Facebook Google+ Twitter

Wchodzę w ciemno. Planowanie zgonów

W opiniotwórczym (do tego doszło!) dzienniku "Fakt" z 10.01.08 czytam, że środowisko artystów bardzo zbulwersowała decyzja o zaplanowaniu przez Ministerstwo Kultury i Sztuki, kwoty 30 tys. na wieńce dla tych kolegów, którym w roku 2008 przyjdzie rozstać się z naszą "planetą łez".

Uznany satyryk i piosenkarz Krzysztof Daukszewicz, owe planowanie nazywa nawet "mieszaniem się w Boskie kompetencje". Następnego dnia, dopada mnie polski dziennikarz z prośbą, abym przed kamerą TVN spróbował wyrazić słuszne - jego zdaniem - oburzenie. I tu gość się nadział. Bo ja, w planowaniu wydatków na wieńce dla nieboszczyków nie upatruję niczego oryginalnego. Co więcej, dalekowzroczność urzędników MKiSz nasuwa mi myśl, żeby ową ideę pchnąć znacznie dalej.

Mój przyjaciel - wybitny specjalista od chirurgii żywych ludzkich szczęk - Franio Serwatka powiada, iż w zamierzchłej przeszłości zdarzało się chować żołnierzy obydwu zwaśnionych stron we wspólnej mogile. Mądre to i sprawiedliwe. Śpiący w pokoju przestają być wrogami. Idąc tym tokiem rozumowania, dochodzę do wniosku, że wszyscy artyści reprezentują po śmierci analogiczny poziom i zasługują na identyczne wieńce. Ale, co na przykład zrobić z tymi, którzy każą się skremować? Może posypać ich kwiatami w proszku?

Planowanym na 2008 rok zgonom 75 artystów, towarzyszyć może szereg niebezpieczeństw. No bo, gdy w takim listopadzie okaże się na przykład, że limit został wyczerpany, to co?! Przecież ludzie mogą wpaść na szatański pomysł, żeby złośliwie zgony opóźniać. Zaczną donosić na siebie, nękać, narzekać, grozić straszeniem, tworzyć obywatelskie listy terminów śmierci.

Plan wprowadzony do papierów MKiSz grozi niewyobrażalnym kataklizmem środowisk twórczych. Dziennikarz TVN-u, proponując właśnie mnie rozmowę przed kamerami, posłużył się być może nosem, którym poczuł pismo. Nie wiedział tylko o najważniejszym. Że ja jednak będę z utęsknieniem czekał na kwiaty od patronującego moim wysiłkom ministerstwa. Polne kwiaty! Zebrane na łąkach przez najstarsze urzędniczki z wrodzonymi wadami kręgosłupa. Pocierpią, ale przynajmniej będzie taniej.

Mój minister nazywa się Bogdan Zdrojewski. Pochodzi z Wrocławia, nosi szale do marynarek i jakiś czas temu skończył 50 lat. Mój minister ma 50 lat i słuszną nadzieję na więcej. Mojemu ministrowi, który pod decyzją o planowaniu zgonów musiał złożyć swój wiekopomny podpis, mogę już dziś obiecać, że z każdej emerytury tak długo będę wyrywał po kawałku, aż w końcu uzbiera się to cholerne 30 tys. Na ewentualny wieniec dla niego.
W myśl mądrej frazy o tym, że człowiekowi tylko się wydaje, że strzela. Bo tak naprawdę, kule nosi Pan Bóg.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Artyści nie umierajcie...chociażby na złość :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

To wlasciwie ile to wypada na jednego emigranta w zaswiaty?Jest jakas stawka indywidualna?
Jak odejdzie jeden to 30 tysiecy,a jak stu ? to 300 pln.
Ja bym zastrajkowal.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tragikomizmem sięgneli głębiej niż rządzący wczesnego PRL-u, kiedy to obowiązywało planowanie wszystkich i wszystkiego.

Z niesmakiem do decyzji, ale zrozumieniem dla autora +/.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.