Facebook Google+ Twitter

Wchodzę w ciemno. Pod górę

16 lipca ruszyliśmy ze Skałki w Krakowie na Jasną Górę. Bracia i siostry. Od tego momentu, wszyscy w tej – bez mała trzystuosobowej – grupie pielgrzymów staliśmy się dla siebie siostrami i braćmi.

Nawet dla małego Przemka z Kujaw, który – jak to z dziećmi bywa – witając we mnie „brata”, oddalił się trochę od „pana Jana”. I teraz robi sobie „jaja”. Ruszyliśmy zatem. W niewyobrażalny upał, po lepkim asfalcie, kamykach, koleinach polnych dróg – w stronę Częstochowy. I niech mi brat Stanisław nie chrzani, że nie było cały czas pod górę!

Bo było… potężnie było. W trzydziestostopniowym skwarze – człowiek, nawet jeśli schodzi w dół, to też się wspina. Może nawet bardziej. A do przebycia pierwszego etapu wędrówki do Wielmoży jest – bagatela – 35 kilometrów!

Człowiek nie wie, co go czeka. Zwłaszcza taki pątnik jak ja, który ostatni spacer odbył przed paroma laty dookoła krakowskich Błoń. W wyobraźni – ma się rozumieć. A teraz idzie z plecakiem wyładowanym dziesiątkami zbędnych rzeczy i każdą z nich po kolei w myślach przeklina. Po cichu. Żeby nie narazić się Bogu i „rodzeństwu”.

Siostrom zwłaszcza, co bez względu na wiek i tuszę podążają w stronę Wielmoży lekkie niczym sarenki. Przez zalane potem uszy słyszę jak jedna z nich opowiada, że wróciła właśnie z pielgrzymki po Pirenejach i teraz przyłączyła się do nas, żeby odpocząć.

Marzę o piwie z sokiem, papierosku, łóżku, jeziorze, misce litewskiego chłodnika. A w zamian otrzymuję tylko palący od słońca kark i dwa bąble na piętach. Czarny i biały. W pewnym momencie zwalniam. Ktoś chce nieść mój plecak, ktoś dostrzega wylewy krwi nad moją kostką. Warczę, że nie proszę o pomoc. A to na nodze to żaden wylew, tylko starcze przebarwienia, do których mam niezaprzeczalne prawo. Walę się na ziemię. Stopniowo z wyciem i boleśnie. Brat Stanisław tymczasem oświadcza, że dziękując Bogu przeszliśmy już połowę dzisiejszej trasy. Dopiero połowę?!

Zamykam oczy. Marzę o cichej i natychmiastowej śmierci. Tymczasem moi współbracia mają się znakomicie. Z siostrą Antosią na czele, która z lekkością gazeli dźwiga na plecach swoje… 80 lat. Patrzę na nią i nic nie rozumiem. To znaczy wiem jedno – wypada dojść. Inaczej będzie wstyd. No i dochodzę do tej Wielmoży. Nogi, ręce, szyja, biodra, całe moje ciało robi ze mną co chce. Mam wrażenie, że oddzieliłem się od samego siebie. Na szczęście stało się to w prawdziwie polskim domu – państwa Bąków!
Zapadam w sen. Z trzaskiem i obolałym spełnieniem. I prawdopodobnie chodziłoby tu tylko o trywialną fizyczność, gdyby nie to jak ich ujrzałem o świcie.

Dwóch starych byków, brata Ryśka i Staszka, którzy klęcząc przed domowymi bohomazami świętych – pogrążali się w chłopięcych pacierzach.
Coś powróciło. Wzruszyło.

Gazeta Krakowska

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (14):

Sortuj komentarze:

Jeśli rzeczywiście są to przedruki, to... jakim prawem asygnuje się je jako Jan Nowicki?! Powinno się to wtedy odbywać w ten sam sposób, jak przedruki z PAP (autor: PAP), tj. np. autor: Gazeta Krakowska. Jeśli tak nie jest, to należy przyjąć (a Redakcję zapytać, czy tak jest rzeczywiście), że felietony Jana Nowickiego pisze... Jan Nowicki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeżeli przedruki - ( faktycznie pod tekstem stoi jak byk Gazeta Krakowska) - to wszelkie nasze uczone dysputy mozna... (co kto woli) :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Emgieka ma rację. Autor z humorem i dystansem traktuje swoją obolałą fizyczność w trakcie wędrówki. I nie jest ważne, że wędruje akurat do Częstochowy. Każdy inny szlak, w każdej innej intencji pokonywałby zapewne z równym samozaparciem i cierpieniem w odparzonych stopach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Janku, pozdrawiam i dzięki za ubawny tekst, w którym przekazał Pan w przezabawnym tonie dystans do siebie i napotykanych trudności codzienności. :)

A Wy, Ludzie, wyluzujcie i przestańcie widzieć coś, czego nie ma tu i wokół. Mimo wszystko prośba o nieco luzu..

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jako mieszkaniec Częstochowy pozwolę sobie na małą uwagę. Otóż sezon pielgrzymek na Jasną Górę trwa praktycznie cały rok, szczyt zaczyna sie już w maju ze swoją kulminacją w sierpniu. Pielgrzymka w lipcu nie powinna dziwić nikogo kto ma choć minimalne o tym pojęcie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

KOMENTARZ ŻAŁOSNY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Co tu się dzieje?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 20.07.2007 19:27

OK, nie będę się upierał... Czego chce kobieta, tego Bóg chce, a ja ze wszystkimi pragnę żyć w zgodzie. Trzymajcie się ciepło.

Komentarz został ukrytyrozwiń

chodzi mi oczywiście o Twój pierwszy, w tej chwili już niewidoczny komentarz....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zbyszku

Jeśli ktoś - twoim zdaniem - pobłądzi, to warto zabawić się w pedagoga i udzielić mu lekcji. Udzieliłeś jej o godzinie 19.11. przynajmniej częściowo.

natomiast zupełnie nie rozumiem, czemu przypisujesz Pawłowi vel. Paolo jakieś niecne intencje? ja nie zauważyłam, żeby w swym komentarzu cokolwiek "uświadamiał". zadał pytanie. wytarte powiedzenie mojej polonistki brzmi: nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi. przykro mi to stwierdzić, ale Ty właśnie taką się chyba popisałeś.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 20.07.2007 19:11

Beato najmilsza,

Dobrze wiesz, ile wart jest autorski tekst, a Pana Janka Nowickiego w szczególności. Nikt oprócz Piotra S. w mowie, a Janka N. w piśmie nie potrafił tak pięknie opowiadać o spacerze po ulicy Szewskiej w Starym Krakowie. Relacja z pielgrzymki nie jest reportażem, a wielkim, osobistym wyznaniem. Zresztą kilka ostatnich tekstów układa się w quasi modlitewny cykl. Jest to literatura naprawdę duzej klasy, wielkiego kalibru. Tymczasem kiedy ktoś tak wspaniały warsztatowo proponuje czytelnikowi bilet do Opery ten zdaje się woleć cyrk i poprawia Mistrza próbując mu uświadomić, że pielgrzymka to w sierpniu a nie tera... We mnie sie zagotowało, ale Pan Janek jest filozoficznie ustosunkowany do rzeczywistochy, więc milczy. A co mu pozostaje?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.