książki miała wszystko. Wszelkie przekazy kultury masowej, wszelkie wzorce osobowościowe właśnie tak przedstawiają tzw. życie spełnione - czytaj fura, kasa, ładna żona/ładny mąż, urocze dziecko i trzydzieści kilka lat na karku. Konsument stateczny, obywatel dostatni i porządny. Zatem, skoro Maja to wszystko miała, to skąd wzięła się jej choroba?

W tym miejscu i wokół tej osi można szukać najważniejszego sensu "Drobnych szaleństw". Losy głównej bohaterki pokazują, że styl życia wzorowany na przyjętych za jedynie słuszne ideałach i normach jest szalenie zgubny. Nie zostawia zbyt wiele miejsca na dowolność, że unifikuje i równa do jednej sztancy. W książce Malanowskiej nawet, tzw. wygranych i przegranych można łatwo sprowadzić do wspólnego mianownika. Ci, którzy się dorobili, to gorzkniejący cynicy mający pełne konta gotówki. Zaś ci, którym się nie powiodło, to gorzkniejący szybko frustraci, maskujący poczuciem moralnej wyższości nad tymi, którym powiodło się w życiu nieco lepiej. Ewentualnie alkoholicy, samotne matki z dziećmi łowiące pierwszego lepszego faceta, bo czas mija i trzeba wreszcie kogoś znaleźć. Wszyscy oni bytują w, tzw. warszawce, do której należy także nasza bohaterka. I żyją - łagodnie mówiąc - plastikowym życiem, wyzutym z głębszego sensu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Świetna recencja. Doskonale do mnie trafiła. Takie właśnie lubię. Nie zdradza za dużo ale intryguje i zachęca do czytania. Dziękuję. 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.