Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

174461 miejsce

Wchodzę w ciemno. Z nim nie jadaj

„Z aktorami się nie jada, nie sypia, nie rozmawia. Można natomiast – a nawet trzeba – oglądać ich, czasami podziwiać” – mawiała kiedyś Marta G., trzecia żona Ernesta Hemingwaya.

Wypowiedź pani G. jest tak zgrabna, że aż pachnie niebezpiecznym uproszczeniem. Nie można jednak odmówić jej cech interesującej skądinąd prowokacji. Zabawmy się nią! Od dziś, przez kolejne trzy piątki, będzie mowa wyłącznie o panach. O aktorach trzech. Cała trójka żyje dzięki Bogu i ma się – raz tak, raz tak.

Zacznijmy od tego, z którym się nie jada. Od „Zucha”! Przypominającego stare wino domowej roboty. Co z latami może i kwaśnieje, ale także nabiera mocy, tak pięknie idącej widzom do głowy. Z nim się nie jada. Bo zje, a w każdym razie będzie usiłował zjeść wszystko. Swoje, twoje, tamtego. Z tym, że nie od razu.

Na początku obliże usta konspiracyjnie (czyli od środka) i będzie się właścicielom innych dań z uwagą przyglądał. Niby skromny, z kropelkami potu na czubku kształtnego nosa, młody wiekiem i stażem, z powodzeniem udawać będzie jakiś czas sytego. A skrywana niechęć, żywiona do jakości dań kolegów, zastąpi pożywkę konieczną w walce ze śmiercią grożącą mu z ręki schorowanej ambicji.

Po roku coś tam chapnie, coś przegryzie. Po dwóch latach stać go już będzie na przystawki. A po trzech – jak dobrze pójdzie – zje na oczach oniemiałej z zachwytu widowni, swoje pierwsze drugie danie. Moment ten, w przypadku prawidłowo rozwijającej się kariery aktorskiej, można już uznać za początek… wielkiego żarcia.

Na jego kolejnych talerzach pojawią się bowiem teatralne role ze świeżej polędwicy, podgrzana kaszanka telewizyjnych seriali, jarzyny z radia i estradowy kisiel. Do tego dochodzą dania aktorskopodobne: pedagogika w sosie własnym, spotkania z widzami, chude i za gorące, reżyseria przypalona ignorancją oraz publikacje, choćby takie jak ta, którą właśnie czytasz Drogi Czytelniku. Czyli groch z kapustą.

Nasz bohater zaczyna być takim żarłokiem, że już nie wypada siadać z nim przy wspólnym stole. Można mu tylko z daleka współczuć. Bo nie wie, że sycąc się wszystkim z pozbawionym umiaru zapamiętaniem, w gruncie rzeczy zjada samego siebie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

+ za tekst krótki, konkretny, bez rozgadania i z bolesną, ale szczerą i ważną puentą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

strogonow ;-) tam było

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Janie czekamy na dalsze felietony ;-) od razu przypomniał mi się strogow i Sztos ;-) " gdzie tu jest mięso ?" ;-) jeśli dobrze kojarzę;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 05.10.2007 10:59

Z przyjemością przeczytam kolejny felieton.
Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.