Facebook Google+ Twitter

Wchodzę w ciemno. Chłopaki w krawatach

Przeglądam codzienną gazetę i na pierwszej stronie z osłupieniem czytam, że mój przyjaciel Filip Bajon (reżyser filmowy) trafił do ścisłego grona poważnych kandydatów na stanowisko ministra kultury.

Rzucam się do telefonu, wykręcam jego numer i podniesionym głosem nagrywam prośbę o opamiętanie. Filip ministrem?! Pewnie można i tak. Absolwent prawa, pisarz, łebski facet, poliglota – poniekąd. Tylko co on zrobi z włosami?

Jak tylko sięgam pamięcią, „Fifa” (uczniowskie przezwisko Bajona) nosił zawsze włosy sięgające ramion. Twarzowe. Gęste, latem w kolorze lnu. Przedmiot zazdrości łysiejących kolegów, powód nadmiernej satysfakcji posiadacza.

Dopóki Fifa czochra je na planie filmowym, wszystko się zgadza. Ale teraz, za biurkiem szacownej instytucji, przyjdzie mu raczej to przyciąć. Inaczej mogą się utaplać w licznych kałamarzach Ministerstwa Kultury, wkręcić w komputer – wpada mi do głowy. Ale przede wszystkim ten krawat! Co z nim?!!

Przecież, nawet jeśli Fifa podejmie desperacką próbę samoukrawacenia, może się okazać, że przez te włosy wcale tego nie dostrzegą – analizuję z troską. A co pomyśli o ministrze w krawacie, którego nie widać, taki np. ważny bibliotekarz z terenu? Bo pomyśli. Ale nie powie. Brak krawata odbierze mu mowę.

Minister bez obowiązującego grzdyla pod szyją traci bowiem autorytet. Goły jest, niekompletny, nie wzbudzający zaufania. Takiego zjawiska nie ma i nie powinno być! Przy sprzyjających układach partyjnych, ministrowi na dobrą sprawę wystarczy wyłącznie krawat. Kompetencjami można obarczyć jakiegoś głupiego zastępcę bądź sekretarza stanu. Tych przecież od dziecka uczono, że najbezpieczniej jest nosić trzy krawaty naraz.

Za oknem Domu Starych Aktorów w Skolimowie – ponury listopad. Pasujący jak ulał do moich dzisiejszych rozmyślań. Oczyma wyobraźni widzę posępny obraz Fify z obciętymi włosami, wiszącego na pożyczonym od sekretarza stanu krawacie. W dyskretne grochy.

Za parę godzin… alarm odwołany! Fifa dalej może się czochrać. Do czesania i krawacenia przystąpi w Ministerstwie Kultury… Pan Z. Za ścianą mojego pokoju odgłosy snu pozbawionego złudzeń starca. Zamierzam dołączyć. Jednak nie da się, bo w telewizji tym razem wiadomość o przyznaniu Jerzynce doktoratu honoris causa Uniwersytetu Śląskiego. Jeszcze jeden nadmierny zaszczyt, jeszcze jeden krawat, kolejny biret, który komicznie wieńczy głowę Jerzego Stuhra.

Wreszcie sen. W nim na szczęście pękający ze śmiechu Ingmar Bergman. Trzymający w czasie procesu własnej kanonizacji prawą rękę na pięknym udzie beatyfikowanej Liv Ullman. Prawdziwy święty – bez krawata.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Filip Bajon nie jest filozofem - tylko prawnikiem, reżyserem i poliglotą - brzmi to jak "wymarzony minister kultury" ;) Próbowałam delikatnie zasugerować, że ktoś taki nawet w podkoszulku i rozwianych włosach do kostek byłby lepszym ministrem kultury niż nie przymierzając np. Lepper pod krawatem, ubrany jak spod igły i z krótkim "ministerialnym" fryzem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobre :) Ku refleksji zapewne - czy po wszystkie zaszczyty, które nam oferują warto/wypada/jest sens sięgać. Bo może być śmiesznie.

Oczywiście, że nie broda czyni filozofa, ale prawdziwy filozof wie, gdzie się nie pchać:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

hehehhe, oczywiście, nie kompetencje, a właściwy wygląd :P

Komentarz został ukrytyrozwiń

rewelacja:)

dla mnie Jan Nowicki zawsze będzie piękny i młody;] o. i snów takich zazdroszczę:) mnie się śniło, że zostałam zakładnikiem systemu w swoim zyciu, które uważam za prawdziwe;]
ale widać, każdy ma takie sny, na jakie zasłużył:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

A może jednak warto pamiętać o starej łacińskiej sentencji "Barba non facit philosophum" (Nie broda czyni filozofa)?
A przekładając to na okoliczności współczesne - nie kitel czyni lekarza, nie sutanna księdza i nie krawat ministra. Oczywiście część ludzi nadal wierzy w potęgę pozorów (stąd zakaz reklam z aktorami przebranymi za lekarzy i innych specjalistów), bo część ludzi się na to niestety nadal nabiera. Ja tam wolę wierzyć w kompetencje.
Swoją drogą mój osobisty mąż pracował w swoim czasie w Biurze Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych i jeszcze był stamtąd wysyłany na poważne inspekcje, z pięknymi blond włosami do pasa ;) Natomiast słynny Jacek Kuroń także jako minister zwykle chadzał bez krawata.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

O tak, plus. Świetnie napisany, inteligentny i zabawny tekst.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Podoba mi się.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.