Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

74223 miejsce

Wchodzę w ciemno. Szalona Renia

Szalona Renia już po raz trzeci w ślicznym Solcu Kujawskim organizuje Ogólnopolskie Spotkania Teatrów Amatorskich „Teatr po pracy”.

Ta niebywała dziewczyna zwołuje zespoły z Kępic, Dynowa, Warszawy, Legionowa, Szamocina i organizuje dla nich co roku teatralną fetę. Miejscowych nie musi zapraszać. Oni są u siebie.
Do Solca Kujawskiego zjeżdżają: nauczyciele, emeryci, mechanicy, uczniowie, studenci, dziennikarze, jedna pani astronom, dwie agentki reklamowe, inżynier, budowlaniec, właściciel kawiarni, goniec w Urzędzie Miasta, ceramik, bezrobotny, gospodyni domowa i rolnik.

Kierowca autobusu nie musi przyjeżdżać. On jest stąd.

Renia nie robi tego sama – rzecz jasna. Otacza ją gromada organizacyjnych aniołów, jeszcze piękniejszych, bo bezimiennych.

Wśród widzów ja. Stary krakowski aktor, który wiele widział. Siedzę, patrzę i nie wierzę, że to możliwe. Że ludzi poza zjadaniem przysłowiowego chleba, zarabianiem, stać jeszcze na coś, co w istocie ważniejsze.
Ucieczkę od zawsze szarej realności, w teatralny świat cudów i domysłów.

Piszę te słowa i czuję jak zalewa mnie fala zazdrości pomieszanej ze wzruszeniem. Przecież gołym okiem widać, że my – tak zwani zawodowcy – rozminęliśmy się z profesją w chwili odejścia od tak zwanego… amatorstwa.

Gramy przed pełnymi widowniami, przysypani często popiołem wielkich nazwisk, kopiami wcześniejszych dokonań. Tak naprawdę nie musimy nawet grać. Wystarczą przecież w dziesiątkach kolorowych pism wystawione facjaty, wywiady, talk show, bywanie na bankietach. Staliśmy się żałośnie medialni i wymiotnie leniwi.

Dzisiejszy polski aktor odszedł prawie w całości od szeroko pojmowanego zawodu komedianta. Radości grania, satysfakcji, tajemnicy ciągłego niespełnienia. Ale Ci, których oglądałem na amatorskim festiwalu… grali! Nawet jeśli nieporadnie, to też… grali. I ani przez moment nie zauważyłem, żeby byli posypani popiołem. Jakby wiedzieli, że człowiekowi co uprawia aktorstwo nie o rezultat chodzić powinno. O niego też. Ale dopiero po rozkosznej próbie ucieczki od szarej rzeczywistości własnego życiorysu – życia, które jeśli nawet piękne, to zaledwie jedno.

No i te marzenia. Choćby z kamieni i tektury. Autentycznych kamieni wiezionych autobusem – przez dwanaście godzin – z dalekiego Dynowa do Kujawskiego Solca. Dotykałem Ich.

Drogi Czytelniku – rachityczny rozmiar mojego felietonu nie wystarcza na opisanie podziwu dla ludzi, którzy takie imprezy organizują. Z szaloną Renią na czele. Ale jej i tego za mało. W tym roku organizować będzie: V Europejski Przegląd Małych Form Teatralnych Osób Niepełnosprawnych – „Terapia Śmiechem”.
W mojej bliskiej rodzinie kochamy chłopca, który urodził się z porażeniem mózgu. Jemu dedykuję ostatnie zdanie:
– Widzisz Adasiu… życie dla Ciebie także może być piękne. Wystarczy, że pomyśli o Tobie pewna Renia Osińska. Z Solca Kujawskiego.

Jan Nowicki www.gk.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

całego siebie- pomyłka ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Całe szczęście, że potrafimy jeszcze robić coś poza jedzeniem i gonitwą za pieniędzmi. Mam wrażenie, że gdyby każdy człowiek miał pasję, której by oddawał każdego siebie, świat byłby piękniejszym miejscem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawy felieton, Pozdrawiam Jaśnie Panie Janie

Komentarz został ukrytyrozwiń

To prawda: "ludzi poza zjadaniem przysłowiowego chleba, zarabianiem, stać jeszcze na coś, co w istocie ważniejsze.
Ucieczkę"... np. w dziennikarski świat. :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.