Facebook Google+ Twitter

Wchodzę w ciemno. Od prostego człowieka

Po tygodniowej, pieszej wędrówce – ja prosty człowiek – będę tam wtedy, gdy oni już odejdą. Ci, dzięki którym (według zapewnień premiera Kaczyńskiego), Polska trwa i trwać będzie.

Owa 150-tysięczna rzesza przybyła z pielgrzymką Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę. Ten tłum, co zamiast złożyć nabożny, cichy hołd Czarnej Madonnie, bierze udział w odrażającym hałasie politycznego spektaklu. Częstochowskie wzgórze, bliskie sercu każdego Polaka, miejsce łaskami słynące, sanktuarium, do którego naród w chwilach największych zagrożeń przybywał z prośbą o pomoc, góra jasna żarliwością modlitw i westchnień sięgających nieba – od pewnego czasu stała się świadkiem żenujących targów, oferujących polityczny towar.

I już nieważne, kto ma rację, bo racji nie może mieć nikt. Ani ci w bielach i purpurach, ani tamci w szarych garniturach. Oni wszyscy, bez względu na przynależność partyjną, zakon, czy poglądy dotyczące naprawy Polski, oni wszyscy, w pobliżu majestatu milczącej Madonny, nie mają prawa krzyczeć – w jakiejkolwiek sprawie.

Wrzask w głośnikach, ryk rozgorączkowanego tłumu, zwanego – raz na jakiś czas – elektoratem, dzikie baby atakujące parasolkami kamerzystów, ciężkie, ordynarne słowa, agresja, chore przekonanie o własnej jedynie słusznej racji, starość, bieda. W kieszeni i na twarzach. Strach! Wstyd! Trwoga! A nad tym wszystkim, w istocie… Duch Święty.

Tyle że pogrążony w posępnym milczeniu, zawstydzony, czekający polskiego opamiętania. Choćby u człowieka, któremu ojcostwo pomyliło się z dyrektorowaniem, premiera marzącego o całkowitym władaniu, dzieciucha mającego decydować o tym, co przeczytają dorastający Polacy, siwowłosego ludka, powodowanego – mimo kryminalnej przeszłości – żałosną pewnością siebie.

Myślę, że sięgnęliśmy dna. Patrzę na tych, którym ciągła walka sprawia orgiastyczną przyjemność, z obrzydzeniem obserwuję wszechobecne chamstwo i upadek dobrych obyczajów, bezczeszczenie świętych miejsc. I szukam, beznadziejnie szukam wśród polityków choćby jednej pięknej – polskiej twarzy. Nie znajduję. Widocznie taki już los – prostych ludzi. Ale zaraz, przecież powiedziałem wcześniej, że tam ich nie będzie. Wyjadą, pochłoną ich cienie gabinetów, sal, krucht. Można wreszcie odetchnąć świeżym powietrzem.

Tego 16 lipca w towarzystwie Rysia Sarnata, Staszka Wachowskiego i dwunastoletniego Przemka Stasiaka, zabranego z rodzinnych Kujaw, wyruszę po raz pierwszy z tygodniową pielgrzymką na Jasną Górę. Trzech starych byków i jedno dziecko uda się tam nie za podszeptem Ducha Świętego, ale z synowskiej tęsknoty spotkania ukochanej Matki.

www.gk.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Z miejsca o niepodważalnych wartościach duchowych,bliskiego każdemu katolikowi, uczyniono trzeciorzędny bazar polityczny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bo Bóg mieszka w naszych sercach i w cichości naszych modlitw codziennych objawia się nam z cała Swoją Mocą.
Pozdrawiam Panie Janie i życzę powodzenia na tej, jakże prawdziwej drodze do Boga.
Oczywiście plus za felieton.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.