Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

173135 miejsce

Wchodzę w ciemno. Poszukiwanie tytułu

Dzisiaj już dwudziesty trzeci! Kolejny dzień, anonsowany dystyngowanym świtem listopada. Oszroniony taras za oknem. Podwinięte do góry – jak gdyby nigdy nic – wąsy zielonych świerków. Daleki szmer aut. Narastający, zanikający. Cisza. Po niej, zrazu nieśmiałe, potem coraz głośniejsze odgłosy budzącej się do życia ekipy filmowej.

Właśnie przyjechali Ci z Warszawy: Zmrużone oczy Danuty Szaflarskiej, Sławek Gliński z nieodłącznym
inhalatorem, niedowidzący Romcio Kłosowski, przytwierdzony do ciepłej dłoni żony „Gapci”. Samotny S. z kacem, Ewa Krasnodębska, od rana przyglądająca się światu z nienaturalnym zachwytem. Obok rudy kłębek Jej psa. Posępny Stefan Burczyk z wieczną pretensją do samego siebie, od przebudzenia przeżuwa tekst. Nina Andrycz – dziewiętnastowieczne sto – w jednym dzisiejszym. To zachwycające towarzystwo, wysiada z autobusu przed pięknym Domem Aktora Weterana w Skolimowie po to, żeby zagrać w filmie, do którego reżyser Jacek Bławut wciąż nie potrafi znaleźć tytułu. Niby wszystko jasne. To przecież film, o tych przybyłych z Warszawy. I o tamtych, dosypiających nocy w sąsiednim pałacu: Rutynowo dowcipnej Zosi Wilczyńskiej, zamyślonej Marii Białkowskiej, ruchliwej Bożenie Mrowińskiej, dziergającej na drutach Zofii Perczyńskiej, Bohdanie Wróblewskim, co zamiast chodzić majestatycznie stąpa. A jeszcze Witold Gruca, odbierający teraz świat w rytmie tańca, oglądanego z wysokości swojego – „balkonika”. Fabian Kiebicz, któremu Pan Parkinson, od rana do wieczora nakazał coś potwierdzać. W takie oto grono, wbiega „Mefi” – pudel królewski. Przez roztargnienie zwany Mefistofelesem. Wkracza stary „Faust”, próbujący pod wybranymi strzępami wierszy Goethego, ukryć strach i nadzieję. Snuje się niewyspana Małgorzata – podkuchenna w Domu Aktora – po nocnej podróży z Chorzowa, gdzie wczoraj przyszło Jej śpiewać w jakimś prowincjonalnym teatrzyku. Tęskni za młodym co teraz w Irlandii, rozmawia ze starym, który pojawił się nie wiadomo skąd i nie wiadomo dokąd zmierza. Henryk zakochany w Róży. Kobiecie gubiącej płatki na długiej drodze życia. Świat we mgle, konkret pomieszany z fikcją. Niepokorna starość. Młodość, której zagląda już w oczy przemijanie. Pełne dynamiki działania, pomieszane z pasywnością. Marzenia piękne przez to, że bezpodstawne. Niezwykłe kobiety, pachnące wiednącym owocem koszteli. Mężczyźni strojni w pióra dystansu. Prawdziwe antyki, pomieszane z falsyfikatami. W tym domu, wszystkim… mądrze jest – wszystko jedno. Musi być! Przecież to co dookoła, to tylko pnie starych drzew, wrośniętych w mgłę. Zapach kuchni, lekarstw, stearyny, liści kasztanów – nieuchronnie butwiejących w ziemi. Wszechobecna słodycz, rozpadającego się czasu. Trochę cierpka. Łatwo temu nadać tytuł? Bardzo łatwo! Ale może właśnie dlatego nikomu z nas, żaden nie przychodzi do głowy? I… Bogu dzięki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

+
Ten tekst to jedna wielka Czułość...
:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Ten nastrój...

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Ostatni klaps"

Komentarz został ukrytyrozwiń

"(...) Było tu kino, ale nie gra
Chaplin z tektury struł się troską
I gwiazdy z fałszywego srebra
Znów układają zły horoskop (...)"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hmm, smutne trochę. Nasuwa się najbardziej banalne: „takie życie”. Prawdziwe jednak, do bólu prawdziwe. (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

"+" chapeau bas!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.