Facebook Google+ Twitter

Wchodzę w ciemno. Plaga gwiazd

Gwiazdy na lodzie, tańce z gwiazdami. Gwiazdy seriali telewizyjnych, romantycznych komedii, sitcomów. Gwiazdy aren cyrkowych, koncertowych sal i estrad. Gwiazdy współczesnej prozy, poezji, sportu.

Gwiazdy wśród modelek, zarodowych buhajów, wysokomlecznych krów i polityków. Pośród redaktorów, wpatrzonych siermiężnie w czytniki wiadomości – z kraju i ze świata. Gwiazdy tok–szołów. Megagwiazdy, nakłaniające do żarcia i picia. Gwiazdki – na koniakach, hotelach, oficerskich pagonach.

Polski świat – telewizyjny zwłaszcza – stał się do znudzenia… rozgwieżdżony. Gdzie spojrzysz – „gwiazda”. Często bez większego nazwiska i stosownych kwalifikacji. Kit, jaki się nam wciska, dawno przekroczył granice absurdu. Jednak specom od rozgwieżdżenia, ciągle to nie wystarcza. Raz po raz proponują kolejną szmirę w programach pieczętowanych – bywa – licencją, za która przychodzi słono zapłacić. Szkodzą masowo i z dzikim zapamiętaniem. W poczuciu absolutnej bezkarności. I nawet przez myśl im nie przejdzie, że wielka oglądalność oznacza większą szkodę.

Przypominają w tym jemiołę, stonkę ziemniaczaną, wołka zbożowego, paradontozę. Polski świat przekazu (każdego!) stał się komiczny. Szkoda, że śmiesznością wziętą z gorzkiego Gogola. Jak ten facet ze zwycięskiego ugrupowania, co pcha swój siwy łeb w każdy kadr, gdzie choćby jeden z partyjnej wierchuszki. Czasem coś wyduka, poprzeplata nóżkami, półgębkiem się uśmiechnie. Patrzę na niego i choć nie wiem, jak się nazywa, to już słyszę, gdy za jakiś czas zaczyna przemawiać. Przemieniać się w pocie czoła w… „ autorytet”.

W „gwiazdę” – polskiej polityki


A wracając do naszej rodzimej, telewizyjnej rozrywki. Taka „Przebojowa Noc”, z udziałem podtatusiałego guru sobotniego odprężenia narodu – na przykład. Najponętniejszej w regionie – Nataszki. Z klaszczącą na rozkaz widownią. Z występami zagranicznych gwiazd, które słusznie kojarząc się kiedyś ze sztuką, dzisiaj stanowią plejadę – zgranych do końca kart. Albo koszmarne „Gwiazdy na lodzie”. Z wyżelowanym konferansjerem, trwoniącym renomę świetnego sprawozdawcy sportowego. Jego branżowym kolegą, zagubionym w potyczce z rechocikiem Dody, starszą panią i kimś – na dobrą sprawę – tylko jeszcze jednym.

Jakieś scenki, wywiadziki, pseudonapięcia. Jakieś – pożal się Boże – wariacje na temat, który okazuje się rachitycznym występem par na lodzie. Wszystko w dymie, huku, światłach i ogłupiającym chaosie –szybkiego montażu.

Za komuny, pokazywano nas „Ludziom Dobrej Roboty”. Śmialiśmy się, a teraz wspominamy z łezką w oku. Prawdziwi aktorzy, pisarze, malarze i muzycy spotykali się w skromnych świetlicach z… prawdziwymi ludźmi.
O coś chodziło! Dzisiaj, w świetle fałszywych gwiazd, zwycięża spryt telewizyjnych szefów. Gości, którzy cynicznie napełniają koryta, paszą dla najmniej wymagających.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

wvbftw
  • wvbftw
  • 13.07.2011 20:07

t1CBHR <a href="http://rgjhbpbylbsv.com/">rgjhbpbylbsv</a>, [url=http://nyfbqzwuqvot.com/]nyfbqzwuqvot[/url], [link=http://detbiobrcyfd.com/]detbiobrcyfd[/link], http://qbkprnsjsddo.com/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oj prawda. Tak mało cię Janku jakoś. A tak miło z zapartym tchem słuchać co chcesz przekazać. Gdzież ten kunszt na miarę Szu, Białej Wizytówki. Serdecznie mam dosyć ery "owadów telewizyjnych" - Chocipków, Mrocków itp. Oni są jak ten "mak" w zębach, chcesz go wypłukać nie chce wyjść. Panie Janie, tak Pana brakuje w filmie i w telewizji. Normalnego faceta z przewspaniałym usposobieniem, poczuciem humoru i ogromnym dystatnsem do wszystkiego. Jestem 30 letnią kobietą i za każdym razem kiedy Pana słucham dreszcz przechodzi mi po plecach jak trafnie umie Pan opisać otaczającą rzeczywistość. Do tego ta mimika, gestykulacja. Słuchając i patrząc na Pana wydaje się jakby świat się zatrzymał. Pan się nigdy nie zestarzał. Pana podejście do życia dodaje mi skrzydeł. Dość często przypominam sobie Pana wypowiedzi m.in tę odnośnie tłustych bab, które idą z męźczyzną do knajpy i jeszcze tłuściej jedzą. Cóż za okropny widok. Któż inny mógłby zwrócić na to uwagę jak nie Jan N. Taki drobny niuans ale jakże trafny. Otarta gęba, ślipia wryte w talerz i zero kobiecości. I na koniec jedno słówko, chcę Pana więcej widzieć , żeby Pan był jak ten "mak". Magda

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jakiś czas temu, w gronie przyjaciół rozmawialiśmy n/t; z kim ze znanych osób chciałbyś się spotkać, porozmawiać, itd. Każdy z nas podawał swoje typy. Większość wskazywała na aktorów lub muzyków bądź rodzące się często głupie „gwiazdki” tak mocno kreowane przez jeszcze głupsze media. Padały różne nazwiska, przeważnie zza granicy. Ja, ku ich zaskoczeniu podałem swoich dwóch krajowych kandydatów. Pierwszym z nich był pan, panie Janie, a drugim Krzysztof Majchrzak. Na pytanie dlaczego oni, odpowiedziałem krótko i zwięźle, bo są normalni... Z jednym jak i z drugim można o wszystkim porozmawiać, pożartować, zaprzyjaźnić się, a nawet napić się wódki. I to jest niezwykłe u prawdziwych gwiazd.

Pozdrawiam
Luzeer

Komentarz został ukrytyrozwiń

prawda;-))) "trudno co zrobić" ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 03.11.2007 00:40

też bym się przyłączył z zachwytem, ale słyszałem, że Pan janek tego nie czyta.

Komentarz został ukrytyrozwiń

a najgorsze w tym wszystkim jest to, że rzesze ludzi uwielbiają te programy, bo czyż stacje telewizyjne prześcigiwałyby się w tworzeniu tej tandety gdyby nie było na nią popytu? To widzowie powinni zbojkotować ten chłam, a może wtedy byłoby lepiej, ciekawiej, a gwiazdy byłyby prawdziwe.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brawo, brawo, ludzie to kupią, bo działa tumechanizm wykładania towaru na półki na wysokości oczu, a telewizor jakoś tak w naszych domach zazwyczaj jest w centralnym punkcie. Całe szczęscie - kiedyś nie było takiej możliwości - że można przełaczyć na Discovery i obejrzeć: Megakonstrukcje czy też - Jak to jest zrobione? bo to i ciekawsze i edukacyjne. No ale co tam wcale się nie zdziwię jak niebawem pojawią się kolejne gnioty typu: You can Jump - Po prostu skocz (mi), Jak oni masują, Taniec z wiadrami, Big Brother - ostatnie zwarcie, Gwiazdy tańczą na wodzie, czy też Zamiana kochanek , bo żon już było. Show Must Go !

Komentarz został ukrytyrozwiń

ano prawda, strach otworzyć lodówkę :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oj prawda. Coraz więcej programów, które się po piewrwszych scenach z zażenowaniem wyłącza. Podtatusiali panowie ryzykujący złamaniem biodra w tańcu (zadymionym ) i panie, ktore nie powinny spiewać nawet litanii w kościele. A wszystko przeplatane reklamą łupieżu, bez którego można wytrzymać 4 tygodnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.